Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 września 2015

Jogurtowe placuszki z jagodami

Pyszny pomysł na ciepłe, leniwe śniadanie lub smakowity deser :)

• 500 ml gęstego, waniliowego jogurtu
• 1,5 szklanki mąki
• 2 jajka
• łyżeczka proszku do pieczenia
• pół szklanki cukru
• jagody

Białka ubij na sztywno z cukrem. Dodaj żółtka i stopniowo wsyp przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Na koniec wlej jogurt i zmiksuj wszystko dokładnie. Masa powinna być gęsta,  przypominajaca ciasto naleśnikowe. Jeśli jest zbyt rzadka, dodaj trochę mąki.   Wsyp jagody i delikatnie wymieszaj łyżką. Smaż małe, puchate placki na gorącej patelni posmarowanej masłem. Podawaj z cukrem pudrem, miodem lub słodką śmietanką. Pyszności :)

sobota, 1 czerwca 2013

Razowe bajgle. Moje ulubione.


Pomysł na powolne, weekendowe śniadanie. Pyszne i zdrowe bajgle, dużo wyraźniejsze w smaku niż delikatne bajgle z mąki pszennej, na które miałam ochotę. Spontanicznie pomieszałam mąkę. Trochę żytniej, trochę pszennej. Odrobina ziaren słonecznika. Takie trudne, życiowe decyzję lubię podejmować :)

Razowe bajgle:

  • 750 g mąki pszennej
  • 200 g mąki żytniej
  • pół litra wody
  • 1/3 kostki drożdży (4 dag)
  • duża szczypta soli
  • łyżka cukru
  • kilka łyżek ciepłego mleka
  • 2 łyżki miodu
  • jajko

Drożdże pokrusz, zasyp łyżką cukru i zalej kilkoma łyżkami mleka. Odstaw na kilka w ciepłe miejsce, żeby zaczęły rosnąć. Ugotuj wodę. Rozpuść w niej dwie łyżki miodu i odstaw do ostudzenia. Ma być lekko ciepła.

Do dużej miski wsyp mąkę. Pozostaw trochę do podsypywania ciasta później. Dodaj sól, drożdże, powoli wlewaj wodę z miodem. Zagnieć elastyczne ciasto (do tego potrzeba ok. 300 uciśnięć ciasta). Odstaw na godzinę do wyrośnięcia.

Po godzinie podziel ciasto na  mniejsze części - ok 15. Z każdej uformuj bajgla - zroluj ciasto na pasek, okreć go dookoła własnej osi, sklej końce lub w prostszej wersji - uformuj z ciasta kulkę, wbij kciuka na środku i uformuj zgrabnego bajgla. Przed wyrastaniem dziurka powinna być dość spora, mała podczas wyrastania może się zgubić.  
Pozostaw je na 20 minut do podrośnięcia. W tym czasie w szerokim garnku zagotuj wodę do gotowania bajgli i włącz piekarnik. Do wrzątku dodaj łyżkę miodu i łyżkę sody. Gotuj bajgle ok. minutę z każdej strony. Studź na kratce. Koniecznie posyp makiem lub sezamem. Piecz 20-25 minut w 180 stopniach.

Razowe bajgle świetnie pasują do konkretnego nadzienia. Z szynką, pomidorem, sałatą i rzodkiewką były przepyszne :)
 A gdybyście jednak mieli ochotę na klasyczne, to przepis jest tutaj - pszenne bajgle.
Miłego weekendu!

niedziela, 14 kwietnia 2013

Pyszny, domowy chleb. Z otrębami, nasionami i siemieniem lnianym.



Ostatnio zauważyłam wzmożony trend na pieczenie własnego chleba. Każdy zna kogoś, kto piecze chleb, trzyma w domu zakwas i zajada się w weekendowe poranki kawałkiem świeżo wypieczonego, własnego pieczywa. Brzmi znajomo? A może brzmi kusząco? Może to właśnie ten moment, żeby zacząć hodować własny zakwas i spróbować domowego pieczywa? Ja fanem chleba nigdy nie byłam, ba, pieczywo w mojej kuchni było zjawiskiem nader dziwnych i rzadkim, chyba że wyschnięte na wiór czekające na przemianę na bułkę tartą. A teraz? W domu piekę chleb z Mamą, w weekendy z Dominiką. Oba przepisy są zupełnie inne, obie metody różnią się od siebie wszystkim. Ale efekt jest podobny - piękny, pachnący bochenek domowego chleba, który zachowuje świeżość przez kilka dni. O ile przetrwa te kilka dni i nie zostanie zjedzony jeszcze ciepły z masłem i szczyptą soli...

Chleb Mamy:
  • 1 kg mąki pszennej
  • 2 szklanki mąki żytniej
  • 1/2 szklanki otrębów pszennych 
  • 1/2 szklanki płatków owsianych
  • 1/2 szklanki siemienia lnianego
  • 3/4 szklanki nasion słonecznka lub pół szklanki nasion dyni
  • 4 łyżeczki soli
  • 3 łyżeczki cukru
Wszystkie składniki wymieszaj na sucho w misce. W szklance wrzątku i 2 szklankach wody zimnej (w sumie woda ma być dobrze ciepła) rozrób zaczyn. Wlej do suchych składników. Dolej tyle wody, aby w sumie było 5 szklanek. Wyrabiaj dobrze ciasto ok. 10 minut. Odłóż zaczyn - 3 łyżki ciasta do słoika (będzie na następny chleb). Zaczyn trzymaj w lodówce do 2 tygodni, najlepszy jest po 7 dniach. Następne ciasto możesz zrobić nie wcześniej niż za 5 dni.
 
Ciasto podziel na 2-3 równe części, w zależności od wielkości foremki. wysmarowanych olejem i obsypanymi otrębami Wyłóż do 2/3 wysokości foremek wysmarowanych olejem i obsypanych otrębami. Odstaw na minimum 10 godzin w cieple miejsce. Wierzch ciasta możesz posmarować roztrzepanym jajkiem (opcjonalnie). Następnie wstaw do piekarnika i piecz 1,5 godziny w 180 stopniach
Po upieczeniu przykryj foremki wilgotną ścierką na ok. 3-5 minut. Wyjmij chleb z foremek i przykryj  tą samą wilgotną ścierką aż do wystudzenia. 


Kroić i jeść :)

środa, 27 marca 2013

Jajka faszerowane awokado, suszonymi pomidorami i pieczarkami



Nareszcie przerwa świąteczna. Już na spokojnie mogę zacząć myśleć o rzeczach, które przygotuję i tysiącach jajek, które wykorzystam w ciągu najbliższych kilku dni. Babki, mazurki, ciasta... I jajka w najlepszej postaci - ugotowane na twardo z domowym majonezem i rzeżuchą. Najprostsze i doskonałe. A potem faszerowane. Czym się da. Ile tylko się da. Tak właśnie powstały jajka faszerowane awokado, pieczarkami i suszonymi pomidorami. Dziwię się, że nie ma tego przepisu od dawna na blogu - zdjęcie jest jeszcze z ubiegłej Wielkanocy, odnalezione ostatnio w zakamarkach pamięci laptopa.

Spróbujcie koniecznie!

Jajka faszerowane:

  • kilka jajek
  • awokado 
  • garść pieczarek
  • suszone pomidory
  • szczypiorek
  • majonez
  • rzeżucha

Jajka ugotuj na twardo, obierz i ostudź. Pieczarki podsmaż, pokrój w drobną kostkę, podobnie z resztą dodatków. Proporcje są całkowicie dowolne - dodaj to, co lubisz w ilości jaką lubisz :) Wymieszaj żółtka z dodatkami, nafaszeruj białka i gotowe! Na wierzchu udekoruj majonezem i rzeżuchą. Będzie pysznie :)


sobota, 23 marca 2013

Najprostsze na świecie ciasteczka owsiane


Dlaczego najprostsze? Ponieważ do ich przygotowania potrzebne będą tylko 2 składniki. Płatki owsiane i banany. Połącz, uformuj, upiecz. Nic prostszego :)

Ciasteczka owsiane to dzieło mojej siostry. Pomimo spektakularnych sukcesów w rozgotowywaniu parówek i przypalaniu wody na herbatę wierzę, że coś z niej będzie (spokojnie, tylko połowa ciasteczek była zwęglona :-D). Niektóre połączenia wychodzą jej całkiem nieźle. Jeszcze gdyby polubiła rodzynki i żurawinę...

Cytując Olcię:
Z cyklu Lublin gotuje ;-) Ciasteczka owsiane – łatwiejsze być nie mogły :)
Dzisiaj zostałam nazwana Takie Tam Junior – a więc nazwa do czegoś zobowiązuje. Dlatego przedstawiam Wam banalny przepis na ciasteczka owsiane. 

Wszystko czego potrzebujecie to:
- 2 szklanki płatków owsianych
- 4 banany żółte



Obieramy banany i wrzucamy je do miski. Widelcem „rozdziabujemy” je na jednolitą masę. Dodajemy płatki owsiane i mieszamy, mieszamy i w ciągu tego mieszania jak stwierdzicie, że za mało Wam płatków to dosypcie na oko ;-) Jak już będzie wszystko wymieszane, odstawiamy na 7 minut. 
Potem formujemy ciasteczka i kładziemy je na blachę. Wkładamy do piekarnika na 180 stopnii i pieczemy max 12 minut. Mamy pyszne bananowe ciastka, bez mąki, bez jajek, bez cukru, bez wszystkich takich dziwnych rzeczy. 

Ja osobiście dodałabym do nich orzechy laskowe, rodzynki, żurawinę i wiórki kokosowe. Może jeszcze kilka kawałków gorzkiej czekolady... Wtedy zdecydowanie byłyby pyszne :)
A wersję z jajkami, mąką i takimi dziwnymi rzeczami znajdziecie tutaj: ciasteczka owsiane

niedziela, 24 lutego 2013

Twarożek z warzywami



Pasta z białego sera to chyba najprostsze smarowidło do chleba jakie można sobie wyobrazić. Twaróg, łyżka śmietany lub jogurtu, kiełki rzodkiewki, szczypiorek, kawałek papryki. Wszystko zmiksowane, a w wersji jeszcze szybszej rozgniecione widelcem. Czy potrzeba czegoś więcej na pyszne śniadanie?

Smacznej niedzieli!

sobota, 16 lutego 2013

Ulubione śniadanie. Bajgle i pasta.

Zdarza wam się zaniedbywać coś bez powodu? Tak po prostu, bo mi się nie chce? Bo nie mam ochoty? Mi takie zaniedbanie zdarzyło się ostatnio. Robię mnóstwo zdjęć, które mi się nie podobają, bo... bo nie chce mi się ich obrabiać, wycinać, przycinać, poprawiać światło. Bo jest za ciemno, za późno, za wcześnie... Zawsze znajdzie się jakiś powód.

Na początku nawet mi się to podobało. Teraz czuję jakąś dziwną presję. Przecież zdjęcie musi być doskonałe, serwetka ładnie ułożona, talerzyk odpowiednio przesunięty. Widzę te wszystkie piękne i dopieszczone zdjęcia na wszystkich wspaniałych blogach i wiem, że nawet nie dorastam im do pięt. Biorę swój śmiesznie nieprofesjonalny aparat do ręki i mija mi chęć na robienie zdjęć. Nie mam ładnych talerzyków. Nie mam ładnych sztućców. Nawet jak widzę coś ładnego, przypominam sobie, że dzieląc kuchnię z 5 osobami, nie mam gdzie trzymać wszystkiego. Złoszczę się, bo mój żaroodporny talerz nadający się do mikrofalówki zupełnie nie nadaje się do robienia zdjęć. Kuchnia od wschodniej strony nie sprzyja robieniu zdjęć po południu, a na profesjonalny kącik do pstrykania zdjęć śniadaniom i obiadom również nie mam miejsca. I męczy mnie to wszystko, bo nie chcę porzucać kolejnego bloga, którego zaczęłam prowadzić. Chcę, żeby blog sprawiał mi przyjemność, a nie był męczącym obowiązkiem. Dlatego chyba przestanę przejmować się nieudanymi zdjęciami i prostymi stylizacjami typu: talerz, widelec i nóż. Pstrykam tak, jak szykuję jedzenie. Może kiedyś będę miała czas i możliwość szykowania jednego zdjęcia 2 godziny. Teraz po prostu mnie to męczy.



Dziś zaproponuję wam najprostsze i najlepsze śniadanie świata, idealne na niedzielny poranek. Świeży bajgiel i pasta jajeczna. Przepis na bajgle znajdziecie tutaj.
Ja lubię najbardziej posypane sezamem. Z pastą jajeczną, którą uwielbiam w każdej postaci.

Pasta jajeczna - wersja podstawowa:
  • 2 jajka
  • łyżka majonezu
Jajka ugotuj na twardo. Pokrój na drobno, dodaj łyżkę majonezu. Posól i popierz do smaku.

Pasta jajeczna ze szczypiorkiem:
Podobnie jak wyżej, dodaj jeszcze garść szczypiorku.

Pasta jajeczna z szynką:
  • 2 jajka
  • gruby plaster szynki
  • łyżeczka masła
Rozdrobnij ugotowane jajka i szynkę, np. w blenderze. Dodaj łyżkę masła.

Pasta z jajkiem, szynką, papryką i rukolą.
Mój dzisiejszy faworyt :) Do rozdrabniacza włóż jajka, szynkę, kawałek papryki i garść rukoli. Pycha!


A jaka jest twoja ulubiona kombinacja? :)

środa, 28 listopada 2012

Olka i SAM


Dziś opowiem Wam o jednym z trendowych miejsc w stolicy. Bo jak można tutaj mieszkać tyle czasu i jeszcze nigdy nie być na przesłynnym śniadaniu? W ten weekend odwiedziła mnie moja siostra i postanowiłam nadrobić zaległości :)


SAM czyli Stowarzyszenie Amatorów Mąki to przytulny lokalik na Powiślu. Łatwy dojazd jest dla mnie dużym plusem. Miejsce w środku zawsze się znajdzie, choć osób w środku nie brakuje. Bardzo przyjemna atmosfera. Luźna i przyjacielska. Pomimo obecności kilku "gwiazd", czym zachwycała się moja młodsza, wszyscy dobrze się czuli w środku. Świetnym pomysłem jest common table.

Ale... przecież nie wystroju będę Wam opowiadać godzinami. Co mnie zachwyciło? Tak, modne bajgle!
Ciepłe, chrupiące, mięciutkie... Ach, chyba błędem jest pisać o nich przed zjedzeniem śniadania. Może brakuje mi porównania z innymi śniadaniowniami, może jedyne bajgle jakie jadłam wcześniej to moje własne, ale SAMowe smakowały wyśmienicie. Polecam wersję z pastą jajeczną - prosty dodatek do wspaniałego pieczywa. Do tego duża latte...


Teraz już koniecznie muszę iść zjeść śniadanie :) A jeśli macie blisko to polecam wpaść na bajgla do SAMa.

P.S - jeśli daleko, to też. I możecie wziąć mnie ze sobą do towarzystwa :)

Gdybyście jednak mieli zupełnie za daleko - to tutaj znajdziecie mój przepis na bajgle

Miłego dnia!

czwartek, 20 września 2012

Bajgle. Proste i pyszne!


Pogoda w Polsce jest przeurocza. Deszcze i burze to zdecydowanie nie jest to, na co liczyłam w połowie września... Może pod koniec listopada. A teraz? Gdzie jest polska złota jesień? Kolorowe liście i ciepłe dni? A może to już ta pora, żeby zapaść w sen zimowy i obudzić się w czerwcu? ;)

Wczoraj zrobiłam bajgle. Takie modne teraz w wielkim mieście Warszawie. Bo bajglami zajadają się wszyscy. Bajgle królują w śniadaniówkach i na blogach. Zachwycają wszystkich. A mnie? Ja bajgli nigdy nie jadłam, dlatego postanowiłam spróbować. Zaryzykowałam, w sumie to tylko kilka składników i wyrobienie ciasta. Czy było warto? Tak, w końcu potrafię zrobić jadalne pieczywo, które mi smakuje :) Miękkie, puchate i sycące. Zdecydowanie jeden z lepszych przepisów, który próbowałam.

Bajgle:
  • 900 g mąki
  • pół litra wody
  • 1/3 kostki drożdży (4 dag)
  • duża szczypta soli
  • łyżka cukru
  • kilka łyżek ciepłego mleka
  • 2 łyżki miodu
  • jajko
Drożdże pokrusz, zasyp łyżką cukru i zalej kilkoma łyżkami mleka. Odstaw na kilka w ciepłe miejsce, żeby zaczęły rosnąć. Ugotuj wodę. Rozpuść w niej dwie łyżki miodu i odstaw do ostudzenia. Ma być lekko ciepła.

Do dużej miski wsyp mąkę. Pozostaw trochę do podsypywania ciasta później. Dodaj sól, drożdże, powoli wlewaj wodę z miodem. Zagnieć elastyczne ciasto (do tego potrzeba ok. 300 uciśnięć ciasta). Odstaw na godzinę do wyrośnięcia.

Po godzinie podziel ciasto na 9-10 części. Z każdej uformuj bajgla - jeszcze nie opatentowałam idealnej metody, ale nie jest to trudne. Pozostaw je na chwilę do podrośnięcia. W tym czasie w szerokim garnku zagotuj wodę do gotowania bajgli i włącz piekarnik. Do wrzątku dodaj łyżkę miodu. Gotuj bajgle ok. minutę z każdej strony. Studź na kratce. Posmaruj roztrzepanym jajkiem i posyp makiem lub sezamem. Piecz 20-25 minut w 180 stopniach.

Podawaj z wędliną lub serem. Pomidorem i sałatą. Albo ogórkiem kiszonym. A może z łososiem? Tak jak lubisz ;)
Smacznego :)


Przepis na śniadanie w akcji:

czwartek, 30 sierpnia 2012

Stromboli z ciasta francuskiego


Od rana dziś pada. Zbudziła mnie burza, która zdecydowała za mnie o niewychodzeniu z domu. Wolne przedpołudnie oznaczało przedłużone śniadanie - stromboli. Inspirację znalazłam na blogu Beyond Kimchee.

Stromboli generalnie robi się z ciasta drożdżowego jak do pizzy. Ja tym razem wykonałam uproszczoną wersję - zapewniam Was, że ciasto francuskie się również świetnie sprawdza :)

  • opakowanie ciasta francuskiego
  • szynka, salami, boczek, chorizo - do wyboru, do koloru
  • mała cebulka
  • papryka
  • ser
Ciasto francuskie rozłóż na papierze. Wędlinę pokrój na mniejsze kawałki, cebulkę w piórka, paprykę  w kostkę. Rozłóż wędlinę i dodatki na środku ciasta, posyp tartym serem. Oczywiście dodatki można dowolnie modyfikować. Ponacinaj ciasto, tak jak na zdjęciu poniżej.

Paski zapleć - raz z prawej, raz z lewej. Posyp ziołami.
Piecz 25 minut w 180 stopniach.
Pokrój na porcję - u mnie wyszły cztery. Podawaj ciepłe. Smacznego :)
Stromboli to pomysł na pyszną i szybką kolację (albo również na późne i leniwe śniadanie)

wtorek, 7 lutego 2012

Guacamole z pomidorem


Moje drugie podejście do guacamole. Awocado dojrzało, zabrakło chili. Wyszło bardzo smaczne - Mama jest zachwycona. Niestety zdjęcia nie są. Aparat powiedział, że jestem złym właścicielem i go nie karmię, a pokarm dla baterii został w Warszawie... Trudno, do jutra wytrzymam, a Was pomęczę zdjęciami z komórki...

  • 1 dojrzałe awocado
  • ząbek czosnku
  • pomidor
  • szczypta chili w proszku
  • sok z cytryny
Awocado obierz (polecam metodę - przetnij na pół i wyciągnij je łyżką), skrop sokiem z cytryny. Pomidora sparz i usuń skórkę. Czosnek przeciśnij przez praskę, wymieszaj z awokado i chili. Całość zmiażdż na gładki mus. Na koniec wymieszaj z pomidorem pokrojonym w kostkę. Podawaj na gorących grzankach, posypane szczypiorkiem :)

Szybkie, proste i smaczne. Kto ma ochotę na takie śniadanie?

środa, 28 grudnia 2011

Racuchy drożdżowe


U mnie na Wschodzie na Wigilię je się racuchy. Niektórych to dziwi, niektórych szokuje, a dla mnie to zjawisko całkowicie normalne. Zawsze na Wigilię przywoziła je na wielkim talerzu Babcia, teraz ja je smażę. Pierwsze podejście było bardzo udane, choć nie były to racuchy babcine. Babcia kładła je łyżką na patelnię, ja formowałam kulki. Gdzie jest różnica? No cóż, ja swoje ciasto wyrobiłam, a wystarczy wymieszać łyżką byle jak i odstawić na chwilę :)
  • 0,5 kg mąki pszennej
  • 50 g świeżych drożdży
  • 2-3 łyżki cukru + 2 łyżki do drożdzy
  • 0,5 litra letniego mleka
  • 1 jajko
  • 50 g masła rozpuszczonego w mleku
 Drożdże zasypać cukrem i polać 5 łyżkami mleka. Odstawić na chwilę, aż powiększą swoją objętość.
W dużej misce roztrzepać jajko z cukrem. Dodajemy mąkę i drożdże. Zalewamy mlekiem z masłem. I teraz - albo wyrabiamy elastyczne ciasto i odstawiamy do wyrośnięcia albo mieszamy łyżką. Smażymy na rozgrzanej patelni z olejem na małym ogniu. Smażenie  nie trwa długo - do lekkiego zbrązowienia. Możemy posypać cukrem pudrem. W wersji burżujskiej możemy dodać jabłka :)

poniedziałek, 28 listopada 2011

Le petit déjeuner 13 - jajkowa sałatka


Czy śniadanie na Dukanie musi być nudne? Musi, bo zazwyczaj to serek wiejski albo jogurt. Tym razem miałam trochę więcej czasu, dlatego zrobiłam sałatkę. Banalnie prosta, działa na zasadzie - wrzuć wszystko co masz w lodówce i sprawdź czy będzie jadalne:)

  • 2 jajka
  • łosoś wędzony
  • ogórek konserwowy
  • cebula
  • jogurt, koperek, sól, pieprz
Jajka ugotowałam na twardo. Jedno pokroiłam w drobną kostkę razem z ogórkiem i cebulką.Wymieszałam z łososiem. Na wierzchu artystycznie rozłożyłam drugie jajko z ogórkiem :)  Do tego odrobina jogurtu naturalnego i przyprawy. I gotowe :)

Miłego tygodnia!

poniedziałek, 21 listopada 2011

Le petit déjeuner 12 - chleb otrębowy, Dukan.

W zeszłym tygodniu nie miałam czasu na pisanie czegokolwiek. Nawet zrobiłam kilka zdjęć, które względnie mnie satysfakcjonowały (nie lubię zimy...), ale co z tego, gdy czasu zupełnie brak. Dom - Warszawa- dom - Warszawa w ciągu jednego tygodnia do zdecydowanie za dużo... Do tego góra zaliczeń i projektów.

Dodatkowo od wtorku wróciłam do otrębów. Dukan, faza 1. Co to oznacza w praktyce? Wszelkie wariacje na temat serka wiejskiego, jogurtów, kurczaka i otrębów. Czyli moja kreatywność sprowadza się do poziomu poniżej zera. Wczoraj przypomniałam sobie o łososiu, co jest jakimś światełkiem w tunelu :)

A co odkryłam teraz, a o czym nie wiedziałam wcześniej? Chlebek otrębowy. Jak dla mnie zdecydowanie nie przypomina wyglądem chleba - jest mały i płaski, w smaku bardzo otrębowy, ale mi się podoba. Jest świetną alternatywą dla placków, które ostatnim razem mi się przejadły, nie jest suchy i długo zachowuje świeżość. Robi się go ekspresowo:
  • 1 szklanka z czubkiem otrębów owsianych (można dodać trochę pszennych)
  • kostka białego sera
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 jajko
Oddzielamy żółtko od białka - białko ubijamy. Do miski wsypujemy otręby, dodajemy twaróg, sól, proszek i jajko. Dokładnie mieszamy. Opcjonalnie możemy dodać łyżkę serka homogenizowanego naturalnego. Dodajemy białko i gotowe :) Wrzucamy do blaszki - u mnie mała keksówka lub formujemy chlebek. Pieczemy 50 minut w 180 stopniach.
W wersji radykalnie dukanowej - twaróg chudy, itp... W wersji mojej - czyli Dukan Dukanem, ale bez przesady - twaróg tłusty (bo tylko taki nie jest wyschnięty na wiór) i kilka pestek słonecznika do posypania po wierzchu. Nie sądzę, że od nich się umrze, a nadają fajny posmak i zapach :)

Polecam wszystkim - nie tylko odchudzającym się - robi się go szybko, a od czasu do czasu fajnie spróbować czegoś nowego :)

poniedziałek, 14 listopada 2011

Le petit déjeuner 11 - kawa malinowa i rogalik


Znowu nikogo nie zaskoczę. Śniadanie byle jakie - kupczy rogalik. Ale kawa... Lubię takie dni :) Wyszłam do sklepu po coś na śniadanie, kawa klikała w ekspresie, Adele śpiewała. Wróciłam do domu. Adele dalej śpiewa, na wejściu bosko pachnie kawą i jest ciepło. Zatęskniłam za wakacjami. Kiedy ciepło było cały czas, kiedy kawę raczej mroziłam niż chciałam gorącej, kiedy croissant nie tylko wyglądał jak croissant, ale i smakował. Niestety dzisiejszy może się schować... Suchy, bez smaku. Może i dobry, ale skoro spróbowałam najlepszych to ciężko zadowolić się nijakim.

Dlatego zaszalałam z kawą. Z letnim mlekiem zmiksowałam garść lekko rozmrożonych malin. Nie posłodziłam, lubię kwaśne. Choć to potrzebowało cukru. Trudno. Wlałam do wysokiej szklanki. Dolałam delikatnie kawy. Spróbowałam. Dolałam mleka. Tak lubię :)

Poproszę o wakacje z powrotem. Dlaczego po wczesnej jesieni nie może być późna wiosna? Jak zostanę prezydentem to to zmienię :)

środa, 9 listopada 2011

Drożdżówki z serem


Zdecydowanie moje ulubione drożdżówki. Ja od siebie dodałabym jeszcze tonę bakalii, ale wciąż próbuję zrozumieć ludzi, którzy ich nie lubią. Świeże przez kilka dni, choć długo nie wytrzymują niezjedzone :) Chyba, że wypieka się ich tyle, co przez dwa dni w piekarni...

Przepis na ciasto identyczny jak przy odrywańcu z cynamonem i orzechami - 5/6 ciasta poszło na drożdżówki.

Masa serowa:
  • 1 kg sera
  • 1 jajko
  • cukier do smaku - ok. szklanka
Ser zmieliłam, myślę, że można użyć gotowego sera mielonego (do serników). Ja nigdy go nie używałam, ale nie wszyscy mają maszynki. Do sera dodajemy jajko i cukier i mieszamy.


Od wyrośniętego ciasta odrywamy spory kawałek i odstawiamy ciasto do ciepła. Formujemy ciasto - rozszerzamy na prostokąt. Obficie smarujemy masą serową i zwijamy jak roladę.
 Taki wałek ciasta kroimy na grube plastry, które lekko rozpłaszczamy palcami.



Każdą drożdżówkę smarujemy roztrzepanym jajkiem i pieczemy ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Powtarzamy aż do wykończenia ciasta.

Jeśli chodzi o nadzienie, to polecam również jabłka z cynamonem, ale wtedy formujemy bułeczki :)

Czekamy chociaż pięć minut. Podobno ciasto gorące jest niezdrowe. Ale tak bardzo ciągnie :) Do tego szklanka zimnego mleka - pycha!

poniedziałek, 7 listopada 2011

Le petit déjeuner 10 - odrywaniec z orzechami i cynamonem

Przepyszny, cynamonowy, prawie świąteczny. Odrywaniec czyli ciasto do odrywania. Powstały z resztek ciasta drożdżowego, które było potrzebne do upieczenia drożdzówek z serem. Idealny na ciepło, pyszny po ostygnięciu. Ze szklanką mleka śniadanie doskonałe :)
Z tej proporcji wyjdzie nam 6 takich odrywańców (u mnie 1 + mnóstwo drożdżówek z serem):
  • 2 kg mąki (+0,5 kg w zapasie do podsypywania)
  • 10 żółtek, 2 całe jajka (łącznie 10 żółtek)
  • 2,5 szklanki cukru
  • 10-15 dag świeżych drożdży
  • 1 l mleka
  • 1,5 kostki masła
  • aromat waniliowy (opcjonalnie)
Mleko gotujemy, po ugotowaniu wrzucamy masło i studzimy. Drożdże rozkruszamy, posypujemy dwoma łyżeczkami cukru i 1-2 łyżkami ciepłego mleka. Zostawiamy w cieple, aż trochę urosną (zapienią się).
 Jajka ucieramy z cukrem (moja mama uznaje trzepaczkę do jajek, ja wzięłam mikser i utarłam na puch. Potem mąka, letnie mleko i drożdże. Wyrabiamy, w razie czego dosypujemy mąkę. Generalnie wyrobione ciasto ma się odklejać od rąk (ugniatamy ok. 300 razy). Odstawiamy do wyrośnięcia -objętość musi się podwoić co najmniej 2 razy (ok. 1 godzina).

Z ciasta odrywamy kawałek i wałkujemy go na prostokąt o wymiarach 30 x 45cm. Posypujemy namiętnie cynamonem, cukrem i orzechami laskowymi.

 Rozcinamy je na 6 równych pasków  (przyrządy do mierzenia dowolne - oko, metrówka, linijka, metr krawiecki - co znajdzie się pod ręką).

Paski składamy jeden na drugi. Możemy je trochę ponaciągać, żeby wszystkie były mniej więcej podobne.

I znowu kroimy na 6 równych kawałków :)

Każdy kawałek obracamy i wkładamy do foremki. Ja miałam za dużą formę, dlatego dorobiłam dodatkowe 4 kawałki ciasta. Smarujemy roztrzepanym jajkiem. Pieczemy 45-50 minut lub nawet dłużej w 180 stopniach. Gdyby się przypiekało za mocno przykrywamy folią aluminiową.

W sumie warto poczekać, żeby choć trochę przystygło. Ale zapach po wyjęciu tak kusi...
Miłego dnia!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...