Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 września 2015

Jogurtowe placuszki z jagodami

Pyszny pomysł na ciepłe, leniwe śniadanie lub smakowity deser :)

• 500 ml gęstego, waniliowego jogurtu
• 1,5 szklanki mąki
• 2 jajka
• łyżeczka proszku do pieczenia
• pół szklanki cukru
• jagody

Białka ubij na sztywno z cukrem. Dodaj żółtka i stopniowo wsyp przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Na koniec wlej jogurt i zmiksuj wszystko dokładnie. Masa powinna być gęsta,  przypominajaca ciasto naleśnikowe. Jeśli jest zbyt rzadka, dodaj trochę mąki.   Wsyp jagody i delikatnie wymieszaj łyżką. Smaż małe, puchate placki na gorącej patelni posmarowanej masłem. Podawaj z cukrem pudrem, miodem lub słodką śmietanką. Pyszności :)

poniedziałek, 13 lipca 2015

Crumble z truskawkami i śliwkami

To jest prawdopodobnie najprostszy i najszybszy przysmak, jaki można upiec. Jednocześnie crumble to doskonały deser, jeśli w lodówce jest zbyt dużo owoców, a nie chcesz ich zmarnować.

Kruszonka:
• szklanka mąki
•  3/4 szklanki cukru
• 100 g masła
• pół szklanki płatków owsianych

• sezonowe owoce: śliwki, truskawki, nektarynki, wiśnie, jagody

Owoce umyj i pokrój na mniejsze kawałki. Ułóż je w formie do zapiekania. Mąkę, cukier, płatki wymieszaj z zimnym masłem, do uzyskania kruszonki - ja wolę mniejsze i drobne kawałki, dlatego moja kruszonka przypomina mokry piasek.

Jeśli owoce są bardzo soczyste, możesz lekko posypać je mąką ziemniaczana albo kaszą manna. Wymieszaj je z kruszonką wysypuj większość na wierzch owoców. Piecz 30-40 minut w 180 stopniach.

Wybornie smakuje z bitą śmietaną albo lodami waniliowymi ;)

piątek, 29 marca 2013

Babka z ajerkoniakiem



To przepis na jedną z moich ulubionych babek wielkanocnych. Wilgotna, aromatyczna, pachnąca. Długo zachowuje świeżość, a robi się dosłownie kilka minut. Jeszcze macie czas ją wypróbować :)

Babka z ajerkoniakiem
  • 3/4 szklanki cukru
  • szklanka z czubkiem mąki pszennej
  • 200 g margaryny
  • 4 jajka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 125 ml ajerkoniaku
Miękką margarynę z cukrem utrzyj na puszystą masę. Po ok. 5-7 minutach wbijaj pojedynczo całe jajka, nie przerywaj miksowania. Gdy masa będzie gładka dodaj ajerkoniak. Miksuj jeszcze 2 minuty, na koniec wsyp mąkę z proszkiem do pieczenia, dokładnie wymieszaj. Piecz 45 minut w 180 stopniach.

Po wyjęciu i ostudzeniu oprósz cukrem pudrem lub polukruj.
Smacznego!

poniedziałek, 25 marca 2013

Orange curd



Dziś mam dla Was coś absolutnie fantastycznego, pysznego i mega świątecznego. Orange curd. Świetnie będzie pasował do ciast i deserów, które przygotowujecie na święta, choć wczoraj zajadałyśmy się nim z Dominiką po prostu do świeżego, domowego chleba. Coś wspaniałego...

Orange curd:
  • 3 jajka
  • 100 ml soku z pomarańczy
  • łyżka soku z cytryny
  • 70 g miękkiego masła
  • 70 g cukru
  • szczypta soli
  • starta skórka z całej pomarańczy
Do szerokiego garnka wlej 1/3 wody, zagotuj, następnie zredukuj ogień do minimum. Wszystkie składniki na krem wymieszaj trzepaczką w dużej metalowej misce. Miskę postaw na garnku i cały czas mieszaj, aż krem stanie się gładki i lekko zgęstnieje. Jeżeli krem gotowany na parze nie chce zgęstnieć, to garnek z nim można postawić bezpośrednio na ogniu i podgrzewać przez 2 minuty. Uważać, aby jajka się nie ścięły!

Ostudź i przechowywać w lodówce.

I jeszcze mała uwaga techniczna - pamiętaj o sparzeniu jajek przed ich użyciem.

Smacznego!

Inspiracja: Atinabc.blox.pl
Wykonanie i zdjęcia: Dominika :)

sobota, 23 marca 2013

Najprostsze na świecie ciasteczka owsiane


Dlaczego najprostsze? Ponieważ do ich przygotowania potrzebne będą tylko 2 składniki. Płatki owsiane i banany. Połącz, uformuj, upiecz. Nic prostszego :)

Ciasteczka owsiane to dzieło mojej siostry. Pomimo spektakularnych sukcesów w rozgotowywaniu parówek i przypalaniu wody na herbatę wierzę, że coś z niej będzie (spokojnie, tylko połowa ciasteczek była zwęglona :-D). Niektóre połączenia wychodzą jej całkiem nieźle. Jeszcze gdyby polubiła rodzynki i żurawinę...

Cytując Olcię:
Z cyklu Lublin gotuje ;-) Ciasteczka owsiane – łatwiejsze być nie mogły :)
Dzisiaj zostałam nazwana Takie Tam Junior – a więc nazwa do czegoś zobowiązuje. Dlatego przedstawiam Wam banalny przepis na ciasteczka owsiane. 

Wszystko czego potrzebujecie to:
- 2 szklanki płatków owsianych
- 4 banany żółte



Obieramy banany i wrzucamy je do miski. Widelcem „rozdziabujemy” je na jednolitą masę. Dodajemy płatki owsiane i mieszamy, mieszamy i w ciągu tego mieszania jak stwierdzicie, że za mało Wam płatków to dosypcie na oko ;-) Jak już będzie wszystko wymieszane, odstawiamy na 7 minut. 
Potem formujemy ciasteczka i kładziemy je na blachę. Wkładamy do piekarnika na 180 stopnii i pieczemy max 12 minut. Mamy pyszne bananowe ciastka, bez mąki, bez jajek, bez cukru, bez wszystkich takich dziwnych rzeczy. 

Ja osobiście dodałabym do nich orzechy laskowe, rodzynki, żurawinę i wiórki kokosowe. Może jeszcze kilka kawałków gorzkiej czekolady... Wtedy zdecydowanie byłyby pyszne :)
A wersję z jajkami, mąką i takimi dziwnymi rzeczami znajdziecie tutaj: ciasteczka owsiane

piątek, 2 listopada 2012

Ciasto dyniowe


Gdybym wiedziała wcześniej, że pieczona dynia jest taka pyszna, to w tym sezonie jadłabym ją codziennie. A przynajmniej kilka razy w tygodniu. W tamtym roku spróbowałam coś z niej zrobić, wyszła straszna, dlatego dość sceptycznie podchodziłam do wszystkich przepisów. Ale upieczona... poezja... połowę musu zjadłam przed wykorzystaniem do czegokolwiek, większość zużyłam do ciasta dyniowego. A to co zostało, miało być na prawdziwe pumpkin pie...
Niestety garnki i kubeczki w kuchni lubią wypadać z rąk i przed następnym wypiekiem muszę się zaopatrzyć w nowy kawałek dyni.


A dziś proponuję ciasto dyniowe według przepisu z Kwestii Smaku. Jest rewelacyjne. Wilgotne, smaczne i pięknie pachnące pomarańczami. Mi zabrakło w nim tylko posiekanych orzechów włoskich.

• 250 g (250 ml) musu z dyni
• 200 g masła
• 1 szklanka cukru
• 1 opakowanie cukru wanilinowego lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
• skórka starta z pomarańczy
• 3 jajka
• 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia

• do polewy - 50 g białej czekolady
 Aby przygotować mus z dyni musisz ją najpierw upiec. Piekarnik nagrzej do 190 stopni C. Dynię przekrój na około 1/2 kg kawałki (wystarczą 2 kawałki) razem ze skórą. Usuń pestki. Połóż na blaszce skórką do dołu i wstaw do piekarnika na 40 minut. Łyżką wyjmuj miąższ ze skórki i zmiksuj na gładki mus.

Do garnka włóż pokrojone na kawałki masło i roztop je na małym ogniu. Do roztopionego dodaj cukier i dokładnie wymieszaj. Dodaj mus z dyni i skórkę pomarańczową. Zdejmij z ognia i ostudź. Odlej pół szklanki masy na polewę. Do pozostałej części wlej 3 żółtka i dokładnie wymieszaj. Powoli dodaj mąkę z proszkiem do pieczenia, zmiksuj całość. Na koniec dodaj ubite na sztywno białka, wymieszaj wszystko delikatnie łyżką. Opcjonalnie dodaj orzechy włoskie.

Całość piecz ok. 40-45 minut w 180 stopniach. Po ostudzeniu polej polewą - do pozostawionej masy dodaj roztopioną białą czekoladę. 


Ciasto jest niesamowicie aromatyczne i pyszne. Gorąco polecam!

wtorek, 11 września 2012

Tarta. Prosta i pyszna.


Odkąd zrobiłam pierwszą własną tartę, stały się one moim ulubionym ciastem. Na słodko z kremem i owocami, z jabłkami i cynamonem, ze śliwkami i migdałami lub z pianką cytrynową mogłabym piec codziennie. Wytrawne - ze szpinakiem, pomidorami, fetą, cukinią czy z jajkiem i boczkiem spokojnie mogą zastąpić obiad, gdy spędzamy dzień w biegu i nie mamy czasu na pełny posiłek.

Dlatego nie potrafię powiedzieć nie, gdy w restauracji do obiadu można wybrać takie cudo. 

A może skusicie się na kawałek ciasta? Tak na deser do obiadu albo do popołudniowej kawy?


Ja delektowałam się tą tartą wczoraj. Była przepyszna, koniecznie do powtórzenia po powrocie do domu. 

Kruche ciasto + pyszny krem + świeże owoce = sukces ;)

Jaki jest Wasz przepis na najlepszą tartę na świecie? Jakie nadzienie lubicie najbardziej?

środa, 29 sierpnia 2012

Tarta serowa z morelami

Sezon owocowy w pełni dlatego dziś mam dla Was pyszną tartę z morelami.

Kruche ciasto:
  • 1,5 szklanki mąki (+0,5 na podsypywanie)
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • pół szklanki cukru pudru
  • 200 g masła
  • 2 żółtka
Ciasto wyrób  - mąkę i cukier zmieszaj, połącz z masłem na pył, dodaj żółtka, wyrób gładką kulę i włóż na godzinę do lodówki (instrukcja robienia ciasta kruchego - klik klik - tylko dodajemy do mąki cukier puder). Ciasto podpiecz ok. 20 minut w 180 stopniach.


Masa serowa:
  • 3 jajka
  • 50 g rozpuszczonego masła
  • 0,5 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/3 szklanka cukru
  • łyżka ekstraktu waniliowego
  • 0,5 kg sera tłustego zmielonego
  •  0,5 opakowania budyniu waniliowego
 Ser utrzyj z żółtkami i cukrem. Dodaj cukier, proszek do pieczenia, budyń (proszek) i cukier waniliowy Białka ubij na sztywno i delikatnie wymieszaj z serem. Wylej masę na podpieczony spód

  • Morele
Morele umyj, przekrój na połówki, usuń pestki. Układaj połówki na masie serowej.

Tartę piecz ok. 45 minut w 180 stopniach.

Po upieczeniu możesz polać wierzch niewielką ilością galaretki brzoskwiniowej lub posypać prażonymi migdałami.

U kogo dziś mogę jej spróbować? ;) Miłego dnia!

Przepis dodaję do akcji:



Tartę proponuję również na deser w konkursie:

środa, 22 sierpnia 2012

Lyon i najlepsze lody na świecie

Teatr rzymski w Lyonie
Nie, nie porzuciłam jeszcze bloga. Przez ostatnie miesiące po prostu nie dzieje się nic kulinarnie fascynującego - makaron z pesto, kanapka z awokado, sałatka z surimi... Powrót do Francji powinien być przecież fascynujący, a nie jest. Na gotowanie nie mam czasu albo siły (późne powroty z pracy i upały nie sprzyjają kreatywności).




A jednak. Poniedziałkowa wycieczka do Lyonu zmusiła mnie do wyjęcia aparatu podczas jedzenia. Pierwsza myśl - reaktywuję Takie tam! Tym odkryciem po prostu muszę się z Wami podzielić. Na jednej z wielu uliczek uroczego starego miasta można znaleźć genialną lodziarnię - Terre Adélice. Porcje są olbrzymie, a lody przepyszne. Najtrudniejszy był wybór smaków - wszystkie wyglądały tak zachęcająco. Ostatecznie zdecydowałam się na wanilię, figę i specoolus (z kawałkami herbatników), moi towarzysze podróży chwalili miętę, cytrynę i kawę arabica.

Wierzcie mi, tak głębokich w smaku, tak pełnych lodów nigdy nie jadłam. Do tego kawałki fig... Mogłabym wcinać takie codziennie...




Jeśli będzie w Lyonie - koniecznie spróbujcie. Cena jest również bardzo przystępna - za 3 olbrzymie gałki zapłaciłam 5 euro.

 Garść informacji:
Lyon - najstarsze miasto we Francji, trzecia co do wielkości aglomeracja. Leży w środkowo-wschodniej części kraju, nad rzekami Rodanem i Saoną. Założony przez Rzymian w 43 r. p.n.e. Dziś można zwiedzić teatr rzymski, który jest świetnie zachowany pomimo upływu lat. Mnóstwo katedr, przepiękne stare miasto z tajnymi przejściami w wiekowych kamieniczkach.

 A tutaj - kilka ciekawych fotek. Czy zauważacie coś niepasującego? Przyjrzycie się głęboko :)


piątek, 8 czerwca 2012

Rolada z truskawkami i bitą śmietaną


Gotowi na Euro? Komu kibicujecie?
Warszawa dziś jest cała biało - czerwona, tylu patriotów co dziś nie widziałam przez życie. I choć wielką fanką nie jestem zaprezentuję Wam deser w narodowych barwach. Sezon truskawkowy w pełni, wykorzystajcie go maksymalnie :)

To moja pierwsza w życiu rolada (mojej Mamy też) i myślę, że bardzo udana. Na pewno upiekę ją jeszcze nie raz.

Biszkopt:
  • 4 jajka
  • szklanka mąki - czubata łyżka ziemniaczanej, reszta pszennej
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2/3 szklanki cukru
  • cukier waniliowy
  • łyżka esencji waniliowej
Żółtka ucieramy z cukrem na jasną, puszystą masę. Dodajemy mąkę z proszkiem i esencję. Oddzielnie ubijamy na sztywno białka.  Dokładnie i delikatnie mieszamy. Pieczemy 15 minut w 180 stopniach. Po chwili lekko uchylamy drzwiczki piekarnika i czekamy 2-3 minuty, aby ciasto lekko ostygło. W tym czasie szykujemy czystą ścierkę, którą zwilżamy. Na wilgotny materiał wyrzucamy biszkopt, papierem do góry. Ściągamy papier i zwijamy roladę razem ze ścierką wzdłuż dłuższego boku. Zwiniętą pozostawiamy do ostygnięcia (ok. 20 minut).

Śmietanę 30% ubijamy na sztywno (u mnie 2 kubeczki 330 ml). Dodałam śmietanfix i trochę cukru pudru. Nie za dużo, nie lubię super-słodkich mas. Wykładamy na rozwiniętą roladę, wcześniej możemy wymieszać śmietanę z truskawkami, możemy również wyłożyć je na śmietanie. Ja polecam wersję z wymieszaniem - wyłożonych było dla mnie zdecydowanie za mało. Niestety rolada nie zmieściła słusznych ilości truskawek :) Zwijamy ciasno i smarujemy boki bitą śmietaną. Dekoracja dowolna :)

Odstawiamy do lodówki na 4 godziny (najlepiej na całą noc).

Do meczu jeszcze zdążycie ją zrobić ;)

Buziaki!

środa, 14 marca 2012

Urodzinowe cupcakes


Notorycznie nie mam na nic czasu. Blog już aż zarósł kurzem od mojej ostatniej wizyty. W dodatku nie chwalę się niczym odkrywczym tylko prostymi muffinkami i kremem. Pieczenie i gotowanie to ostatnio luksus, na który pozwalam sobie zbyt rzadko. A nawet jeśli coś upichcę, to nie ma czasu na robienie zdjęć. Znacie jakieś metody jak wydłużyć dobę?


Na osłodę dnia - cupcakes z kremem truskawkowym. Warto zapraszać mnie na imprezy :) Zaczynam poważnie myśleć o otworzeniu wypiekarni i realizowaniu lepszych planów życiowych niż studia :)

Przepis na 12 sztuk - docelowo było ich ponad 50...
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody
  • pół szklanki cukru pudru
  • szklanka mleka
  • jajko
  • 1/3 szklanki oleju
  • aromat migdałowy
  • tabliczka czekolady posiekana na dość grube kawałki
  • opcjonalnie kakao
Suche składniki mieszamy w 1 misce, mokre w drugiej. Dokładnie mieszamy jedne z drugimi, dodajemy czekoladę. Pakujemy w foremki i pieczemy ok. 20 minut w 180 stopniach.

Krem:
  • 2 opakowania śmietanki 30%
  • 2 śmietanfixy
  • 2 łyżki cukru pudru
  • opakowanie mascarpone
  • galaretka/kisiel truskawkowy
 Śmietanę chłodzimy w zamrażalce ok. 30 minut. Ubijamy na sztywno, możemy wspomóc się śmietanfixem. Dodajemy cukier puder, mascarpone, miksujemy. Na koniec możemy wsypać kisiel lub galaretkę.

Wystudzone muffiny obficie smarujemy kremem. Wbijamy rurkę i czekamy na zachwyt gości :)

środa, 29 lutego 2012

Tarta cytrynowa


Czujecie wiosnę?
Lubię taką pogodę - świeci słońce, Wisła jest nareszcie niebieska i niebo jest niebieskie i jest pięknie. U mnie wiosna całą parą - takich porządków jak dziś nie robiłam od dawna. Aż pachnie czystością :)

A najlepszym przywoływaczem wiosny jest ciasto. Nie byle jakie, tylko słoneczne, cytrynowe. Świeże, lekkie, orzeźwiające. Mocno cytrynowe. Pyszne

Kruchy spód:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 żółtka
  • 1/3 szklanki cukru pudru
  • opakowanie cukru waniliowego
  • kostka masła
  • łyżka esencji waniliowej
Mąkę i cukry mieszamy, masło siekamy, łączymy z mąką do uzyskania "mokrego piasku". Następnie wbijamy żółtka, dolewamy esencję i wyrabiamy kulę, którą owijamy folią spożywczą i pakujemy na godzinę do lodówki. Potem - ciasto należy rozwałkować, przenieść do tartownicy, ponakłuwać widelcem i podpiec ok. 20 minut w 180 stopniach. Lekko ostudzić.

Masa cytrynowa:
  • 200 ml śmietanki kremówki
  • skórka z dwóch cytryn
  • sok z dwóch cytryn
  • 5 jajek
  •  6 - 7 łyżek cukru pudru
  • 4 łyżki mąki ziemniaczanej
Zaczęłam od ubicia białek i dodania cukru i mąki. Potem dodałam żółtka, skórkę cytrynową i sok. Na koniec zapomniałam o śmietance - po dodaniu cała masa zrobiła się bardzo płynna, dlatego dodałam jeszcze trochę mąki. Mimo tej tragedii w smaku wyszła przepyszna, ale radzę Wam zacząć od ubicia lekko kremówki i wymieszaniu jej z pianą z białek, itp. Masę wylewamy na spód i pieczemy pół godziny.

Lekko oprószcie po wierzchu cukrem pudrem i dodajcie bitą śmietanę. Ach :) 

Przepis na masę cytrynową jest kreatywnym podejściem do przepisu Doroty ze strony Moje Wypieki. Oczywiście musiałam go pozmieniać :)

niedziela, 15 stycznia 2012

Ciasto cytrynowo - kokosowe. Boskie.


Nie lubię postanowień noworocznych. Moje nigdy się nie sprawdzały. Dlatego w tym roku narzuciłam sobie pewne wymagania, a nie postanowienia. Taki wewnętrzny przymus. Nie jakieś wielkie tylko proste, o których zazwyczaj zapominałam. Podlewać kwiatka bardziej regularnie, ćwiczyć kręgosłup, bo zbyt często boli, przynajmniej raz dziennie kremować dłonie... Piec ciasto w weekend.
To ostatnie mnie boli najbardziej, ale też narzuca rytm pracy. Bo ochotę na pieczenie mam co najmniej 4 razy w tygodniu. Dlatego w kalendarzu zapisuję co mi się spodobało. Co zrobię. A i tak w ostatniej chwili zmieniam zdanie i piekę coś zupełnie innego.

Ciasto cytrynowo - kokosowe. Genialne. Proste i szybkie jak muffiny. Połącz i pomieszaj. Wilgotne i puchate jednocześnie. Lepsze niż biszkopt. Takie do herbaty czy kawy. Chciałam takiego. Właściwie chciałam keks cytrynowy z przepisu Liski. I prawie go zrobiłam. Ale... nie miałam maślanki, nie miałam keksówki, nie mam miksera. Miałam za to mleko kokosowe. I trzepaczkę. I formę na tartę. I wiórki kokosowe.

Tak, wiem. 12. piętro mojego akademika mnie nienawidzi. U nas znowu piekarnik nie działa, więc ich katowałam tym zapachem. Zapachem, który czuć było wszędzie. Lubię tak :)

  •  50 g masła
  • 2 jajka
  • 2 cytryny
  • 1,5 szklanki mleka kokosowego
  • 1,5 szklanki mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka cukru
  • 0,5 łyżeczki sody
  • cukier waniliowy
  • wiórki kokosowe
 Jajka lekko ubij, dodaj cukier, utrzyj. Nie musi być super dokładnie. Ja robiłam to ubijaczką i wyszło, ale mimo wszystko polecam mikser. Dodaj mleczko kokosowe. Zmiksuj. Wsyp mąkę, proszek, sodę i cukier waniliowy. Dodaj startą skórkę z obu cytryn i sok. Wymieszaj znowu wszystko dokładnie. Opcjonalnie dodaj garść lub dwie wiórek kokosowych. Wylej ciasto na blaszkę lub do keksówki. Po wierzchu posyp wiórkami. Piecz 40 minut w 180 stopniach (sprawdź patyczkiem czy jest gotowe, jeśli nie dopiecz jeszcze chwilę). Wyłącz piekarnik i po 5 minutach wyjmij ciasto.

Postaraj się nie rzucić na nie. Gorące jest niezdrowe :) Ale zapach... On nie pozwala zbyt długo czekać.

Miłej niedzieli :)

czwartek, 5 stycznia 2012

Pierogi z suszoną śliwką


Lubicie pierogi? Ja uwielbiam. Ruskie, z kapustą i grzybami, z soczewicą, z mięsem. Zdecydowanie te wyraźne, konkretne, obiadowe. Chociaż marzą mi się już pierogi z jagodami... I choć nie jestem fanem pierogów owocowych (wolę żywą truskawkę niż ugotowaną w środku pieroga) to tych jestem największym fanem. Odkryte dzięki fascynacji kuchnią tuż przed wigilią. Przetestowane, pokochane.

Ciasto:
  • mąka
  • wrzątek
  • jajko
I tu zaczynają się schody - ja znam proporcje na 150 pierogów :) 1kg mąki zaparzamy wodą, mieszamy łyżką, wbijamy jajka, robimy elastyczne ciasto. Z paczki śliwek wychodzi 25 pierogów, dlatego trzeba je odpowiednio zmniejszyć. Z ciasta wycinamy szklanką kółeczka, pakujemy śliwkę do środka, lepimy kształtnego (mniej lub bardziej) pieroga. Wrzucamy na gotującą się wodę, gotujemy, wyławiamy. Jemy :)

Nadzienie:
  • paczka suszonych śliwek
  • cynamon
  • esencja waniliowa
Do garnka wkładamy śliwki i zalewamy je wrzątkiem. Nie za dużo, tak aby były przykryte wodą. Dodajemy cynamon i esencję (aromat waniliowy zdecydowanie odpada!), ewentualnie ulubione przyprawy korzenne. Gotujemy ok. 15 minut na małym ogniu. Śliwki wciąż muszą być śliwkami, a nie marmoladą, ale mają być miękkie i pachnące.

Sos:
  • miód
  • cynamon
Miód roztapiamy z cynamonem - mikrofalówka pasuje tu idealnie. Wystarczą 3-4 duże łyżki miodu naturalnego na taką porcję pierogów. Sosem polewamy gorące pierogi.

Smacznego :)

wtorek, 20 grudnia 2011

Pomysł na prezent - pierniczki

 
Prawie dwa tygodnie bez pisania. Głupio mi przed samą sobą. Najpierw nie było zdjęć, potem czasu, a teraz angina. Uwielbiam dobijać się przed świętami/egzaminami/ważnymi kolokwiami. I leżę sobie w łóżeczku, zgodnie z przykazem pana doktora. Wczoraj miałam dzień buntu przeciwko komputerowi (od czego są smartfony ;) ), dziś już czuję się na tyle ok, że piszę. Piszę o długo obiecywanych pierniczkach. Przepis prosty, szybki, przyjemny. Udany. Przetestowany na prawie tysiącu sztuk. Najpierw prawie 450 w domu, później grubo ponad 100 z Olgą, na koniec ok. 300 pierniczków z Anią. A w kolejce druga Ania z Moniką, które będą robić już same :)
Z pozytywnych aspektów - wyszły w domu Oldze, która podobno nie umie piec...

W rolach głównych:
  • 1 kg mąki + spory zapas na podsypywanie
  • 400 g płynnego miodu
  • 300 g cukru pudru
  • 200 g masła śmietankowego
  • 2 całe jajka
  • 2 żółtka
  • 2 czubate łyżki sody
  • 2 opakowania (ok. 40 g łącznie) przyprawy do piernika
  • 1 czubata łyżka kakao
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Masło rozpuszczamy w rondelku i pozostawiamy do ostygnięcia. Miód jeśli nie jest płynny również możemy podgrzać w oddzielnym garnuszku.

 Mąkę przesiewamy z cukrem pudrem. Dodajemy sodę, proszek, kakao i przyprawę. Ilość kakao zależy od upodobań smakowych - jeśli chcecie bardziej kakaowe pierniczki sypnijcie więcej. Ja chciałam tylko nadać im ciemniejszy kolor. Natomiast nie żałowałam przyprawy piernikowej - wsypałam ponad 2,5 opakowania. Całość dobrze mieszamy, aby nasza sucha mieszanka była dość jednolita.

Jajka z żółtkami ubijamy mikserem ok. 3 - 4 minuty. Potem powoli dolewamy miód i miksujemy dalej. Po uzyskaniu jednolitej masy stopniowo dosypujemy suche składniki. Ja wsypywałam po łyżce nie przestając miksować do uzyskania dość gęstej masy. Wtedy przeszłam na "tryb ręczny" :) Resztę mąki stopniowo wgniatałam do ciasta ręką dodając po trochę masła - nie wlewałam go w całości, aby ułatwiać sobie co chwila dodawanie kolejnej porcji mąki. Całe ciasto w końcowej fazie powinno ładnie się formować i mieć zwartą strukturę. Formujemy kulę i wkładamy na noc do lodówki.

Następnego dnia przystępujemy do fazy pieczenia - piekarnik na 180 stopni. Odcinamy kawałek ciasta, które powinno być dość twarde. Jeśli nie jest (albo pierwsza tura pierniczków po upieczeniu bardzo się rozleje) i klei się strasznie  - dosypcie mąki. Tyle, aż będzie się z nim dobrze pracować. Ciasto wałkujemy nie za cienko, nie za grubo. Ja lubię dość cienkie i kruche pierniczki, ale to moja lokalna perwersja. Grubsze są również bardzo dobre i takie polecam :)
Wycinamy foremkami kształty, smarujemy roztrzepanym jajkiem (lub nie - jeśli będziemy lukrować pierniki lub nie mamy pędzla... to spokojnie możemy ten element pominąć), wykładamy na blachę wysmarowaną margaryną i wkładamy do nagrzanego piekarnika na ok. 7 minut. Powtarzamy aż do wykończenia ciasta.

Wystudzone pierniczki możemy polukrować. Sparzone białko ubijamy na sztywną pianę. Dodajemy do niego stopniowo przesiany cukier puder aż do uzyskania gęstego lukru (czyli mniej więcej 1 szklankę). Część lukru możemy zabarwić barwnikami spożywczymi. Ja polecam w proszku - są strasznie wydajne - do zabarwienia części lukru użyłam dosłownie kilku kolorowych opiłków. Nie spodziewałam się, że są aż tak intensywne.

Gotowe pierniczki chowamy do szczelnego pojemnika. Powinny zmięknąć po kilku dniach (te, które zostały w domu faktycznie zmiękły, te, które robiłam w akademiku... no cóż, nie doczekały więcej niż kolejnego dnia, dlatego nie było na czym testować).

Kto jeszcze nie zrobił - do dzieła!

sobota, 26 listopada 2011

B-party. Tarta z musem z białej czekolady.

Z okazji mych wczorajszych imienin/urodzin zorganizowałam małe b-party. Miało być kilka osób, wyszło ciut więcej. Mam dziwne wrażenie, że zrobiłam za mało jedzenia :) Mimo wszystko D. miała problem z zasuwaniem kurtki, a Iza z poruszaniem :) Dlatego teraz będzie kilka przepisów imprezowych. Zacznę od ciasta.

Tarta z musem z białej czekolady wczoraj okazała się hitem. Tak strasznie z nią walczyłam, tak bardzo nie chciała wyjść, a poszła w całości od razu. Iza pokochała ją całym swym wielkim serduszkiem :)
Co lepsze - rozpadała się strasznie, nie dało jej się wyłożyć na talerze w wersji kulturalnej, a nie zostały nawet okruszki :) Czyli chyba jednak nie udawali, że dobra

Ciasto najprostsze z możliwych:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 żółtka
  • 1 kostka masła
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1/2 opakowania cukru waniliowego
 Mąkę przesiać z cukrem. Mieszamy z pociętym, zimnym masłem do uzyskania "mokrego piasku". Dodajemy żółtka i mieszamy do uzyskania gładkiego ciasta. Wrzucamy na godzinę do lodówki lub na 20 minut do zamrażalki (ja wolę lodówkę, ale jak czasu brak...) W międzyczasie nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Rozwałkowanym ciastem wykładamy formę, nakłuwamy ciasto i pieczemy 20-25 minut - do zezłocenia. Po wyjęciu zostawiamy do ostudzenia.

W tym czasie możemy przygotować mus. Pomysł zapożyczyłam z od Viridianki.
  • 330 g śmietanki kremówki
  • 2 białe czekolady (200 g)
Do garnuszka wlewamy ok. 50 ml śmietanki i wrzucamy pokruszoną czekoladę. Rozpuszczamy i ostudzamy.
Pozostałą kremówkę ubijamy na sztywno (dodałam śmietanfix). Wlewamy czekoladę i miksujemy. Mi się mój mus rozpłynął... Ale po dobrym schłodzeniu zgęstniał (czytaj 10 minutach w zamrażalniku). Wylałam go na tartę i do lodówki na kilka godzin - masa powinna być dość sztywna. Moja nie miała aż tyle czasu, dlatego trochę była płynna na talerzykach, co zupełnie nie zaszkodziło w jej smaku.

Wierzch udekorowałam płatkami migdałowymi i bitą śmietaną. Mmmm :)

poniedziałek, 14 listopada 2011

Le petit déjeuner 11 - kawa malinowa i rogalik


Znowu nikogo nie zaskoczę. Śniadanie byle jakie - kupczy rogalik. Ale kawa... Lubię takie dni :) Wyszłam do sklepu po coś na śniadanie, kawa klikała w ekspresie, Adele śpiewała. Wróciłam do domu. Adele dalej śpiewa, na wejściu bosko pachnie kawą i jest ciepło. Zatęskniłam za wakacjami. Kiedy ciepło było cały czas, kiedy kawę raczej mroziłam niż chciałam gorącej, kiedy croissant nie tylko wyglądał jak croissant, ale i smakował. Niestety dzisiejszy może się schować... Suchy, bez smaku. Może i dobry, ale skoro spróbowałam najlepszych to ciężko zadowolić się nijakim.

Dlatego zaszalałam z kawą. Z letnim mlekiem zmiksowałam garść lekko rozmrożonych malin. Nie posłodziłam, lubię kwaśne. Choć to potrzebowało cukru. Trudno. Wlałam do wysokiej szklanki. Dolałam delikatnie kawy. Spróbowałam. Dolałam mleka. Tak lubię :)

Poproszę o wakacje z powrotem. Dlaczego po wczesnej jesieni nie może być późna wiosna? Jak zostanę prezydentem to to zmienię :)

środa, 9 listopada 2011

Drożdżówki z serem


Zdecydowanie moje ulubione drożdżówki. Ja od siebie dodałabym jeszcze tonę bakalii, ale wciąż próbuję zrozumieć ludzi, którzy ich nie lubią. Świeże przez kilka dni, choć długo nie wytrzymują niezjedzone :) Chyba, że wypieka się ich tyle, co przez dwa dni w piekarni...

Przepis na ciasto identyczny jak przy odrywańcu z cynamonem i orzechami - 5/6 ciasta poszło na drożdżówki.

Masa serowa:
  • 1 kg sera
  • 1 jajko
  • cukier do smaku - ok. szklanka
Ser zmieliłam, myślę, że można użyć gotowego sera mielonego (do serników). Ja nigdy go nie używałam, ale nie wszyscy mają maszynki. Do sera dodajemy jajko i cukier i mieszamy.


Od wyrośniętego ciasta odrywamy spory kawałek i odstawiamy ciasto do ciepła. Formujemy ciasto - rozszerzamy na prostokąt. Obficie smarujemy masą serową i zwijamy jak roladę.
 Taki wałek ciasta kroimy na grube plastry, które lekko rozpłaszczamy palcami.



Każdą drożdżówkę smarujemy roztrzepanym jajkiem i pieczemy ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Powtarzamy aż do wykończenia ciasta.

Jeśli chodzi o nadzienie, to polecam również jabłka z cynamonem, ale wtedy formujemy bułeczki :)

Czekamy chociaż pięć minut. Podobno ciasto gorące jest niezdrowe. Ale tak bardzo ciągnie :) Do tego szklanka zimnego mleka - pycha!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...