Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muffinki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muffinki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 sierpnia 2012

Dwukolorowe muffiny bananowe


Od razu się przyznaję - wypiek nie jest mój. Dziś takimi można było się częstować w ramach deseru w CERNie. W smaku wilgotne i pyszne - dodatek bananów był świetnym pomysłem.

Przepis trochę internetowy, trochę mój:
  • 2 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki masła, roztopionego lub 1/3 szklanki oleju
  • pół szklanki cukru
  • 1 jajko
  •  pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 szklanki mleka
  • 3 dojrzałe banany, rozgniecione widelcem

Suche składniki wymieszaj ze sobą, w oddzielnej misce wymieszaj mokre. Wlej mokre do suchych, dokładnie wymieszaj. I gotowe :) Opcjonalnie można dodać groszki czekoladowe lub kawałki pokrojonej czekolady. Aby zrobić muffinki dwukolorowe podziel ciasto na dwie części w proporcji 2:1. Do mniejszej dosyp łyżkę kakao i wymieszaj. Nakładaj do papilotek ciasto jasne, na wierzch łyżeczkę ciasta ciemnego. Piecz ok. 20 minut w 180 stopniach.


Smacznego!

środa, 14 marca 2012

Urodzinowe cupcakes


Notorycznie nie mam na nic czasu. Blog już aż zarósł kurzem od mojej ostatniej wizyty. W dodatku nie chwalę się niczym odkrywczym tylko prostymi muffinkami i kremem. Pieczenie i gotowanie to ostatnio luksus, na który pozwalam sobie zbyt rzadko. A nawet jeśli coś upichcę, to nie ma czasu na robienie zdjęć. Znacie jakieś metody jak wydłużyć dobę?


Na osłodę dnia - cupcakes z kremem truskawkowym. Warto zapraszać mnie na imprezy :) Zaczynam poważnie myśleć o otworzeniu wypiekarni i realizowaniu lepszych planów życiowych niż studia :)

Przepis na 12 sztuk - docelowo było ich ponad 50...
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody
  • pół szklanki cukru pudru
  • szklanka mleka
  • jajko
  • 1/3 szklanki oleju
  • aromat migdałowy
  • tabliczka czekolady posiekana na dość grube kawałki
  • opcjonalnie kakao
Suche składniki mieszamy w 1 misce, mokre w drugiej. Dokładnie mieszamy jedne z drugimi, dodajemy czekoladę. Pakujemy w foremki i pieczemy ok. 20 minut w 180 stopniach.

Krem:
  • 2 opakowania śmietanki 30%
  • 2 śmietanfixy
  • 2 łyżki cukru pudru
  • opakowanie mascarpone
  • galaretka/kisiel truskawkowy
 Śmietanę chłodzimy w zamrażalce ok. 30 minut. Ubijamy na sztywno, możemy wspomóc się śmietanfixem. Dodajemy cukier puder, mascarpone, miksujemy. Na koniec możemy wsypać kisiel lub galaretkę.

Wystudzone muffiny obficie smarujemy kremem. Wbijamy rurkę i czekamy na zachwyt gości :)

wtorek, 1 listopada 2011

Gruszkowe cupcakes z najlepszym kremem świata

Muffinki z gruszkami chodziły za mną w czwartek późnym wieczorem. Nawet zadzwoniłam po kogoś do pomocy i zero odzewu. A ochota jak była tak została. Została do soboty, gdy zrobiłam je w domu. Trochę pokombinowałam z przepisem i wyszły zupełnie inne. Trochę oklapnięte (ale to chyba wina formy, przyzwyczaiłam się do moich nowych), ale w smaku rewelacyjne. Smakowały zupełnie jak biszkopt z gruszkami. Teraz to będzie mój ulubiony przepis, gdy tylko będę miała pod ręką mikser...
  • 125 g masła
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka mleka
  • 1 jajko
  • 0,5 łyżeczki sody
  • 0,5 szklanki cukru pudru
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Masło ucieramy na gładką masę, po chwili dodajemy przesiany cukier puder, miksujemy, aż wszystko będzie puszyste. Wbijamy jajko i dalej miksujemy. Wsypujemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą. Chwilę ucieramy, do połączenia składników, wlewamy mleko i miksujemy. Możemy dodać kilka kropel aromatu lub esencji waniliowej (moja nareszcie się tworzy).
Do ciasta możemy dodać kawałki gruszek albo możemy wkładać je prosto do papilotek. Pieczemy ok. 20 minut w 180 stopniach. Mniam mniam :)

A żeby było jeszcze bardziej rozpustnie zrobiłam krem.
  • 330 g śmietany kremówki
  • 250 g serka mascarpone
  • 1,5 łyżki cukru pudru
  • ziarenka z jednej laski wanilii
Śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno. Mój nowy patent - 20 minut w zamrażalniku przed ubijaniem. Można też dodać śmietanfix lub inne cudo, któro pomoże w utrzymaniu piany. Do kremówki dodajemy cukier puder, miksujemy, dodajemy mascarpone, miksujemy. Na koniec dodałam wanilię. Masy wychodzi dużo, co raczej problemem nie jest. Jest przepyszna :)

W dowolny sposób dekorujemy muffinki - albo wyciskaczką do masy, albo łyżką :) obie metody są jak najbardziej słuszne, druga wydaje się u mnie w domu skuteczniejsza. Każdy i tak dokładał kremu :)

poniedziałek, 10 października 2011

Le petit déjeuner 6 - muffiny na ostro, które patrzą

Wytrawne muffiny robiłam raz w życiu, dawno temu na Dukanie. Niestety bardzo nie przypadły mi do gustu (wciąż mam wstręt do otrębów). Do zrobienia tych zmusiła mnie siła wyższa - skleroza i lenistwo. Nie chciało mi się stać w kolejce po pieczywo więc założyłam, że kupię w drugiej piekarni (lenistwo), która w weekend jest zamknięta, o czym zupełnie zapomniałam (skleroza). Dlatego stwierdziłam, że zrobię sama coś do jedzenia :) Muffiny okazały się strzałem w dziesiątkę :)

na 10 sztuk:
  • szklanka mąki
  • 2/3 szklanki mleka
  • 1/4 szklanki oleju
  • szczypta soli
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • ćwierć łyżeczki sody
  • 1 jajko
Dodatki:
  • kawałek kiełbaski
  • średnia cebula
  • groszek zielonek
  • duża garść startego sera żółtego
Przyprawy:
  • bazylia
  • oregano
  • vegeta
  • co kto lubi :)
Suche składniki wymieszać razem, mokre razem, wlać mokre do suchych, dokładnie wymieszać (ja to robię trzepaczką). Kiełbaskę i cebulkę podsmażyć na małej ilości oleju. Dorzucić do ciasta, dodać groszek lub kukurydzę (co lubimy) i ser, wymieszać wszystko z przyprawami. Włożyć do foremek i posypać po wierzchu małą ilością sera :) Piec 30 minut w 180 stopniach.

Polać ketchupem i zjadać na gorąco :)
Patrzyły na Anię, patrzą na Was?

Muffinki są idealne do zapakowania do torby lub plecaka, dlatego są moją propozycją na drugie śniadanie:


sobota, 8 października 2011

Tęczowe cupcakes. Tęczowe minitorty.


Po pierwsze - brak internetu znacznie wpływa na moją aktywność na blogu. Do zaniku. Na pocieszenie odkryłam, że Windows radzi sobie całkiem nieźle... mimo wszystko to wciąż Windows (wrrrrrr!)

Ze zrobienia takich muffinków jestem szczególnie dumna - wymyśliłam je sama :) Tęczowe muffiny gdzieś się pokazywały, ale te akurat nie były celem same w sobie - powstały przy okazji, z resztek. Wszyscy pieką teraz torty tęczowe... Ale tort? W akademiku? To nie wyjdzie, nie ma szans... Hm... Ale gdyby tak upiec kolorowe muffiny? I rozciąć go na 6 placków? Przełożyć kremem i złożyć jak tort? Genialne, nie?


Przepis najprostszy z możliwych - raczej chodziło mi o przerost formy nad treścią, treść okazała się równie dobra :)
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1 jajko
  • 1 szklanka mleka
  • 1/2 szklanki oleju

Mąkę przesiać z cukrem pudrem, dodać proszek i sodę. Jajko roztrzepać z mlekiem i olejem. Mokre wlewamy do suchych i mieszamy trzepaczką :) I tu zaczyna się zabawa. Szukamy 6 misek i 6 łyżek. Masę dzielimy równo na 6 części. Każdą z nich barwimy dowolnym sposobem, ja użyłam barwników w płynie, do każdej miseczki dodałam 7-8 kropli. Nie potrzebujemy 6 kolorów - niebieski i żółty daje zielony, żółty i czerwony barwi na pomarańczowo, a fiolet uzyskamy mieszając niebieski z czerwonym.

Do zrobienia tęczowych muffinek możemy użyć dowolnej foremki, jednak jeśli fantazjujecie o torcikach, to jednak musicie użyć silikonowych, wtedy bez strat odejdą od nich całe babeczki. Do każdej foremki wkładamy masę - dość dużo, im więcej urośnie, tym łatwiej się pokroi. Z masy, która zostaje robimy tęczę - do foremek wkładamy po łyżeczce każdego koloru - od dołu - fiolet, niebieski, zielony, żółty, pomarańczowy i czerwony. Ważne, aby każdy kolor równo rozsmarować (no, choć troszkę). I pieczemy - 20 minut, 180 stopni (w przybliżeniu).

W ciągu 20 minut staramy się doprowadzić kuchnię do ładu - wierzcie, po użyciu barwników, 7 łyżek, 6 miseczek, 2 plastikowych misek i trzepaczki moja wyglądała jak po małym huraganie lub średnim trzęsieniu ziemi.

Po wyjęciu muffinek z piekarnika zrobiłam masę. W tej kwestii - całkowita dowolność, u mnie miała być bita śmietana z mascarpone, z powodu braku mascarpone zrobiłam bitą śmietanę z jogurtem greckim. Nie tak dobra jak pierwowzór, po przełożeniu muffinek okazała się całkiem niezłym zamiennikiem.

Ostygnięte, jednokolorowe muffinki kroimy na plasterki. Uwaga - moje nie dały pokroić się na 6 części, udało mi się podzielić je na 5. Składamy, smarując każdy plasterek masą. Przy składaniu staramy się zachować kolejność barw, jednak musimy trochę pozmieniać czasem kolejność - otrzymujemy 6 różnych spodów, a nie 6 niebieskich czy czerwonych :)





Z 6 muffinek udało mi się zrobić 4 minitorciki - część plasterków się pokruszyła, części ja trochę pomogłam :)
Lepiej, gorzej próbowałam je obtoczyć dookoła w kremie, w moim zamierzeniu miały być całe białe i szczelnie ukrywać tęczowe wnętrze - wyszło jak wyszło, kiedyś nabiorę wprawy :)

Z okruszków zrobiłam dekorację  - i cały sekret wnętrza wydał się od razu, ale szkoda mi było zostawić tyle dobrego ciasta :) A wyszło śmiesznie. W sumie oceńcie sami. Podobają się?


I koniecznie włóżcie je do lodówki, choć na godzinę. Niech masa troszkę zastygnie, a środek przejdzie smakiem:)

piątek, 5 sierpnia 2011

Muffinki z mikrofalówki


O tym, że można zrobić ciasto w mikrofalówce już wiem. Ale żeby muffiny? Czemu nie!

Przepis na ciasto zbyt genialny i nowy nie jest - klik!, Nowe natomiast są foremki - piękne, kolorowe i seksowne silikonki, z których jestem baaaardzo dumna. Podobają mi się niezmiernie, a co najlepsze, ciasto naprawdę się do nich nie przykleja.


Do ciasta można dodać łyżkę karmelu, pominął wiórki, którymi posypał na wierzchu część muffinek. Do foremki pakowaliśmy mniej więcej łyżkę ciasta - wyrastają bardzo, więc wystarczy wypełnić je do połowy. Pieczemy 1 minutę w mikrofali (900 W). Minuta wystarczy - część piekła się chwilę dłużej, ale ciasto już było suche w środku. Lepiej wyjąć wcześniej i dopiec, niż wysuszyć je na wiór :)
Udekorować bitą śmietaną i zjadać póki są :)

A dziś mam dostać muffinki z białej czekolady z pianką marshmallow w środku. Co z tego będzie? Pochwalę się wkrótce :)

sobota, 2 lipca 2011

Wakacyjne muffiny z owockami





Robiąc muffiny z agrestem i bezą nie chciałam ryzykować, że nikt ich nie zje (beza ;)) Dlatego z połowy ciasta zrobiłam muffinki ze wszystkimi owocami, jakie znalazłam na działce. Najlepszymi :)
Przepis na ciasto taki sam jak w tutaj, dodajemy do każdej babeczki - 4 jeżyny, pół truskawki, dużo czerwonej porzeczki (akurat ją wymieszałam z ciastem), kulkę agrestu i wisienkę :) Malin nie dodałam, bo za szybko zjadłam...

 Wyszły pyszne :) i o dziwo smakowały...


P.S - wie ktoś, co warto zobaczyć, gdzie warto pójść w Genewie?




czwartek, 30 czerwca 2011

Muffinki z agrestem, bezą i wisienką


Mój ostatni wypiek prawdopodobnie przez najbliższe 3 miesiące. Ok, nie wytrzymam, coś wykombinuję, ale wciąż nie wiem, czy będę miała piekarnik...

Dziś zrobiłam muffiny. Inne. Inspirowałam się przepisem boskiej Dorotus76. Jednak musiałam coś zmienić - ciasto do muffinek bez mleka? Nieee... Zaczęłam ambitnie i w połowie przepisu pomieszałam ze swoim. Wyszło fajnie. Wilgotne, miękkie, świetnie odchodzą od papilotki. I słodka beza na wierzchu... Mmm...

Ciasto:
  • 125 g masła
  • 1 jajko
  • pół szklanki cukru pudru
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody
  • szklanka mleka
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Masło ucieramy ok. 5 minut. Wsypujemy cukier puder i ucieramy dalej. Gdy masa będzie puszysta dodajemy jajko, miksujemy chwilę. Mąkę mieszamy z proszkiem i sodą, dodajemy do masła. Ucierając wlewamy mleko. Cała masa powinna być gładka i bez grudek.
Z tej porcji wychodzi 12 muffinek. Jak podzieliłam masę na pół - połowę zrobiłam z bezą i agrestem, reszta z owockami. Tylko dlatego, że nie lubi się u mnie bezy. Jeszcze :)

Pakujemy po łyżce masy do papilotek. Do każdej wkładamy 3 kulki agrestu. I...

Beza:
  • 1 białko
  • 50 g cukru 
  • 1,5 czubatej łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka soku z cytryny
Białko ubijamy na sztywno z szczyptą soli. Na koniec dodajemy cukier - nie wszystko na raz, wsypujemy trochę, miksujemy, cukrzymy, miksujemy - oczywiście miksujemy cały czas, nie przestajemy - dlatego albo potrzebujemy miksera, który sam się kręci, albo siostry :) Na sam koniec miksowania dodajemy sok z cytryny i mąkę ziemniaczaną. Masa powinna być sztywna, gładka i lśniąca.

Wykładamy po łyżce piany na masę muffinkową. Możemy szprycować, możemy łyżką i palcem :)

Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni z termoobiegiem, pieczemy ok. pół godziny - do suchego patyczka.
Beza nie wyszła za słodka - dla mnie jest ok, ale jeśli ktoś lubi słodziaki, powinien  dodać więcej cukru.

Ja jeszcze wbiłam wisienkę na wierzch - a co!

czwartek, 16 czerwca 2011

Muffiny z Papy Smerfa ;)



Wszyscy mówią, że zrobienie muffinek jest dziecinnie proste. Może i tak, ale łapanie smerfów wcale już takie proste nie jest. Gargamelowi przez całe życie uciekały. A niestety - piękny niebieski kolor muffin uzyskujemy przez dodanie garści małych, soczystych smerfików, więc napracować się trzeba :)


Oczywiście żartuję, bo smerfy jako dziecko uwielbiałam i nie zjadłabym ich ;) A sam pomysł podrzucił Paweł, który niebieski koktajl określił sokiem z Papy Smerfa. 

Ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • szklanka mleka
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • jajko
  • 1/3 szklanki oleju
  • dużo jagód
  • sok i skórka z cytryny
Suche składniki łączymy w jednym naczyniu, mokre w drugim. Mokre wlewamy do suchych i mieszamy łyżką. Ja dolewałam jeszcze trochę mleka, wszystko zależy od konsystencji jaką chcemy uzyskać. Dodajemy duuuużo jagód ;) Ja chciałam mocno cytrynowe, dlatego dodałam skórkę i sok z cytryny.

Ładujemy do papilotek i wrzucamy do piekarnika na 20-25 minut (180 stopni).

środa, 15 czerwca 2011

Kto chce jednego?

Anie wróciły z wycieczki. I mówią, że najedzone i nic nie jedzą. Akurat :P Muffinom się nikt nie oprze :) Do wyboru do koloru.

Przepisy wrzucę jutro, bo dziś powinnam się uczyć na egzamin. I widać, jak mi to dobrze idzie...

piątek, 27 maja 2011

Cupcakes z truskaweczkami

Truskaweczki mogę jeść codziennie. Po prostu codziennie - w każdej postaci i w każdej formie. Dlatego teraz truskawki będą u mnie królować :) Będzie dużo, będzie często. No ale... truskawki jak szybko pojawiają, tak szybko się kończą. Korzystam, póki się da :)

Ciasto:
  • 1,5 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • jajko
  • 1 szklanka mleka
  • 1/3 szklanki oleju
  • troszkę zapachu waniliowego
  • truskawki (tyle ile muffinek) +kilka na wierzch
 Suche składniki mieszam w jednej misce, mokre w drugiej. Wlewam mokre do suchych, mieszam łyżką do całkowitego połączenia się wszystkich składników. Na koniec dodaję kilka kropel aromatu waniliowego.

Do wysmarowanych papilotek włożyłam odrobinkę ciasta. Później zainstalowałam wielką truskawę i przykryłam ją ciastem. Muffinki włożyłam do piekarnika na 20 minut (180 stopni).

Krem:
  • mleko
  • masło
  • kisiel truskawkowy
  • gotowa masa tortowa waniliowa
Miękkie masło utrzeć w miseczce. W drugiej  300 ml mleka łączymy z proszkiem do masy tortowej i z dużą łyżką kisielu truskawkowego - dzięki temu będzie różowa :) i będzie miała truskawkowy posmak.

Krem nakładamy na ostudzone muffinki. Posypujemy pokrojonymi drobno truskaweczkami.

Jemy i jest nam cudownie :)

piątek, 20 maja 2011

Cupcakes



Słyszałam, że muffiny od cupcakes różnią się tym, że cupcakes są z kremem na wierzchu. Więc oficjalnie to moje pierwsze. Bo muffiny - klasyczne. Czekoladowo - kakaowe. 

Ciacho:

  • 1,5 szklanki mąki
  • 0,5 szklanki cukru pudru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody
  •  3 łyżeczki kakao
  • czekolada z orzechami
  • 1 szklanka mleka
  • 1/3 szklanki oleju
  • 1 jajko
  • 50 ml coli (to dodałam zupełnie przypadkowo - po raz pierwszy, a tylko dlatego, że dostałam minipuszkę coli zero w ramach akcji dożywiania studentów przed akademikiem ;) )
Suche składniki wymieszać w jednej misce, mokre wlać do drugiej. Czekoladę pokroić na małe kawałeczki. Dorzucić do miski z suchymi. Mokre wlać do suchych, wymieszać łyżką, tak, aby się wszystko ładnie połączyło - nie bawimy się w mieszanie, to takie byle jakie ciastka ;)

Piec ok. 20 minut w 180 stopniach.

A masa ajerkoniakowa niestety gotowiec. Ale jestem z siebie dumna - na całych 3 piętrach nikt nie miał miksera, więc masło i masę zrobiłam... ręcznie! Ubijaczką do jajek! A co! Kiedyś kobiety jakoś sobie dawały radę bez miksera, to ja nie dam? Dam. I dałam :) I się cieszę.

A na wierzchu - przesłynne, pokruszone Oreo.

Wszyscy jedli, wszyscy żyją :) Wszyscy zachwyceni. A kto nie zdążył, to jeszcze 3 się ostały...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...