Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makaron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makaron. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 września 2012

Zupełnie nietradycyjny rosół chiński


Ostatni weekend mojego pobytu w Szwajcarii jest zadziwiająco pogodny i ciepły. Wczoraj cały dzień spędziłam w Genewie robiąc ostatnie zakupy. Poszukiwania ładnych i przydatnych pamiątek dla rodziny zdecydowanie nie są moim ulubionym zajęciem. Nie jestem fanem prezentów "kurzołapów", zawsze staram się przywozić coś sensownego, dlatego moja siostra dostanie śliczne, ciemnoróżowe foremki do muffinek :)

A dziś? Wczoraj robiąc zakupy zapomniałam o lodówce. Kluski z makaronem może by i wyszły, no ale... Dużym plusem mieszkania tutaj jest to, że niedziela to dzień targowy i mogłam kupić świeże warzywa. Do tego kawałek kurczaka i prawie tradycyjny polski obiad gotowy. Prawie, bo po pierwsze u mnie rzadko w niedzielę gości na stole rosół, a po drugie nie jestem jego wielką fanką. Dlatego wykorzystałam wyobraźnię, fantazję i kubki smakowe do zrobienia go trochę w chińskim stylu.

Rosół chiński:
  • bulion drobiowy
  • 2 marchewki
  • por
  • cebula dymka
  • kawałek świeżego imbiru
  • papryka chili
  • sos sojowy
  • sok z limonki
 Moja porcja to średni garnek, a porcja kurczaka, z której ugotowałam bulion to aż jedno udko :) Marchewkę pokrój w słupki, cebulę i pora w krążki. Szczypiorek i zieloną część pora również. Dodaj warzywa do gotującego się bulionu. Obierz imbir, zetrzyj lub drobno pokrój. Chili również pokrój na drobne kawałki (tym razem pominęłam ten dodatek, dodałam natomiast pokrojoną w kostkę ćwiartkę czerwonej papryki). Dodaj do wywaru, wlej łyżkę soku z limonki. Pod koniec dodaj 3-4 łyżki sosu sojowego (mniej lub więcej - do smaku). Całość gotowania nie powinna być dłuższa od 40 minut.

W moim rosole znalazły się także kurki i pieczarki z puszki - raczej nie zmieniły smaku i są całkowitym zaprzeczeniem chińskiego przepisu, w którym królują inne grzyby ale czy to ważne? Ważne, żeby smakowało, a nie trzymało się ściśle określonych norm :)

Do tego makaron sojowy i gotowe :)
Miłej niedzieli!

sobota, 25 sierpnia 2012

Zapiekany makaron z chorizo i bolognese


Jak Wam mijają ostatnie dni lata? Mam nadzieję, że wypoczywacie dobrze w ostatni weekend wakacji. Pod Genewą pogoda dziś nie rozpieszcza, niestety. Pozytywnym efektem był obiad - od dawna nie gotowałam nic ciekawego. A dziś - pyszna zapiekanka makaronowa. Tęskniłam za piekarnikiem, teraz będę go nadużywać :)

Zapiekany makaron z chorizo i bolognese:
  • 500 g makaronu
  • 500 g mielonego mięsa
  • 200 g tartego sera
  • 4 pomidory
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 średnia cebula
  • kilka pieczarek
  • kilka plasterków chorizo
  • łyżka gęstej śmietany
  • przyprawy, zioła
  • garść rukoli
Wartości, które tutaj podałam są orientacyjne - wszystko zależy od Waszych upodobań. Ja dogotowałam na koniec jeszcze trochę makaronu - na wypełnienie dwóch foremek aluminiowych średniej wielkości (a tylko takie posiadam) paczka to za mało, na jedną - za dużo.


Makaron ugotuj al dente. Na rozgrzanej patelni podsmaż mięso. Sparz pomidory i obierz je ze skórki. Pokrój cebulę i czosnek, dodaj je do obsmażonego mięsa. Ja dolałam odrobinę wody, żeby się lekko poddusiło i nie było za suche. Pomidory pokrój w kostkę i wrzuć na patelnię. Dodałam też kilka pieczarek z puszki. Nie znalazłam dziś w sklepie świeżych, a te awaryjnie też się sprawdzają. Poczekaj, aż pomidory się wysmażą i odparują. Możesz dodać łyżkę śmietany pod koniec duszenia, sos będzie gęstszy.

Do naczynia żaroodpornego lub foremki aluminiowej wsyp połowę makaronu. Lekko oprósz ziołami i serem. Teraz warstwa mięsa - przełóż zawartości patelni (z sosem) na makaron. Potem znów makaron - wsyp resztę. Na wierzchu ułożyłam pokrojone na mniejsze części, cienkie plasterki chorizo i całość posypałam serem i ziołami. Chorizo nie jest obowiązkowe, ale rekomendowane ;) Całość zapiekałam pół godziny w 180 stopniach. Po wyjęciu posypałam rukolą.

Porcja wystarcza na co najmniej 4 wygłodniałe osoby :) Smacznego!




środa, 1 lutego 2012

Stir fry po chińsku

Pisanie i przygotowanie do obrony pracy inżynierskiej to masakra. Tysiące papierów, podpisów, dokumentów. Po co to komu? Przecież i tak za dwa tygodnie będę dalej na tych studiach... Nie do końca sensowny jest ten system boloński, no ale... Do tego znowu walczę z obolałymi migdałkami i notorycznym niedospaniem. Co z tego, że wczoraj z powodu gorączki i bólów wszelkiego rodzaju przespałam cały dzień? Dziś od rana załatwiam papiery i marzę o łóżku...

A w ramach czekania na promotora podzielę się z Wami przepisem na szybkie i zaskakująco pyszne danie. Z cyklu - studenckie.
  • pierś z kurczaka
  • warzywa na patelnię - mieszanka chińska
  • fix chiński tudzież sos chiński 5 smaków
  • makaron stir fry
Przyznaję się - spodobały mi się przepisy z tym makaronem, dlatego gdy zobaczyłam go w Marks&Spencer poczułam bardzo silne przyciąganie :) W smaku naprawdę dobry - jajeczny. Makaron gotuje się 5 minut, następne 4 trzyma się go w garnku z wodą. Pierś kroimy na kawałki, podsmażamy. Po chwili dorzucamy warzywa i czekamy, aż się rozmrożą, a kurczak usmaży. Fix rozrabiamy z wodą, dolewamy na patelnię. Danie jest gotowe, gdy sos zgęstnieje i powoli zacznie się gotować. Makaron po odlaniu wody można jeszcze chwilę podsmażyć.
Szybkie, łatwe i pyszne. Idealne na sesję :)

sobota, 7 stycznia 2012

Mac and cheese


Nienawidzę wyprzedaży. W sklepach dzikie tłumy ludzi, nic ciekawego do kupienia. Polowanie na nowe ubranie zakończyło się rezygnacją z czegokolwiek z powodu nieskończenie długiej kolejki do kasy.
Na szczęście w sklepach z kosmetykami nie ma zwiększonej ilości osób. Nowy balsam, cudownie pachnący. Uwielbiam ten zapach. Zimna kawa na wynos. Carrefur. Tragedia. Czy aż tyle ludzi musi robić zakupy w jednym sklepie? Nie znoszę dużych sklepów w centrum. Wolę te daleko. Te, w których nie ma takich tłumów...

W domu prawdziwy comfort food. Próbowaliście kiedyś? Ja wczoraj oglądając mojego ulubionego bloga zagranicznego, o którym ostatnio zapomniałam, przypomniałam sobie o potrawie, za którą autorka przepada. Mac 'n' cheese. Makaron z serem. Banał. Szybki. Pyszny.

  • makaron ugotowany
  • żółty ser
  • śmietana kremówka
  • ząbek czosnku
  • podsmażona cebula
  • pieczarki
Pieczarki są moim dodatkiem, sam żółty ser z makaronem mnie nie przekonywał. Grzyb zawsze pasuje, tu polecam dodać jeszcze boczek wędzony/kiełbaskę podsmażone dla wyrazistości. Albo zostawić tylko pieczarkę - kremowe i delikatne też znajdzie swoich zwolenników :)

Ugotowany makaron przekładamy do naczynia do zapiekania. Ser ścieramy na tarce. Mieszamy makaron z rozgniecionym czosnkiem, cebulą, pieczarkami i częścią sera. Zalewamy kremówką. Ilość zależy od smaku. Dużo - danie będzie trochę pływało, mało - ser będzie dominował. U mnie wersja pierwsza, następnym razem zmniejszę ilość śmietanki. Wierzch posypujemy resztą sera i odrobiną bułki tartej. Zapiekamy 20-25 minut w 180 stopniach.

Na talerzu posypujemy zielonym szczypiorkiem. Nie zapomnijcie też o pieprzu :)

niedziela, 9 października 2011

Festiwal Makaronów w Pizza Hut

Na festiwal pierwszy raz poszliśmy w tamtym roku. Było naprawdę fajnie - dostaliśmy kartę, kelner poinformował nas, że porcje będą mniejsze i wybieraliśmy co chcieliśmy. W tym roku forma się zmieniła - nie mogliśmy wybrać dania, na salę od czasu do czasu wpadał człowiek z wielką patelnią i nakładał chętnym porcję konkretnego makaronu. Mi się podobało, zdecydowanie jest to ciekawszy sposób, jednak ma pewne minusy. Jednym z nich jest to, że makaron ze szpinakiem i łososiem był na sali 3-4 razy, a niektórych nie widziałam wcale.

W sumie w restauracji spędziliśmy dużo ponad 3 godziny. Spróbowałam kilku rodzajów makaronów (generalnie wszystkich, jakie w tym czasie się pojawiły). Czy da się zjeść aż tyle? Da. Porcje są bardzo malutkie, dosłownie próbujemy. Przy pierwszym daniu był to olbrzymi plus - tagiatelle z papryczkami chili wypalały wszystko. Na szczęście lasagne ze szpinakiem załagodziła pożar :) Oczywiście można prosić o dokładkę/większą porcję/olbrzymią porcję. Gdy poprosiliśmy kelnera, żeby do nas przyszedł, gdy tylko pojawi się lasagne z mięskiem, przyszedł i zaproponował, że zostawi nam całą wielgaśną patelnię. Aż tyle nie byśmy nie dali rady, ale dostaliśmy po 3 zwyczajowe porcje. Co ważne - w Pizza Hut lasagne jest formie roladek. Może w smaku nie jest to mistrzostwo świata (wiadomo, ja bym dodała dużo więcej mięska) to sama forma jest super. Muszę kiedyś się zmotywować i spróbować poskręcać takie ślimaki ;)


Jeśli chodzi o atmosferę, to podobało mi się bardzo. Pizza Hut Zodiak - czyli przy Rotundzie w Warszawie, zmieniła wystrój. Jest rewelacyjnie. Restauracja jest dużo jaśniejsza, jest optycznie więcej miejsca i przestrzeni. Z przytulnej, zatłoczonej i ciemnej knajpki stała się przestrzennym (wciąż zatłoczonym, ale to plus), jasnym miejscem.
Kelnerzy... Pan, który wprowadza ludzi jest bardzo sympatyczny - żartuje, stara się, zagaduje (a to sztuka, gdy restauracja pęka w szwach, a przy wejściu kolejka). Niestety, chyba trafiliśmy na zmianę dyżurów, bo o ile pani, która zaczęła przyjmować nasze zamówienie pojawiała się dość często (dolewka napoju, pytanie, czy wszystko ok), tak później kelnerzy o nas zapomnieli :( W końcu musieliśmy złapać kogoś i zapytać, czy jeszcze o nas pamiętają. Również przynoszący makarony omijali nasz stolik, co po 40 minutach było dość irytujące. Zwłaszcza widząc, że panowie przy stoliku obok dostają 4 porcję, a u nas pustki... Pierwsze 20 minut tłumaczyliśmy sobie, że oni dopiero przyszli, ktoś zaraz do nas przyjdzie, ale gdy kelner przychodził do nich a od nas uciekał nie było miło.  Jednym, który o nas pamiętał, był pan wprowadzający gości, który pytając nas jak nam się podoba, usłyszał, ze zapomnieli wszyscy o nas, krzyknął tak głośno "KELNER!!!!!!!!!!!", że chyba pół sali go słyszało :) I fakt, że niektóre dania trafiały do nas chłodne, też jest sporym minusem.

Ogólnie - szału nie było, ale warto. Chociażby dlatego, że za 25 zł mamy okazję najeść się do syta (albo i bardziej) i spróbować nie jednego, a kilku/kilkunastu makaronów. Trzeba tylko zarezerwować sobie trochę czasu, bo zdecydowanie nie jest to wyjście na chwilę, w czasie lunchu. Jak pisałam, my byliśmy ponad 3 godziny, a wyszliśmy tylko dlatego, że ostatni pociąg Dominiki miał zaraz odjechać :)

I jeszcze jeden wielki plus - nikomu nie przeszkadzało, że robię zdjęcia :) Nawet jeden z panów kelnerów, widząc aparat, stwierdził, że chyba się do nas dosiądzie na sesję :) Dlatego możecie zobaczyć pełną relację fotograficzną,

A co jest na zdjęciach?

1. Lasagne klasyczne - z mięsem i sosem pomidorowych (pycha!)

2.1 Spaghetti pesto - fajne, pierwszy raz jadłam pesto ;)
2.2 Kokardki w sosie pomidorowym
2.3 Penne carbonara - mają naprawdę dobrą carbonarę - zdecydowanie nie smakuje jak jajecznica :)

3.1  Spaghetti ze szpinakiem i łososiem - generalnie nie przepadam za rybą, ale było dobre.
3.2 Farfalle concreto (albo podobnie brzmiąca nazwa) - zapiekane kokardki z papryką i pewnie czymś jeszcze, czego w mojej porcji nie było - kocham wszystkie zapiekane makarony ;)
3.3 Spaghetti bolognese - bez szału. Mało mięsa, dużo przecieru pomidorowego.

4. Lasagne ze szpinakiem - pa ram pa pa pam... I'm lovin' it :)

5.1 Okrutne tagiatelle peperoncino? - baaaaaardzo ostre
5.2 Znów kokardki, ale nie pamiętam jakie - co widać na zdjęciu? Wielkość porcji a wielkość talerza :)

Jeszcze pamiętam penne z pieczarkami - dobre, ale było go tak malutko (5 klusków), że nie było czemu robić zdjęcia :)

wtorek, 20 września 2011

Gratin de corneille au boeuf


Czyli zapiekanka z wołowiną. O tym jak z dosłownie kilku składników przygotować przepyszny obiad :)
Uwielbiam gotować, ale jeszcze bardziej lubię, jak ktoś to robi dla mnie... tak jak dziś. Ok, nie tylko dla mnie, ale lubię sobie wmawiać, że panowie kucharze gotują dla mnie ;-)


  • makaron 
  • mielona wołowina (myślę, że każde mięsko się do tego sprawdzi)
  • groszek
  • śmietana
  • żółty ser
Nie podaję ilości, wszystko zależy od porcji jaką chcemy przygotować i upodobań smakowych - u mnie to będzie dużo groszku, duuużo mięcha i duuuuuuużo sera :)
Makaron gotujemy al dente. Mięso podsmażamy na patelni. Po usmażeniu podlewamy wodą i dusimy do miękkości. Nie wlewamy zbyt dużo wody, nie chcemy utopić mięsa i klusków w sosie, tylko lekko wymieszać. Pod koniec duszenia zaprawiamy wywar mąką i śmietaną, możemy dodać trochę warzywka/jarzynka/wegety. Makaron wrzucamy do naczynia żaroodpornego. Dodajemy mięso z sosem, wsypujemy groszek, mieszamy dokładnie. Całość posypujemy startym żółtym serem. Wkładamy do chłodnego piekarnika - jeśli włożymy naczynie żaroodporne do gorącego piekarnika, pęknie. Ustawiamy temperaturę na 190 stopni i pieczemy ok. 40 minut, do zapieczenia sera. 

Całość podajemy z sosem pomidorowym (wersja de lux) lub ketchupem (wersja basic). Ja dostałam również gotowane brokuły. I jak tu nie kochać CERNu?

niedziela, 18 września 2011

(Nie)zwykła Carbonara...


Chyba każdy potrafi zrobić carbonarę. Bo co tu trudnego? Podsmażyć boczek, dodać cebulę, zalać mieszanką jajeczno - śmietanową. Niby takie proste, a sama szukam doskonałego smaku. Kombinuję, zmieniam dodatki, coś dorzucę, coś odrzucę. Myślę, że kiedyś osiągnę ideał, do czego coraz mi bliżej.

Po carbonarze z pieczarkami przyszedł czas na wzmocnienie smaku. Papryka! A skoro papryka... to czemu nie chili? Chętni ręka do góry :) Do tego duszona cukinia... Mniam, mniam!


  • wędzony boczek pokrojony w paseczki
  • 3 cebule pokrojone w kostkę
  • 3 żółtka
  • 1 zielona papryka
  • kawałek papryki chili
  • 200 g gęstej śmietany
  • mleko
  • pieprz, bazylia, zioła prowansalskie
Zaczynamy standardowo - pokrojony boczek wrzucamy na patelnię. Po chwili dorzucamy cebulę i smażymy kilka minut - aż cebulka będzie złota i miękka. Jeśli smażymy na patelni teflonowej nie potrzebujemy oleju - z boczku wytopi się dostatecznie dużo tłuszczu. W międzyczasie kroimy cukinię na cienkie plasterki. Jeśli mamy patelnię grillową proponuję ją zgrillować, jeśli nie (tak jak ja chwilowo) "usmażyłam" ją w garnku. Do garnka wlałam odrobinę oliwy z oliwek i wsypałam cukinię. Często mieszając smażyłam ją dopóki nie uzyskała lekko brązowego koloru i stała się miękka. 

Do miski wbijamy żółtka. Białka nam się nie przydadzą - ja wyrzuciłam, choć czasem zostawiam je na jakieś ciasteczka z białek. Dodajemy śmietanę i mleko. Ile mleka? Troszkę, tak aby wszystko dało się lekko wymieszać, ale też nie za dużo, nie chcemy uzyskać pływającej jajecznicy. Masę pieprzymy i dodajemy ulubione zioła -  u mnie bazylia. Mieszanka gotowa :)

W tym momencie pomyślałam o papryce - szybko pokroiłam zieloną, wrzuciłam na patelnię z cebulą i boczkiem. Ukroiłam kawałek chili - ok.3 cm. Pokroiłam bardzo drobno i dodałam na patelnię. Poczekałam, aż papryka zmięknie i wlałam sos. Jeśli okaże się za gęsty - dolejcie mleka. 

Carbonarę podobno oryginalnie je się z penne. Ja słyszałam zawsze o spaghetti. Tym razem wygrała moja nowa miłość - tagiatelle. Myślę, że to naprawdę dobre połączenie makaronu z sosem.

Gotowy sos wlewamy do ugotowanego al dente makaronu. Mieszamy, żeby wszystkie kluski przykryte były sosem. Podajemy na grillowanej cukinii, posypane żółtym serem - tak, tak, na zdjęciu jest ser. Piękny kolor, prawda?

niedziela, 14 sierpnia 2011

Trochę inna carbonara


Jakiś czas temu widziałam przepis na carbonarę z pieczarkami. I aż zdziwiłam się, jak mogłam na to nie wpaść. A kupując makaron zobaczyłam na opakowaniu propozycję z cukinią. Nasunęło się prawie szekspirowskie pytanie - pieczarki czy cukinia. Lubię kompromisy w kuchni. To i to :)

  • 2 małe cukinie
  • 30 dag pieczarek
  • 500 g spaghetti
  • 8 plasterków pancetty lub boczku wędzonego
  • duża cebula
  • 3 jajka
  • 200 g śmietany
  • mleko
  • sól, pieprz, bazylia
Cukinie dokładnie umyłam i pokroiłam na cienkie plasterki. Posoliłam i zaczęłam je smażyć. W tym czasie pieczarki prawie same się obrały :) zostało mi  tylko pokroić i podsmażyć. Pancettę bardziej porwałam niż pokroiłam, a cebulkę posiekałam w kostkę. Podsmażyłam razem. 2 żółtka i jedno całe jajko wymieszałam dokładnie ze śmietaną, niewielką ilością mleka i dużą ilością bazylii suszonej (co ja bym dała za żywą) i pieprzu. Na patelnię, do cebuli i pancetty wrzuciłam usmażone wcześniej pieczarki. Zalałam jajkami, pomieszałam i dodałam cukinię. Pogotowałam chwilę.

Makaron natomiast ugotował się zupełnie bez mojej pomocy z odrobiną oleju. Do odcedzonego makaronu wlałam sos z patelni i dokładnie wymieszałam. Voilà!  Pyszny obiad gotowy :) Na talerzu posypałam odrobiną startego sera żółtego...

niedziela, 7 sierpnia 2011

Chrupiące kokardki w zielonym towarzystwie

Przepis na ten obiad to modyfikacja przepisu na tagiatelle ze szpinakiem. Trochę pozmieniałam, trochę doprawiłam i lubię to!


  • opakowanie kokardek
  • 1 kg szpinaku
  • 150 g mascarpone
  • 100 g niebieskiego sera pleśniowego
  • 3 ząbki czosnku
  • ser żółty
  • orzeszki ziemne
  • sól, pieprz, kostka rosołowa
Szpinak rozmroziłam, poczekałam, aż odparuje cała woda. Potem wymieszałam go z mascarpone, na koniec dodałam ser pleśniowy. Doprawiłam całość kostką rosołową (z powodu braku warzywka).

Makaron ugotowałam al dente, odcedziłam. Wsypałam go do garnka ze szpinakiem i na minimalnym ogniu wymieszałam bardzo dokładnie. 

Gotowe! Na talerzu posypałam orzeszkami i serem żółtym. Pycha!

środa, 3 sierpnia 2011

Ravioli z zielonymi warzywami i sałatka z kolorowych pomidorów

Jakoś nie mam ostatnio czasu na bloga. Robię szybkie dania, pstryknę kilka zdjęć, które mi się nie podobają i lecę dalej. Może to ten chwilowy przypływ lata? A może fakt, że gotuję wieczorami, a wtedy zdjęcia wychodzą beznadziejne?

Tymczasem... Danie dosłownie w 10 minut. Tyle co gotowałam makaron.

  • opakowanie ravioli
  • mieszanka zielonych warzyw - groszek, brokuł, fasolka szparagowa;) mrożonka...
  • kilka plasterków szynki
  • 4 parówki
  • łyżka musztardy
Dosłownie wymiotłam lodówkę - musiałam się przeprowadzić, więc trzeba było wykorzystać to co było ;) Ravioli ugotowałam wg przepisu na opakowaniu. Szynkę pokroiłam w paseczki, parówki w krążki, podsmażyłam na patelni. Po chwili dodałam rozmrożone warzywa (na moich pisało o rozmrażaniu w mikrofali i tak zrobiłam - ale warto użyć teraz świeżych warzyw, w końcu mamy sezon). Na koniec dodałam łyżkę musztardy i wszystko wymieszałam. Proste, szybkie, dobre ;)

  • 1 kg kolorowych pomidorów
  • bazylia suszona, pieprz, sól
  • mozzarella
  • oliwa z oliwek
Pomidory sparzyłam, obrałam ze skórki, pokroiłam na ćwiartki. Mozzarellę pokroiłam w plasterki i rozłożyłam między pomidorkami. Całość posypałam przyprawami i doprawiłam oliwą z oliwek.

czwartek, 28 lipca 2011

Zielone spaghetti w sosie pleśniowym


Danie na szybko. Wczoraj się dziwiłam - takie nic, a smakuje i człowiek się najada :)

  • opakowanie 500 g zielonego spaghetti (u mnie spaghetti pesto)
  • 1 duży ser pleśniowy - camembert
  • śmietanka kremówka
  • 300 g pieczarek
 Pieczarki obrać, pokroić w plasterki, podsmażyć. Do garnka wlać 3/4 szklanki śmietanki kremówki. Dodać pokrojony ser. Podgrzewać na małym ogniu aż ser się rozpuści. U mnie zostały nierozpuszczone kawałki, które trochę niedobrze wyglądały, ale nie zakłóciło to efektu smakowego :) Gotowym sosem zalać usmażone pieczarki. Popieprzyć i posolić do smaku. Makaron ugotować al dente. Odcedzić i wrzucić do garnka. Wlać sos, dokładnie wymieszać. Gotowe :)

W wersji burżujskiej, wczorajszej, podsmażyłam 4 plasterki pancetty, pokroiłam na mniejsze kawałki i dodałam na wierzch. Fajnie się komponowało :) W wersji wegetariańskiej - pierwszej - dodałam pomidorki koktajlowe. Pycha.

Ach - posypać startym żółtym serem na talerzu. Smacznego!

poniedziałek, 18 lipca 2011

Tagiatelle ze szpinakiem


Wbrew pozorom zaczynam powoli lubić jedzenie wegetariańskie. Owszem, brakuje mi mięcha prawie w większości dań, ale to jedno z takich, w którym mięsko byłoby zupełnie zbędne. Inspirowałam się przepisem na blogu MindYourFood, którego autorka z kolei inspirowała się J. Olivierem :)

  • 500 g makaronu tagiatelle
  • 1 kg mrożonego szpinaku 
  • 250 g serka mascarpone
  • 50 g sera brie
  • garść startego żółtego sera
  • 150 ml kremówki
  • pół szklanki białego, wytrawnego wina
Moje danie powstało bardzo prosto - makaron ugotowałam w osolonej wodzie, szpinak rozmroziłam i odparowałam w garnku. Potem dodałam mascarpone i kremówkę. Po chwili dodałam brie i ser żółty, poczekałam aż się rozpuści, wymieszałam dokładnie i sos gotowy. Na koniec wrzuciłam odcedzony makaron do sosu i wszystko dokładnie wymieszałam. I nastąpiła faza kombinowania. Hm... szkoda, że nie mam czosnku... ale mam wino :) ok, spróbujmy. Wlałam trochę wina i nawet poprawiło smak!

Na talerzu proponuję posypać lekko serem żółtym i orzeszkami ziemnymi - ich najbardziej mi zabrakło :)

piątek, 8 lipca 2011

Tortellini - wariacja kolejna ;)


Kolejna wariacja na temat parówek i tortellini. Wcale się nie powtarzam, wcale :) Ale ta jest ciekawa ze względu na dodatki - trzeszczące w zębach orzeszki ziemne.

  • 0,5 kg tortellini - u mnie paczka z mięsem i paczka z serem
  • 10 parówek
  • cebula
  • groszek z marchewką z puszki
  • czerwona fasola z puszki
  • kapary
  • orzeszki ziemne
  • sos sojowy
  •  sos hm... nie wiem jaki :) - w proszku

    Makaron gotujemy wg instrukcji na opakowaniu. Parówki kroimy na plasterki podsmażamy razem z cebulą. Po ugotowaniu makaron odcedzamy i wrzucamy z powrotem do garnka, dorzucamy wszystko - parówki z cebulką, groszek, fasolę. Mieszamy z sosem sojowym i sosem w proszku - u mnie był bliżej niezidentyfikowany, aż tak dobrze nie znam francuskiego. Cieszę się, że nie zepsuł smaku. Całość krótko mieszamy i trzymamy chwilę na ogniu.

    Na talerzu posypujemy kaparami i orzeszkami.
    I gotowe :) 

    niedziela, 26 czerwca 2011

    Lasagne ze szpinakiem


    Danie z cyklu - 3 godziny przygotowań, 15 minut i nie ma ;)
    No dobra, zostało jeszcze pół. Wciąż gorąca. Ma ktoś ochotę?

    Zainspirował mnie przepis w Kalejdoskopie Kulinarnym. I Mama, która wypatrzyła gdzieś w Arkadii takiego kolorowego przekładańca. Ważne, by psychicznie naszykować się na spędzenie trochę czasu w kuchni - nie jest to zdecydowanie szybkie danie. Ale smak rekompensuje wszystko, łącznie z kuchnią, która wygląda jak po przemarszu wojsk tureckich. Dodatkowo ważne jest by dobrze wszystko rozplanować czasowo.

    Warstwa czerwona:
    • 1 kg mięsa - u mnie szynka
    • czosnek
    • cebula
    • opakowanie sosu - u mnie Pikantne Bolognese z chili
    Mięso przekręcić przez maszynkę z czosnkiem i cebulą.  Podsmażyć na patelni. Gdy się zarumieni i lekko podsmażyć wlać trochę wody i dusić, aż mięso wchłonie całą wodę. Sos w proszku, łyżkę mąki i łyżkę śmietany połączyć z dwiema szklankami wody. Sos wlać do mięsa, podsmażyć chwilę.

    Warstwa zielona:
    • 3 opakowania szpinaku mrożonego
    • 4 ząbki czosnku
    Szpinak wrzucić na patelnię. Smażyć aż odparuje cała woda. Dodać przeprasowany czosnek, można dodać łyżkę masła i łyżkę mąki - robi się gęstszy (taka metoda na skróty)

    Sos beszamelowy:
    • 3 łyżki masła
    • 3 łyżki mąki
    • łyżka warzywka
    •  0,4 litra mleka
    Masło rozpuścić w garnku. Posypać mąką, trochę podsmażyć, ale uważamy, żeby się mąka nie przypaliła. Wlewamy szklankę wody i mleko cały czas mieszając. Wsypujemy łyżkę przyprawy warzywkowej (vegeta, jarzynko, itp). Gotujemy ok. 5 minut cały czas mieszając.

    • 1,5 opakowania makaronu lasagne
    Makaron obgotowujemy - każdy płatek ok. 2 minuty wrzucamy do wrzątku ze szczyptą soli i kroplą oleju.

    • dużo sera żółtego - ścieramy na tarce

    System czasowy wygląda tak - szpinak na jednej patelni, mięso na drugiej. Dajemy radę jednocześnie robić jedno i drugie. Dodatkowo, i to, i to może chwilę poczekać. W międzyczasie możemy zetrzeć ser na tarce. Potem robimy sos beszamelowy. Wyciągamy naczynie żaroodporne, gotujemy w garnku wodę na makaron. Gotujemy płatki a w międzyczasie układamy kolejne warstwy - co chwilę będziemy mieli kolejne płatki, więc wkładamy je od razu do naczynia.

    Na spód naczynia wlewamy kilka łyżek sosu - u mnie był gęsty i dobry ;) Kładziemy płatki lasagne. Dalej warstwa mięsa, lekko posypujemy serem, polewamy sosem beszamelowym. Teraz makaron. Na makaron wykładamy szpinak i troszkę sosu. Chodzi o to, żeby każdy płatek makaronu miał kontakt z sosem (będzie mięknął). I znowu - mięcho, sos, makaron, szpinak, sos, makaron i tak aż do wykończenia składników. U mnie zmieściły się 4 warstwy mięsne i 3 warstwy zielone. Na wierzchu kładziemy płatki i posypujemy je serem.

    Całość instalujemy do piekarnika na godzinę w 200 stopniach. Można polać ketchupem.

    Naprawdę smaczne!

    niedziela, 5 czerwca 2011

    Studenckie jedzenie


    Dawno, dawno temu wymyśliłam taką potrawę, która do dziś nie ma nazwy. Znaczy funkcjonuje pod pseudonimem studenckie żarcie i wszyscy w domu wiedzą o co chodzi. Moja własna siostra nawet to gotuje. Skład zależy od stanu lodówki, może być z warzywami, można też bez.
    Tym razem:
    • 8 parówek
    • paczka kolorowego tortellini
    • fix chiński
    • groszek
    Zazwyczaj daję zwykły makaron - muszelki/świderki, teraz powoli wchodzę w fazę wyjadania wszystkiego, bo trzeba się wyprowadzać powoli ;)

    Makaron ugotować, parówki pokroić na kawałki - podsmażyć. Makaron odsączyć, wrzucić do garnka, dodać parówki. Fix rozmieszać z wodą, wlać do garnka. Dodać warzywa (u mnie groszek), najlepiej podsmażone lub grillowane. Pasuje do tego cukinia, ogórek, pomidor, papryka - a  najlepiej wszystko - wtedy mamy prawie leczo.
    Aha - z kilku parówek próbowałam zrobić jeże, ale trochę mi nie wyszły. Cóż, w smaku pozostały takie same :)

    piątek, 22 kwietnia 2011

    Carbonara





    Tak proste, że trudno uwierzyć, że tak dobre.
    A całe wykonanie nie zajmuje więcej niż 15 minut.

    Składniki:


    • pół paczki makaronu spaghetti
    • 6 plasterków boczku wędzonego
    • cebulka
    • 2 żółtka, 1 jajko
    • 300 ml łyżki śmietany kremówki
    • 15 dag sera żółtego
    Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu - al dente. Ważne, żeby nie był do końca miękki - sos spowoduje, że jeszcze zmięknie.
    Cebulkę kroimy w kostkę, boczek również. Podsmażamy na patelni. Nie używam oleju - boczek jest wystarczająco tłusty. Żółtka wymieszać z śmietaną - można lekko przyprawić oregano i pieprzem. Gdy cebulka i boczek będą gotowe wlać mieszankę na patelnię. Poczekać, aż zgęstnieje, ciągle mieszając. Odlać makaron i pozostawić go w garnku. Do makaronu wlewamy sos. Gdyby sos był zbyt gęsty, można go rozrzedzić mlekiem. Posypujemy garścią startego sera żółtego. Im twardszy tym lepszy :)

    Ready :) Podawać ze świeżą bazylią posiekaną na drobno.

    środa, 6 kwietnia 2011

    Tortellini po chińsku

    Szybki i smaczny obiad ;) doskonały na 2-godzinne okienko między zajęciami.

    Składniki:
    paczka makaronu tortellini z pieczarkami (mój - z biedronki, naprawdę dobry)
    2 konserwy - wołowina w sosie własnym
    puszka groszku zielonego
    fix do potraw chińskich.

    Paczkę tortellini z pieczarkami ugotować wg przepisu na opakowaniu. Na dużej patelni podsmażyć wołowinkę pokrojoną w kawałki. Następnie dodać fix do potraw chińskich rozpuszczony w 300 ml wody. Chwilę pomieszać na patelni, aż zgęstnieje. W międzyczasie odlać makaron (dokładnie!). Wrzucić na patelnię, wymieszać z sosem. Na końcu wsypać groszek zielony. Pomieszać chwilę, szamać :)

    Ważna uwaga - zero przypraw, a zwłaszcza soli. Wołowina i tak jest słona, fix także, dlatego nie potrzeba więcej tego dosalać.

    I tak na koniec myślę, że kilka kropli sosu sojowego też by temu nie zaszkodziło:)

    Smacznego
    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...