Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 marca 2013

Orange curd



Dziś mam dla Was coś absolutnie fantastycznego, pysznego i mega świątecznego. Orange curd. Świetnie będzie pasował do ciast i deserów, które przygotowujecie na święta, choć wczoraj zajadałyśmy się nim z Dominiką po prostu do świeżego, domowego chleba. Coś wspaniałego...

Orange curd:
  • 3 jajka
  • 100 ml soku z pomarańczy
  • łyżka soku z cytryny
  • 70 g miękkiego masła
  • 70 g cukru
  • szczypta soli
  • starta skórka z całej pomarańczy
Do szerokiego garnka wlej 1/3 wody, zagotuj, następnie zredukuj ogień do minimum. Wszystkie składniki na krem wymieszaj trzepaczką w dużej metalowej misce. Miskę postaw na garnku i cały czas mieszaj, aż krem stanie się gładki i lekko zgęstnieje. Jeżeli krem gotowany na parze nie chce zgęstnieć, to garnek z nim można postawić bezpośrednio na ogniu i podgrzewać przez 2 minuty. Uważać, aby jajka się nie ścięły!

Ostudź i przechowywać w lodówce.

I jeszcze mała uwaga techniczna - pamiętaj o sparzeniu jajek przed ich użyciem.

Smacznego!

Inspiracja: Atinabc.blox.pl
Wykonanie i zdjęcia: Dominika :)

sobota, 23 marca 2013

Najprostsze na świecie ciasteczka owsiane


Dlaczego najprostsze? Ponieważ do ich przygotowania potrzebne będą tylko 2 składniki. Płatki owsiane i banany. Połącz, uformuj, upiecz. Nic prostszego :)

Ciasteczka owsiane to dzieło mojej siostry. Pomimo spektakularnych sukcesów w rozgotowywaniu parówek i przypalaniu wody na herbatę wierzę, że coś z niej będzie (spokojnie, tylko połowa ciasteczek była zwęglona :-D). Niektóre połączenia wychodzą jej całkiem nieźle. Jeszcze gdyby polubiła rodzynki i żurawinę...

Cytując Olcię:
Z cyklu Lublin gotuje ;-) Ciasteczka owsiane – łatwiejsze być nie mogły :)
Dzisiaj zostałam nazwana Takie Tam Junior – a więc nazwa do czegoś zobowiązuje. Dlatego przedstawiam Wam banalny przepis na ciasteczka owsiane. 

Wszystko czego potrzebujecie to:
- 2 szklanki płatków owsianych
- 4 banany żółte



Obieramy banany i wrzucamy je do miski. Widelcem „rozdziabujemy” je na jednolitą masę. Dodajemy płatki owsiane i mieszamy, mieszamy i w ciągu tego mieszania jak stwierdzicie, że za mało Wam płatków to dosypcie na oko ;-) Jak już będzie wszystko wymieszane, odstawiamy na 7 minut. 
Potem formujemy ciasteczka i kładziemy je na blachę. Wkładamy do piekarnika na 180 stopnii i pieczemy max 12 minut. Mamy pyszne bananowe ciastka, bez mąki, bez jajek, bez cukru, bez wszystkich takich dziwnych rzeczy. 

Ja osobiście dodałabym do nich orzechy laskowe, rodzynki, żurawinę i wiórki kokosowe. Może jeszcze kilka kawałków gorzkiej czekolady... Wtedy zdecydowanie byłyby pyszne :)
A wersję z jajkami, mąką i takimi dziwnymi rzeczami znajdziecie tutaj: ciasteczka owsiane

środa, 14 marca 2012

Urodzinowe cupcakes


Notorycznie nie mam na nic czasu. Blog już aż zarósł kurzem od mojej ostatniej wizyty. W dodatku nie chwalę się niczym odkrywczym tylko prostymi muffinkami i kremem. Pieczenie i gotowanie to ostatnio luksus, na który pozwalam sobie zbyt rzadko. A nawet jeśli coś upichcę, to nie ma czasu na robienie zdjęć. Znacie jakieś metody jak wydłużyć dobę?


Na osłodę dnia - cupcakes z kremem truskawkowym. Warto zapraszać mnie na imprezy :) Zaczynam poważnie myśleć o otworzeniu wypiekarni i realizowaniu lepszych planów życiowych niż studia :)

Przepis na 12 sztuk - docelowo było ich ponad 50...
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody
  • pół szklanki cukru pudru
  • szklanka mleka
  • jajko
  • 1/3 szklanki oleju
  • aromat migdałowy
  • tabliczka czekolady posiekana na dość grube kawałki
  • opcjonalnie kakao
Suche składniki mieszamy w 1 misce, mokre w drugiej. Dokładnie mieszamy jedne z drugimi, dodajemy czekoladę. Pakujemy w foremki i pieczemy ok. 20 minut w 180 stopniach.

Krem:
  • 2 opakowania śmietanki 30%
  • 2 śmietanfixy
  • 2 łyżki cukru pudru
  • opakowanie mascarpone
  • galaretka/kisiel truskawkowy
 Śmietanę chłodzimy w zamrażalce ok. 30 minut. Ubijamy na sztywno, możemy wspomóc się śmietanfixem. Dodajemy cukier puder, mascarpone, miksujemy. Na koniec możemy wsypać kisiel lub galaretkę.

Wystudzone muffiny obficie smarujemy kremem. Wbijamy rurkę i czekamy na zachwyt gości :)

wtorek, 20 grudnia 2011

Pomysł na prezent - pierniczki

 
Prawie dwa tygodnie bez pisania. Głupio mi przed samą sobą. Najpierw nie było zdjęć, potem czasu, a teraz angina. Uwielbiam dobijać się przed świętami/egzaminami/ważnymi kolokwiami. I leżę sobie w łóżeczku, zgodnie z przykazem pana doktora. Wczoraj miałam dzień buntu przeciwko komputerowi (od czego są smartfony ;) ), dziś już czuję się na tyle ok, że piszę. Piszę o długo obiecywanych pierniczkach. Przepis prosty, szybki, przyjemny. Udany. Przetestowany na prawie tysiącu sztuk. Najpierw prawie 450 w domu, później grubo ponad 100 z Olgą, na koniec ok. 300 pierniczków z Anią. A w kolejce druga Ania z Moniką, które będą robić już same :)
Z pozytywnych aspektów - wyszły w domu Oldze, która podobno nie umie piec...

W rolach głównych:
  • 1 kg mąki + spory zapas na podsypywanie
  • 400 g płynnego miodu
  • 300 g cukru pudru
  • 200 g masła śmietankowego
  • 2 całe jajka
  • 2 żółtka
  • 2 czubate łyżki sody
  • 2 opakowania (ok. 40 g łącznie) przyprawy do piernika
  • 1 czubata łyżka kakao
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Masło rozpuszczamy w rondelku i pozostawiamy do ostygnięcia. Miód jeśli nie jest płynny również możemy podgrzać w oddzielnym garnuszku.

 Mąkę przesiewamy z cukrem pudrem. Dodajemy sodę, proszek, kakao i przyprawę. Ilość kakao zależy od upodobań smakowych - jeśli chcecie bardziej kakaowe pierniczki sypnijcie więcej. Ja chciałam tylko nadać im ciemniejszy kolor. Natomiast nie żałowałam przyprawy piernikowej - wsypałam ponad 2,5 opakowania. Całość dobrze mieszamy, aby nasza sucha mieszanka była dość jednolita.

Jajka z żółtkami ubijamy mikserem ok. 3 - 4 minuty. Potem powoli dolewamy miód i miksujemy dalej. Po uzyskaniu jednolitej masy stopniowo dosypujemy suche składniki. Ja wsypywałam po łyżce nie przestając miksować do uzyskania dość gęstej masy. Wtedy przeszłam na "tryb ręczny" :) Resztę mąki stopniowo wgniatałam do ciasta ręką dodając po trochę masła - nie wlewałam go w całości, aby ułatwiać sobie co chwila dodawanie kolejnej porcji mąki. Całe ciasto w końcowej fazie powinno ładnie się formować i mieć zwartą strukturę. Formujemy kulę i wkładamy na noc do lodówki.

Następnego dnia przystępujemy do fazy pieczenia - piekarnik na 180 stopni. Odcinamy kawałek ciasta, które powinno być dość twarde. Jeśli nie jest (albo pierwsza tura pierniczków po upieczeniu bardzo się rozleje) i klei się strasznie  - dosypcie mąki. Tyle, aż będzie się z nim dobrze pracować. Ciasto wałkujemy nie za cienko, nie za grubo. Ja lubię dość cienkie i kruche pierniczki, ale to moja lokalna perwersja. Grubsze są również bardzo dobre i takie polecam :)
Wycinamy foremkami kształty, smarujemy roztrzepanym jajkiem (lub nie - jeśli będziemy lukrować pierniki lub nie mamy pędzla... to spokojnie możemy ten element pominąć), wykładamy na blachę wysmarowaną margaryną i wkładamy do nagrzanego piekarnika na ok. 7 minut. Powtarzamy aż do wykończenia ciasta.

Wystudzone pierniczki możemy polukrować. Sparzone białko ubijamy na sztywną pianę. Dodajemy do niego stopniowo przesiany cukier puder aż do uzyskania gęstego lukru (czyli mniej więcej 1 szklankę). Część lukru możemy zabarwić barwnikami spożywczymi. Ja polecam w proszku - są strasznie wydajne - do zabarwienia części lukru użyłam dosłownie kilku kolorowych opiłków. Nie spodziewałam się, że są aż tak intensywne.

Gotowe pierniczki chowamy do szczelnego pojemnika. Powinny zmięknąć po kilku dniach (te, które zostały w domu faktycznie zmiękły, te, które robiłam w akademiku... no cóż, nie doczekały więcej niż kolejnego dnia, dlatego nie było na czym testować).

Kto jeszcze nie zrobił - do dzieła!

wtorek, 1 listopada 2011

Gruszkowe cupcakes z najlepszym kremem świata

Muffinki z gruszkami chodziły za mną w czwartek późnym wieczorem. Nawet zadzwoniłam po kogoś do pomocy i zero odzewu. A ochota jak była tak została. Została do soboty, gdy zrobiłam je w domu. Trochę pokombinowałam z przepisem i wyszły zupełnie inne. Trochę oklapnięte (ale to chyba wina formy, przyzwyczaiłam się do moich nowych), ale w smaku rewelacyjne. Smakowały zupełnie jak biszkopt z gruszkami. Teraz to będzie mój ulubiony przepis, gdy tylko będę miała pod ręką mikser...
  • 125 g masła
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka mleka
  • 1 jajko
  • 0,5 łyżeczki sody
  • 0,5 szklanki cukru pudru
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Masło ucieramy na gładką masę, po chwili dodajemy przesiany cukier puder, miksujemy, aż wszystko będzie puszyste. Wbijamy jajko i dalej miksujemy. Wsypujemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą. Chwilę ucieramy, do połączenia składników, wlewamy mleko i miksujemy. Możemy dodać kilka kropel aromatu lub esencji waniliowej (moja nareszcie się tworzy).
Do ciasta możemy dodać kawałki gruszek albo możemy wkładać je prosto do papilotek. Pieczemy ok. 20 minut w 180 stopniach. Mniam mniam :)

A żeby było jeszcze bardziej rozpustnie zrobiłam krem.
  • 330 g śmietany kremówki
  • 250 g serka mascarpone
  • 1,5 łyżki cukru pudru
  • ziarenka z jednej laski wanilii
Śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno. Mój nowy patent - 20 minut w zamrażalniku przed ubijaniem. Można też dodać śmietanfix lub inne cudo, któro pomoże w utrzymaniu piany. Do kremówki dodajemy cukier puder, miksujemy, dodajemy mascarpone, miksujemy. Na koniec dodałam wanilię. Masy wychodzi dużo, co raczej problemem nie jest. Jest przepyszna :)

W dowolny sposób dekorujemy muffinki - albo wyciskaczką do masy, albo łyżką :) obie metody są jak najbardziej słuszne, druga wydaje się u mnie w domu skuteczniejsza. Każdy i tak dokładał kremu :)

poniedziałek, 26 września 2011

Pożegnanie ze Szwajcarią. Makaroniki i Mont Blanc.


Bye, bye Geneva Hills I’m gonna 
miss you wherever I go I’m gonna 
come back to walk these streets again
Remember that we had fun together 

Tak sobie w sobotę sparafrazowałam moją ulubioną piosenkę :) Skończyły się spacery nad jeziorem, karmienie łabędzi, makaroniki i wszystko związane z CERNem. Zdecydowanie będę tęsknić za górami, za codziennym widokiem na dach Europy, za świeżymi figami i w ogóle wszystkim ;) Z drugiej strony fajnie wrócić - dziś cały dzień wyżywałam się na piekarniku. Zrobiłam tartę ze szpinakiem, a zaraz po niej tartę ze śliwkami i figami (przepis jutro). Jem kanapki z chlebem i piszę smsy (strasznie fajne uczucie).

Na pierwszym zdjęciu widać mnie i Mont Blanc - jeśli kiedyś będziecie w pobliżu Chamonix, koniecznie skuście się na kolejkę. Widok niesamowity, a sama kolejka również jest interesująca - zwłaszcza, gdy do ściany jest 5 cm :) Do tego towarzystwo lodowca i skalistych szczytów. Bajka :)



A tutaj... Sami widzicie. Dobrze, że zdjęcie zrobiłam przed wylotem do domu, bo w domu to już nie było czego fotografować ;)



środa, 21 września 2011

Ciasteczko?

Taaakie dobre było. Taaaakie pyszne. Masa karmelowa i mnóstwo orzechów. Najokropniejsze w nim było to, że tak szybko się zjadło. Taaaakie malutkie. Dlatego pewnie zrobię je w formie tarty (to zdecydowanie dużo lepszy rozmiar dla tak dobrego ciasteczka).

Tarta/tartaletki z orzechami

  • kruchy spód - klik!
  • orzechy - laskowe, włoskie, pistacje
  • migdały
  • puszka masy krówkowej
Spód ciasta przygotowujemy tak samo jak w tarcie z czerwonymi owocami. Dodatkowo możemy dodać do ciasta łyżkę kakao - będzie miała lekko czekoladowy smak. Orzechy włoskie obieramy ze skórki (można je wcześniej sparzyć, skórka będzie łatwiej odchodzić), laskowe w oryginale nie były obrane, ja proponuje obrać. Migdały pokrojone były w paseczki (również obrane). Masę krówkową lekko podgrzewamy. Do ciepłej wrzucamy orzechy i dokładnie mieszamy. Takim nadzieniem wypełniamy wystudzoną tartę, lekko oprószoną cukrem pudrem. Wierzch posypujemy pistacjami (niesolonymi). 

Możecie zrobić tartę, a także tartaletki. Wtedy z ciasta wykrajamy małe kółeczka i instalujemy je w foremkach. Dalej ta sama droga. 

Taaaaaakie dobre!


Ciasteczko weźmie udział w konkursie: 
 

sobota, 2 lipca 2011

Wakacyjne muffiny z owockami





Robiąc muffiny z agrestem i bezą nie chciałam ryzykować, że nikt ich nie zje (beza ;)) Dlatego z połowy ciasta zrobiłam muffinki ze wszystkimi owocami, jakie znalazłam na działce. Najlepszymi :)
Przepis na ciasto taki sam jak w tutaj, dodajemy do każdej babeczki - 4 jeżyny, pół truskawki, dużo czerwonej porzeczki (akurat ją wymieszałam z ciastem), kulkę agrestu i wisienkę :) Malin nie dodałam, bo za szybko zjadłam...

 Wyszły pyszne :) i o dziwo smakowały...


P.S - wie ktoś, co warto zobaczyć, gdzie warto pójść w Genewie?




czwartek, 30 czerwca 2011

Muffinki z agrestem, bezą i wisienką


Mój ostatni wypiek prawdopodobnie przez najbliższe 3 miesiące. Ok, nie wytrzymam, coś wykombinuję, ale wciąż nie wiem, czy będę miała piekarnik...

Dziś zrobiłam muffiny. Inne. Inspirowałam się przepisem boskiej Dorotus76. Jednak musiałam coś zmienić - ciasto do muffinek bez mleka? Nieee... Zaczęłam ambitnie i w połowie przepisu pomieszałam ze swoim. Wyszło fajnie. Wilgotne, miękkie, świetnie odchodzą od papilotki. I słodka beza na wierzchu... Mmm...

Ciasto:
  • 125 g masła
  • 1 jajko
  • pół szklanki cukru pudru
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody
  • szklanka mleka
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Masło ucieramy ok. 5 minut. Wsypujemy cukier puder i ucieramy dalej. Gdy masa będzie puszysta dodajemy jajko, miksujemy chwilę. Mąkę mieszamy z proszkiem i sodą, dodajemy do masła. Ucierając wlewamy mleko. Cała masa powinna być gładka i bez grudek.
Z tej porcji wychodzi 12 muffinek. Jak podzieliłam masę na pół - połowę zrobiłam z bezą i agrestem, reszta z owockami. Tylko dlatego, że nie lubi się u mnie bezy. Jeszcze :)

Pakujemy po łyżce masy do papilotek. Do każdej wkładamy 3 kulki agrestu. I...

Beza:
  • 1 białko
  • 50 g cukru 
  • 1,5 czubatej łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka soku z cytryny
Białko ubijamy na sztywno z szczyptą soli. Na koniec dodajemy cukier - nie wszystko na raz, wsypujemy trochę, miksujemy, cukrzymy, miksujemy - oczywiście miksujemy cały czas, nie przestajemy - dlatego albo potrzebujemy miksera, który sam się kręci, albo siostry :) Na sam koniec miksowania dodajemy sok z cytryny i mąkę ziemniaczaną. Masa powinna być sztywna, gładka i lśniąca.

Wykładamy po łyżce piany na masę muffinkową. Możemy szprycować, możemy łyżką i palcem :)

Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni z termoobiegiem, pieczemy ok. pół godziny - do suchego patyczka.
Beza nie wyszła za słodka - dla mnie jest ok, ale jeśli ktoś lubi słodziaki, powinien  dodać więcej cukru.

Ja jeszcze wbiłam wisienkę na wierzch - a co!

środa, 29 czerwca 2011

Ciasteczka owsiane - doskonałe :)

Już od dawna miałam na nie ochotę. Tym bardziej, że w szafce stały samotne i smutne otręby owsiane. Czekały, czekały i się doczekały :)

Pomieszałam kilka przepisów i wyszły naprawdę doskonałe. Chrupiące, idealnie słodkie, pyszne. Idealne na wieczór do szklanki mleka, albo na śniadanie do kawy.

Ciastka owsiane:
  • 1,5 szklanki mąki
  • kostka masła - 200 g
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 jajka
  • paczka otrębów owsianych -150 g
  • szklanka cukru - u mnie 0,25 szklanki brązowego cukru, reszta białego
  • pół paczki cukru waniliowego
  • aromat śmietankowy
  • tabliczka czekolady gorzkiej
  • garść rodzynek
  • wiórki kokosowe
Masło ucieramy na puszystą masę, wsypujemy cukier i miksujemy dalej. Dodajemy jajka, ucieramy dalej. Dodajemy mąkę z sodą i proszkiem do pieczenia, cukier waniliowy. Łączymy składniki mikserem. Na koniec wsypujemy otręby i dodajemy kilka kropli aromatu. Dorzucamy dodatki - u mnie wiórki, pokrojoną czekoladę i rodzynki. Mieszamy.

Z powstałej masy formujemy kulki. Wykładamy je na wysmarowanej masłem/margaryną blasze i lekko spłaszczamy. Ważne, by rozkładać je daleko od siebie, bo bardzo rosną na boki. Ja swoje piekłam ok. 12 minut w 160 stopniach (z termoobiegiem).

Powinno się je przechowywać w metalowym pudełku, ale u mnie nie było czego. Wyszło mi ok. 40 ciasteczek.

czwartek, 16 czerwca 2011

Muffiny z Papy Smerfa ;)



Wszyscy mówią, że zrobienie muffinek jest dziecinnie proste. Może i tak, ale łapanie smerfów wcale już takie proste nie jest. Gargamelowi przez całe życie uciekały. A niestety - piękny niebieski kolor muffin uzyskujemy przez dodanie garści małych, soczystych smerfików, więc napracować się trzeba :)


Oczywiście żartuję, bo smerfy jako dziecko uwielbiałam i nie zjadłabym ich ;) A sam pomysł podrzucił Paweł, który niebieski koktajl określił sokiem z Papy Smerfa. 

Ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • szklanka mleka
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • jajko
  • 1/3 szklanki oleju
  • dużo jagód
  • sok i skórka z cytryny
Suche składniki łączymy w jednym naczyniu, mokre w drugim. Mokre wlewamy do suchych i mieszamy łyżką. Ja dolewałam jeszcze trochę mleka, wszystko zależy od konsystencji jaką chcemy uzyskać. Dodajemy duuuużo jagód ;) Ja chciałam mocno cytrynowe, dlatego dodałam skórkę i sok z cytryny.

Ładujemy do papilotek i wrzucamy do piekarnika na 20-25 minut (180 stopni).

środa, 15 czerwca 2011

Kto chce jednego?

Anie wróciły z wycieczki. I mówią, że najedzone i nic nie jedzą. Akurat :P Muffinom się nikt nie oprze :) Do wyboru do koloru.

Przepisy wrzucę jutro, bo dziś powinnam się uczyć na egzamin. I widać, jak mi to dobrze idzie...

piątek, 27 maja 2011

Cupcakes z truskaweczkami

Truskaweczki mogę jeść codziennie. Po prostu codziennie - w każdej postaci i w każdej formie. Dlatego teraz truskawki będą u mnie królować :) Będzie dużo, będzie często. No ale... truskawki jak szybko pojawiają, tak szybko się kończą. Korzystam, póki się da :)

Ciasto:
  • 1,5 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • jajko
  • 1 szklanka mleka
  • 1/3 szklanki oleju
  • troszkę zapachu waniliowego
  • truskawki (tyle ile muffinek) +kilka na wierzch
 Suche składniki mieszam w jednej misce, mokre w drugiej. Wlewam mokre do suchych, mieszam łyżką do całkowitego połączenia się wszystkich składników. Na koniec dodaję kilka kropel aromatu waniliowego.

Do wysmarowanych papilotek włożyłam odrobinkę ciasta. Później zainstalowałam wielką truskawę i przykryłam ją ciastem. Muffinki włożyłam do piekarnika na 20 minut (180 stopni).

Krem:
  • mleko
  • masło
  • kisiel truskawkowy
  • gotowa masa tortowa waniliowa
Miękkie masło utrzeć w miseczce. W drugiej  300 ml mleka łączymy z proszkiem do masy tortowej i z dużą łyżką kisielu truskawkowego - dzięki temu będzie różowa :) i będzie miała truskawkowy posmak.

Krem nakładamy na ostudzone muffinki. Posypujemy pokrojonymi drobno truskaweczkami.

Jemy i jest nam cudownie :)

piątek, 20 maja 2011

Cupcakes



Słyszałam, że muffiny od cupcakes różnią się tym, że cupcakes są z kremem na wierzchu. Więc oficjalnie to moje pierwsze. Bo muffiny - klasyczne. Czekoladowo - kakaowe. 

Ciacho:

  • 1,5 szklanki mąki
  • 0,5 szklanki cukru pudru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody
  •  3 łyżeczki kakao
  • czekolada z orzechami
  • 1 szklanka mleka
  • 1/3 szklanki oleju
  • 1 jajko
  • 50 ml coli (to dodałam zupełnie przypadkowo - po raz pierwszy, a tylko dlatego, że dostałam minipuszkę coli zero w ramach akcji dożywiania studentów przed akademikiem ;) )
Suche składniki wymieszać w jednej misce, mokre wlać do drugiej. Czekoladę pokroić na małe kawałeczki. Dorzucić do miski z suchymi. Mokre wlać do suchych, wymieszać łyżką, tak, aby się wszystko ładnie połączyło - nie bawimy się w mieszanie, to takie byle jakie ciastka ;)

Piec ok. 20 minut w 180 stopniach.

A masa ajerkoniakowa niestety gotowiec. Ale jestem z siebie dumna - na całych 3 piętrach nikt nie miał miksera, więc masło i masę zrobiłam... ręcznie! Ubijaczką do jajek! A co! Kiedyś kobiety jakoś sobie dawały radę bez miksera, to ja nie dam? Dam. I dałam :) I się cieszę.

A na wierzchu - przesłynne, pokruszone Oreo.

Wszyscy jedli, wszyscy żyją :) Wszyscy zachwyceni. A kto nie zdążył, to jeszcze 3 się ostały...

poniedziałek, 16 maja 2011

Dinożarły ;)

Ciasteczka miodowo - maślane. Kolorowe. Tak pięknie mówiące.
Przepis znalazłam jakiś czas temu na Book Me a Cookie i od tamtego czasu krzyczały do mnie "zrób mnie". Dziś wreszcie kupiłam M&Msy :D
Całość przygotowania nie zajmuje pół godziny. Może pierwsze podejście do najlepszych nie należy, ale człowiek uczy się na błędach.

Składniki na ciasteczka:
  • 100 g masła
  • 100 g cukru (proponuję znacznie mniej - dla mnie są za słodkie)
  • 2 łyżki miodu
  • 150 g mąki
  • 1 łyżeczka sody
  • M&M'sy - ja zużyłam prawie dwie małe paczki
Lukier:
  • cukier puder
  • sok z cytryny
Masło utrzeć z cukrem na gładką masę (mikserem). Dodać płynny miód, mąkę i sodę, wszystko wymieszać i formować ciasteczka - małe kulki, które lekko rozpłaszczamy na blaszce. Rozkładać bardzo szeroko - rosną na boki. Ja zostawiłam ok. 3-4 cm przerwy i uzyskałam jedno wielkie ciasto, zamiast oddzielnych ciasteczek - stąd niektóre z nich mają kwadratowe kształty ;)
Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni ok. 10 minut - tylko do zezłocenia. Potem się niestety przypalają...
Lukier - kopiastą łyżkę cukru pudru rozmieszać z taką ilością cytryny aby był gęsty. Po przystudzeniu ciastek zrobić pięć kropek z lukru i przykleić cukierki. Po zastygnięciu lukru są gotowe do jedzenia.

Przechowujemy w metalowej puszce lub zjadamy od razu - cóż to jest 15 ciasteczek :) 

czwartek, 17 lutego 2011

Kokosanki



Co zrobić z białek, które bardzo często zostają w dużej ilości?
Można zrobić bezy, jednak, gdy rodzinka ich zbyt nie lubi? - kokosanki

Banalne i szybkie w wykonaniu, doskonałe do popołudniowej kawy

Składniki:
  • szklanka białek
  • szklanka cukru
  • 250 g wiórek kokosowych
Białka ubić na sztywno z odrobiną cukru. Gdy będą sztywne powoli dodawać cukier cały czas miksując. Na koniec dosypać wiórki. Wymieszać (ja wymieszałam mikserem), układać na blaszce. Trzymać w piekarniku mniej więcej 20 minut (łatwo się spalają!) w temperaturze 160-170 stopni na termoobiegu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...