Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lipca 2015

Karpatka z truskawkami

Zdecydowanie jedno z najlepszych ciast, jakie zrobiłam ostatnio. Klasyka. Z dodatkiem truskawek jest jeszcze lepsza.
Karpatkowy debiut uważam za bardzo udany i zaakceptowany przez wszystkich testujacych.

Ciasto parzone:
• 1 szklanka wody
• 150 g margaryny
• 1 szklanka mąki
• łyżeczka proszku do pieczenia
• 5 jajek
• szczypta soli

Wodę zagotuj z margaryną. Zdejmij z palnika i dodaj przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Wymieszaj dokładnie drewnianą łyżką. Ciasto powinno być gładkie, miękkie i łatwo odklejać się od garnka. Na małym ogniu podgrzewaj je minutę, nie przestając mieszać. Odstaw ciasto do lekkiego ostygnięcia. Ja przełożyłam swoje z garnka do miski, w ten sposób szybciej ostygnie.

Do letniego/lekko cieplego ciasta wsyp szczyptę soli i wbijaj kolejno jajka, miksując je jednocześnie. Gotowe ciasto jest dość gęste.

Rozsmaruj ciasto na dużej, prostokatnej blasze. Ja użyłam blachy z piekarnika i upiekłam jeden duży placek, który później rozcięłam na dwie równe części. Możesz też podzielić ciasto na pół i upiec dwa oddzielne placki. Piecz 30 minut w 180 stopniach.

Krem budyniowy:
• 3.5 szklanki mleka
• 3/4 szklanki cukru
• 3 żółtka
• 4 łyżki mąki pszennej
• 5 łyżek mąki ziemniaczanej
• czubata łyżka cukru z wanilią
• 200 g niesolonego masła

2.5 szklanki mleka zagotuj z cukrem. Pozostałe mleko zmiksuj z żółtkami, mąka i wanilią. 

Do gotujacego się mleka wlej mieszankę i energicznie mieszaj, uważając żeby masa się nie przypaliła. Budyń powinien być bardzo gęsty.  Odstaw do całkowitego ostygnięcia.

Miękkie masło miksuj do uzyskania puszystej masy.  Dodawaj porcjami zimny budyń i miskuj do uzyskania gładkiego kremu.
Na pierwszy placek wyłoż połowę kremu. Ułóż połówki truskawek, rozkrojoną stroną do góry. Wyłoż resztę masy i przykryj drugim plackiem. Lekko dociśnij. Odstaw do lodówki na kilka godzin.

Jest przepyszne! Smacznego ;)


piątek, 29 marca 2013

Babka z ajerkoniakiem



To przepis na jedną z moich ulubionych babek wielkanocnych. Wilgotna, aromatyczna, pachnąca. Długo zachowuje świeżość, a robi się dosłownie kilka minut. Jeszcze macie czas ją wypróbować :)

Babka z ajerkoniakiem
  • 3/4 szklanki cukru
  • szklanka z czubkiem mąki pszennej
  • 200 g margaryny
  • 4 jajka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 125 ml ajerkoniaku
Miękką margarynę z cukrem utrzyj na puszystą masę. Po ok. 5-7 minutach wbijaj pojedynczo całe jajka, nie przerywaj miksowania. Gdy masa będzie gładka dodaj ajerkoniak. Miksuj jeszcze 2 minuty, na koniec wsyp mąkę z proszkiem do pieczenia, dokładnie wymieszaj. Piecz 45 minut w 180 stopniach.

Po wyjęciu i ostudzeniu oprósz cukrem pudrem lub polukruj.
Smacznego!

poniedziałek, 25 marca 2013

Orange curd



Dziś mam dla Was coś absolutnie fantastycznego, pysznego i mega świątecznego. Orange curd. Świetnie będzie pasował do ciast i deserów, które przygotowujecie na święta, choć wczoraj zajadałyśmy się nim z Dominiką po prostu do świeżego, domowego chleba. Coś wspaniałego...

Orange curd:
  • 3 jajka
  • 100 ml soku z pomarańczy
  • łyżka soku z cytryny
  • 70 g miękkiego masła
  • 70 g cukru
  • szczypta soli
  • starta skórka z całej pomarańczy
Do szerokiego garnka wlej 1/3 wody, zagotuj, następnie zredukuj ogień do minimum. Wszystkie składniki na krem wymieszaj trzepaczką w dużej metalowej misce. Miskę postaw na garnku i cały czas mieszaj, aż krem stanie się gładki i lekko zgęstnieje. Jeżeli krem gotowany na parze nie chce zgęstnieć, to garnek z nim można postawić bezpośrednio na ogniu i podgrzewać przez 2 minuty. Uważać, aby jajka się nie ścięły!

Ostudź i przechowywać w lodówce.

I jeszcze mała uwaga techniczna - pamiętaj o sparzeniu jajek przed ich użyciem.

Smacznego!

Inspiracja: Atinabc.blox.pl
Wykonanie i zdjęcia: Dominika :)

piątek, 2 listopada 2012

Ciasto dyniowe


Gdybym wiedziała wcześniej, że pieczona dynia jest taka pyszna, to w tym sezonie jadłabym ją codziennie. A przynajmniej kilka razy w tygodniu. W tamtym roku spróbowałam coś z niej zrobić, wyszła straszna, dlatego dość sceptycznie podchodziłam do wszystkich przepisów. Ale upieczona... poezja... połowę musu zjadłam przed wykorzystaniem do czegokolwiek, większość zużyłam do ciasta dyniowego. A to co zostało, miało być na prawdziwe pumpkin pie...
Niestety garnki i kubeczki w kuchni lubią wypadać z rąk i przed następnym wypiekiem muszę się zaopatrzyć w nowy kawałek dyni.


A dziś proponuję ciasto dyniowe według przepisu z Kwestii Smaku. Jest rewelacyjne. Wilgotne, smaczne i pięknie pachnące pomarańczami. Mi zabrakło w nim tylko posiekanych orzechów włoskich.

• 250 g (250 ml) musu z dyni
• 200 g masła
• 1 szklanka cukru
• 1 opakowanie cukru wanilinowego lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
• skórka starta z pomarańczy
• 3 jajka
• 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia

• do polewy - 50 g białej czekolady
 Aby przygotować mus z dyni musisz ją najpierw upiec. Piekarnik nagrzej do 190 stopni C. Dynię przekrój na około 1/2 kg kawałki (wystarczą 2 kawałki) razem ze skórą. Usuń pestki. Połóż na blaszce skórką do dołu i wstaw do piekarnika na 40 minut. Łyżką wyjmuj miąższ ze skórki i zmiksuj na gładki mus.

Do garnka włóż pokrojone na kawałki masło i roztop je na małym ogniu. Do roztopionego dodaj cukier i dokładnie wymieszaj. Dodaj mus z dyni i skórkę pomarańczową. Zdejmij z ognia i ostudź. Odlej pół szklanki masy na polewę. Do pozostałej części wlej 3 żółtka i dokładnie wymieszaj. Powoli dodaj mąkę z proszkiem do pieczenia, zmiksuj całość. Na koniec dodaj ubite na sztywno białka, wymieszaj wszystko delikatnie łyżką. Opcjonalnie dodaj orzechy włoskie.

Całość piecz ok. 40-45 minut w 180 stopniach. Po ostudzeniu polej polewą - do pozostawionej masy dodaj roztopioną białą czekoladę. 


Ciasto jest niesamowicie aromatyczne i pyszne. Gorąco polecam!

czwartek, 20 września 2012

Bajgle. Proste i pyszne!


Pogoda w Polsce jest przeurocza. Deszcze i burze to zdecydowanie nie jest to, na co liczyłam w połowie września... Może pod koniec listopada. A teraz? Gdzie jest polska złota jesień? Kolorowe liście i ciepłe dni? A może to już ta pora, żeby zapaść w sen zimowy i obudzić się w czerwcu? ;)

Wczoraj zrobiłam bajgle. Takie modne teraz w wielkim mieście Warszawie. Bo bajglami zajadają się wszyscy. Bajgle królują w śniadaniówkach i na blogach. Zachwycają wszystkich. A mnie? Ja bajgli nigdy nie jadłam, dlatego postanowiłam spróbować. Zaryzykowałam, w sumie to tylko kilka składników i wyrobienie ciasta. Czy było warto? Tak, w końcu potrafię zrobić jadalne pieczywo, które mi smakuje :) Miękkie, puchate i sycące. Zdecydowanie jeden z lepszych przepisów, który próbowałam.

Bajgle:
  • 900 g mąki
  • pół litra wody
  • 1/3 kostki drożdży (4 dag)
  • duża szczypta soli
  • łyżka cukru
  • kilka łyżek ciepłego mleka
  • 2 łyżki miodu
  • jajko
Drożdże pokrusz, zasyp łyżką cukru i zalej kilkoma łyżkami mleka. Odstaw na kilka w ciepłe miejsce, żeby zaczęły rosnąć. Ugotuj wodę. Rozpuść w niej dwie łyżki miodu i odstaw do ostudzenia. Ma być lekko ciepła.

Do dużej miski wsyp mąkę. Pozostaw trochę do podsypywania ciasta później. Dodaj sól, drożdże, powoli wlewaj wodę z miodem. Zagnieć elastyczne ciasto (do tego potrzeba ok. 300 uciśnięć ciasta). Odstaw na godzinę do wyrośnięcia.

Po godzinie podziel ciasto na 9-10 części. Z każdej uformuj bajgla - jeszcze nie opatentowałam idealnej metody, ale nie jest to trudne. Pozostaw je na chwilę do podrośnięcia. W tym czasie w szerokim garnku zagotuj wodę do gotowania bajgli i włącz piekarnik. Do wrzątku dodaj łyżkę miodu. Gotuj bajgle ok. minutę z każdej strony. Studź na kratce. Posmaruj roztrzepanym jajkiem i posyp makiem lub sezamem. Piecz 20-25 minut w 180 stopniach.

Podawaj z wędliną lub serem. Pomidorem i sałatą. Albo ogórkiem kiszonym. A może z łososiem? Tak jak lubisz ;)
Smacznego :)


Przepis na śniadanie w akcji:

wtorek, 11 września 2012

Tarta. Prosta i pyszna.


Odkąd zrobiłam pierwszą własną tartę, stały się one moim ulubionym ciastem. Na słodko z kremem i owocami, z jabłkami i cynamonem, ze śliwkami i migdałami lub z pianką cytrynową mogłabym piec codziennie. Wytrawne - ze szpinakiem, pomidorami, fetą, cukinią czy z jajkiem i boczkiem spokojnie mogą zastąpić obiad, gdy spędzamy dzień w biegu i nie mamy czasu na pełny posiłek.

Dlatego nie potrafię powiedzieć nie, gdy w restauracji do obiadu można wybrać takie cudo. 

A może skusicie się na kawałek ciasta? Tak na deser do obiadu albo do popołudniowej kawy?


Ja delektowałam się tą tartą wczoraj. Była przepyszna, koniecznie do powtórzenia po powrocie do domu. 

Kruche ciasto + pyszny krem + świeże owoce = sukces ;)

Jaki jest Wasz przepis na najlepszą tartę na świecie? Jakie nadzienie lubicie najbardziej?

czwartek, 30 sierpnia 2012

Stromboli z ciasta francuskiego


Od rana dziś pada. Zbudziła mnie burza, która zdecydowała za mnie o niewychodzeniu z domu. Wolne przedpołudnie oznaczało przedłużone śniadanie - stromboli. Inspirację znalazłam na blogu Beyond Kimchee.

Stromboli generalnie robi się z ciasta drożdżowego jak do pizzy. Ja tym razem wykonałam uproszczoną wersję - zapewniam Was, że ciasto francuskie się również świetnie sprawdza :)

  • opakowanie ciasta francuskiego
  • szynka, salami, boczek, chorizo - do wyboru, do koloru
  • mała cebulka
  • papryka
  • ser
Ciasto francuskie rozłóż na papierze. Wędlinę pokrój na mniejsze kawałki, cebulkę w piórka, paprykę  w kostkę. Rozłóż wędlinę i dodatki na środku ciasta, posyp tartym serem. Oczywiście dodatki można dowolnie modyfikować. Ponacinaj ciasto, tak jak na zdjęciu poniżej.

Paski zapleć - raz z prawej, raz z lewej. Posyp ziołami.
Piecz 25 minut w 180 stopniach.
Pokrój na porcję - u mnie wyszły cztery. Podawaj ciepłe. Smacznego :)
Stromboli to pomysł na pyszną i szybką kolację (albo również na późne i leniwe śniadanie)

piątek, 8 czerwca 2012

Rolada z truskawkami i bitą śmietaną


Gotowi na Euro? Komu kibicujecie?
Warszawa dziś jest cała biało - czerwona, tylu patriotów co dziś nie widziałam przez życie. I choć wielką fanką nie jestem zaprezentuję Wam deser w narodowych barwach. Sezon truskawkowy w pełni, wykorzystajcie go maksymalnie :)

To moja pierwsza w życiu rolada (mojej Mamy też) i myślę, że bardzo udana. Na pewno upiekę ją jeszcze nie raz.

Biszkopt:
  • 4 jajka
  • szklanka mąki - czubata łyżka ziemniaczanej, reszta pszennej
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2/3 szklanki cukru
  • cukier waniliowy
  • łyżka esencji waniliowej
Żółtka ucieramy z cukrem na jasną, puszystą masę. Dodajemy mąkę z proszkiem i esencję. Oddzielnie ubijamy na sztywno białka.  Dokładnie i delikatnie mieszamy. Pieczemy 15 minut w 180 stopniach. Po chwili lekko uchylamy drzwiczki piekarnika i czekamy 2-3 minuty, aby ciasto lekko ostygło. W tym czasie szykujemy czystą ścierkę, którą zwilżamy. Na wilgotny materiał wyrzucamy biszkopt, papierem do góry. Ściągamy papier i zwijamy roladę razem ze ścierką wzdłuż dłuższego boku. Zwiniętą pozostawiamy do ostygnięcia (ok. 20 minut).

Śmietanę 30% ubijamy na sztywno (u mnie 2 kubeczki 330 ml). Dodałam śmietanfix i trochę cukru pudru. Nie za dużo, nie lubię super-słodkich mas. Wykładamy na rozwiniętą roladę, wcześniej możemy wymieszać śmietanę z truskawkami, możemy również wyłożyć je na śmietanie. Ja polecam wersję z wymieszaniem - wyłożonych było dla mnie zdecydowanie za mało. Niestety rolada nie zmieściła słusznych ilości truskawek :) Zwijamy ciasno i smarujemy boki bitą śmietaną. Dekoracja dowolna :)

Odstawiamy do lodówki na 4 godziny (najlepiej na całą noc).

Do meczu jeszcze zdążycie ją zrobić ;)

Buziaki!

środa, 29 lutego 2012

Tarta cytrynowa


Czujecie wiosnę?
Lubię taką pogodę - świeci słońce, Wisła jest nareszcie niebieska i niebo jest niebieskie i jest pięknie. U mnie wiosna całą parą - takich porządków jak dziś nie robiłam od dawna. Aż pachnie czystością :)

A najlepszym przywoływaczem wiosny jest ciasto. Nie byle jakie, tylko słoneczne, cytrynowe. Świeże, lekkie, orzeźwiające. Mocno cytrynowe. Pyszne

Kruchy spód:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 żółtka
  • 1/3 szklanki cukru pudru
  • opakowanie cukru waniliowego
  • kostka masła
  • łyżka esencji waniliowej
Mąkę i cukry mieszamy, masło siekamy, łączymy z mąką do uzyskania "mokrego piasku". Następnie wbijamy żółtka, dolewamy esencję i wyrabiamy kulę, którą owijamy folią spożywczą i pakujemy na godzinę do lodówki. Potem - ciasto należy rozwałkować, przenieść do tartownicy, ponakłuwać widelcem i podpiec ok. 20 minut w 180 stopniach. Lekko ostudzić.

Masa cytrynowa:
  • 200 ml śmietanki kremówki
  • skórka z dwóch cytryn
  • sok z dwóch cytryn
  • 5 jajek
  •  6 - 7 łyżek cukru pudru
  • 4 łyżki mąki ziemniaczanej
Zaczęłam od ubicia białek i dodania cukru i mąki. Potem dodałam żółtka, skórkę cytrynową i sok. Na koniec zapomniałam o śmietance - po dodaniu cała masa zrobiła się bardzo płynna, dlatego dodałam jeszcze trochę mąki. Mimo tej tragedii w smaku wyszła przepyszna, ale radzę Wam zacząć od ubicia lekko kremówki i wymieszaniu jej z pianą z białek, itp. Masę wylewamy na spód i pieczemy pół godziny.

Lekko oprószcie po wierzchu cukrem pudrem i dodajcie bitą śmietanę. Ach :) 

Przepis na masę cytrynową jest kreatywnym podejściem do przepisu Doroty ze strony Moje Wypieki. Oczywiście musiałam go pozmieniać :)

poniedziałek, 6 lutego 2012

Tort tęczowy


Tam da ram da dam - oto przed Wami boski, niepowtarzalny, cudowny pyszny tort tęczowy.
Mój pierwszy tort w życiu. Jedząc go odkryłam swoje życiowe powołanie - będę piekła torty :)

Jest pyszny. Jest inny. Jest cudownie kolorowy. Wywołuje zachwyt i rozpromienia twarz. Zwykły biszkopt przełożony masą z mascarpone. Ach, ach... I choć moja siostra cioteczna ma jeszcze kilka lat do osiemnastki, już złożyła zamówienie :) A moja rodzona siostra? Hm... zbyt niecenzuralnie się odniosła do jego pysznego smaku :P

Przepis własny - ten, który podają wszyscy do mnie nie mówił - biszkopt bez żółtek? C'mon...

Porcja na jeden blat:
  • 2 jajka
  • 1/4 szklanki cukru + pół opakowania cukru waniliowego
  • 1/3 szklanki mąki (niepełne 3 łyżki)
  • czubata łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • pół łyżeczki octu
  • łyżeczka płaska proszku do pieczenia
Białka ubij na sztywną pianę. Dodaj cukier, dokładnie zmiksuj. Wlej żółtka, nie przestawaj miksować. Wsyp mąkę z proszkiem do pieczenia, wlej ocet. Dodaj barwnik. Polecam barwniki w proszku. Są mega wydajne, do bardzo intensywnego zabarwienia blatu wystarczy końcówka łyżeczki proszku. Piecz 18-20 minut w 180 stopniach. Po tym czasie wyłącz piekarnik, odczekaj chwilę, otwórz, poczekaj kilka minut, wyjmij blat. Całą operację powtarzamy 6 razy lub zaopatrujemy się wcześniej w większą ilość blaszek.


Krem z mascarpone:
  • 3 śmietanki kremówki po 330 g
  • 2 opakowania serka mascarpone (w sumie prawie 1 kg)
  • cukier puder do smaku
  • śmietan-fixy -u mnie chyba 4
Kremówkę chłodzimy w zamrażalniku (lub przy obecnych upałach na parapecie za oknem) ok. 30 minut. Ubijamy na sztywno, dodajemy śmietanfixy. Wmiksowywujemy mascarpone i dosładzamy do smaku.

Dodatkowo, co drugi blat smarujemy marmoladą - pod kremem ładujemy niezbyt grubą warstwę owocowej (mirabelka zmieszana z wieloowocową) marmolady. Kolejność - fiolet, marmolada, krem, niebieski, krem, zielony, marmolada, krem, żółty, krem, pomarańcz, marmolada, krem, czerwony, krem. Chłodzimy i cieszymy oczy :)

niedziela, 15 stycznia 2012

Ciasto cytrynowo - kokosowe. Boskie.


Nie lubię postanowień noworocznych. Moje nigdy się nie sprawdzały. Dlatego w tym roku narzuciłam sobie pewne wymagania, a nie postanowienia. Taki wewnętrzny przymus. Nie jakieś wielkie tylko proste, o których zazwyczaj zapominałam. Podlewać kwiatka bardziej regularnie, ćwiczyć kręgosłup, bo zbyt często boli, przynajmniej raz dziennie kremować dłonie... Piec ciasto w weekend.
To ostatnie mnie boli najbardziej, ale też narzuca rytm pracy. Bo ochotę na pieczenie mam co najmniej 4 razy w tygodniu. Dlatego w kalendarzu zapisuję co mi się spodobało. Co zrobię. A i tak w ostatniej chwili zmieniam zdanie i piekę coś zupełnie innego.

Ciasto cytrynowo - kokosowe. Genialne. Proste i szybkie jak muffiny. Połącz i pomieszaj. Wilgotne i puchate jednocześnie. Lepsze niż biszkopt. Takie do herbaty czy kawy. Chciałam takiego. Właściwie chciałam keks cytrynowy z przepisu Liski. I prawie go zrobiłam. Ale... nie miałam maślanki, nie miałam keksówki, nie mam miksera. Miałam za to mleko kokosowe. I trzepaczkę. I formę na tartę. I wiórki kokosowe.

Tak, wiem. 12. piętro mojego akademika mnie nienawidzi. U nas znowu piekarnik nie działa, więc ich katowałam tym zapachem. Zapachem, który czuć było wszędzie. Lubię tak :)

  •  50 g masła
  • 2 jajka
  • 2 cytryny
  • 1,5 szklanki mleka kokosowego
  • 1,5 szklanki mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka cukru
  • 0,5 łyżeczki sody
  • cukier waniliowy
  • wiórki kokosowe
 Jajka lekko ubij, dodaj cukier, utrzyj. Nie musi być super dokładnie. Ja robiłam to ubijaczką i wyszło, ale mimo wszystko polecam mikser. Dodaj mleczko kokosowe. Zmiksuj. Wsyp mąkę, proszek, sodę i cukier waniliowy. Dodaj startą skórkę z obu cytryn i sok. Wymieszaj znowu wszystko dokładnie. Opcjonalnie dodaj garść lub dwie wiórek kokosowych. Wylej ciasto na blaszkę lub do keksówki. Po wierzchu posyp wiórkami. Piecz 40 minut w 180 stopniach (sprawdź patyczkiem czy jest gotowe, jeśli nie dopiecz jeszcze chwilę). Wyłącz piekarnik i po 5 minutach wyjmij ciasto.

Postaraj się nie rzucić na nie. Gorące jest niezdrowe :) Ale zapach... On nie pozwala zbyt długo czekać.

Miłej niedzieli :)

niedziela, 8 stycznia 2012

Galette des Rois - Ciasto Królów

Pokochałam je od pierwszego wejrzenia. Wiedziałam, że muszę, po prostu muszę je zrobić. Tradycyjne ciasto francuskie na święto 3 Króli. U mnie też byłoby podane w to święto, gdyby nie prozaiczny brak składników. Trudno, było dzień później, bez korony, bez wzorka. Robi się je błyskawicznie, jest pyszne, francuskie. Jak kwadratowe croissanty z marketu w Saint Genis. Myślę, że gdybym bardziej przyłożyła się do zrobienia nadzienia, to byłoby nawet lepsze.

Cóż, wiedziałam, że to kiedyś nastąpi ale czemu dziś??? Mój zdobyczny mikser poległ. Zrobienie masy z masła go zabiło :( Choć jeszcze nie wizualizuję następnego przepisu to już cierpię. Bardzo!

  • 2 arkusze ciasta francuskiego 
  • 125 g miękkiego masła
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • kropla aromatu migdałowego/rumu
  • 1 jajko
  • 125 g mielonych migdałów
Chyba :) Mielenie migdałów w moim przypadku było ciut inne... Płatki migdałowe drobno posiekałam. Źle? Źle dla tych, którzy potrzebują gładkiej masy. W mojej kawałeczki są wyczuwalne i chrupią między zębami. W sumie to taki był plan, następnym razem przetestuję ze zmielonymi.

Masło ucieramy do puszystości starając się nie uśmiercić przy tym miksera... Dodajemy pozostałe składniki. Miksujemy.

Pierwszym arkuszem ciasta francuskiego wykładamy okrągły spód. Można wyciąć kółko, można dopasować kształt ;) Na środek wykładamy masę zostawiając pewien margines na sklejanie. Drugim arkuszem przykrywamy. Brzegi artystycznie sklejamy. Smarujemy roztrzepanym jajkiem, posypujemy migdałami. Pieczemy ok. 30 minut w 200 stopniach.

Moje wyszło pyszne, choć tak brzydkie, że pokażę Wam zdjęcia całości. Artystyczne łączenia urosły do góry aż za bardzo, po czym w jeszcze bardziej artystyczny sposób opadły :) Ale smak... Spróbujcie. To tylko 10 minut przygotowań.

środa, 28 grudnia 2011

Racuchy drożdżowe


U mnie na Wschodzie na Wigilię je się racuchy. Niektórych to dziwi, niektórych szokuje, a dla mnie to zjawisko całkowicie normalne. Zawsze na Wigilię przywoziła je na wielkim talerzu Babcia, teraz ja je smażę. Pierwsze podejście było bardzo udane, choć nie były to racuchy babcine. Babcia kładła je łyżką na patelnię, ja formowałam kulki. Gdzie jest różnica? No cóż, ja swoje ciasto wyrobiłam, a wystarczy wymieszać łyżką byle jak i odstawić na chwilę :)
  • 0,5 kg mąki pszennej
  • 50 g świeżych drożdży
  • 2-3 łyżki cukru + 2 łyżki do drożdzy
  • 0,5 litra letniego mleka
  • 1 jajko
  • 50 g masła rozpuszczonego w mleku
 Drożdże zasypać cukrem i polać 5 łyżkami mleka. Odstawić na chwilę, aż powiększą swoją objętość.
W dużej misce roztrzepać jajko z cukrem. Dodajemy mąkę i drożdże. Zalewamy mlekiem z masłem. I teraz - albo wyrabiamy elastyczne ciasto i odstawiamy do wyrośnięcia albo mieszamy łyżką. Smażymy na rozgrzanej patelni z olejem na małym ogniu. Smażenie  nie trwa długo - do lekkiego zbrązowienia. Możemy posypać cukrem pudrem. W wersji burżujskiej możemy dodać jabłka :)

piątek, 23 grudnia 2011

Piernik staropolski


Bałam się tego przepisu. No jak to ciasto ma leżeć  5 tygodni bez pieczenia? Zepsuje się jak nic. Jeszcze Mama, która była zupełnie przeciwna. To zdecydowanie dziwny przepis.
I zaczęły się poszukiwania. Czytanie historii pierników. Wiecie, że w dawnych czasach, gdy rodziła się córka, to zagniatało się ciasto na piernik, a piekło, gdy szła z mąż? Biorąc pod uwagę, że to jakieś 15 lat, pomyślałam, że mój 5 tygodniowy to wcale nie tak długo będzie leżał :)
Zagniotłam, zostawiłam, trzy dni temu upiekłam. Od wczoraj jem i żyję :) Czyli jednak nie psuje się to ciasto. Jest inny. Piernikowy, choć jak dla mnie zdecydowanie więcej przyprawy piernikowej potrzeba. Nie jest zbytnio suchy, choć tak wygląda na przesuszony :) Ja go zdecydowanie powtórzę i tym razem z pełnej porcji przy najbliższej możliwej okazji.

Źródło przepisu - internet. Przeczytałam chyba wszystkie możliwe wariacje na ten piernik. Ja cytuję za Dorotus76 z Moje Wypieki, bo jej wersja zdecydowanie powtarza się najczęściej.


Składniki:
  • pół kg miodu
  • niepełne 2 szklanki cukru
  • 25 dag masła
  • 1 kg mąki pszennej
  • 3 jajka
  • 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
  • pół szklanki mleka
  • pół łyżeczki soli
  • 2 - 3 torebki przyprawy do piernika (40 g w torebce)

Miód, cukier i masło podgrzać stopniowo, niemal do wrzenia, wymieszać porządnie i ostudzić.
Do chłodnej masy dodać mąkę pszenną, jajka, sodę oczyszczoną rozpuszczoną w połowie szklanki mleka, sól i przyprawę do piernika. Ciasto starannie wyrobić i przełożyć do kamionkowego lub emaliowanego garnka. Przykryć ściereczką i odstawić w chłodne miejsce na 5 - 6 tygodni. Piec 3 - 4 dni przed świetami. 

Pieczenie:
Ciasto podzielić na 2 - 3 części, rozwałkować (najlepsza grubość około pół cm) i piec w dużej blaszce w temperaturze około 160 - 180ºC (zależy od piekarnika) przez około 15 - 20 minut (zależy od grubości placka). Placki ochłodzić.
Ochłodzone placki przełożyć podgrzanymi powidłami śliwkowymi (można je wymieszać z bakaliami), przykryć arkuszem papieru i równomiernie obciążyć, odstawić do 'skruszenia' na 3 - 4 dni.
 
Piernik polać czekoladą lub lukrem (z lukrem dłużej się przechowuje). Długo zachowuje świeżość, wystarczy go zawinąć w papier lub ściereczkę, by nie wysychał.

Ważna uwaga:
Wyrobione ciasto jest dość luźne. Po leżakowaniu w zimnie tężeje i daje się rozwałkowywać (trzeba jednak podsypywać mąką).
Smacznego :)

  • Moje ciasto było masakrycznie luźne - aż się bałam i dosypałam trochę mąki. Po 5 tygodniach było doskonale twarde.
  • Ja owinęłam w folię spożywczą i ścierkę. Na to deska z książkami do fizyki - w końcu znalazły godne miejsce i funkcję :) Tak stało 2 dni. Dłużej nie wytrzymałam, musiałam spróbować, a po teście palca doszłam do wniosku, że jest dostatecznie miękkie.
  • Dodawajcie dużo, dużo marmolady - wsiąka i ucieka. Trochę się zdziwiłam, że tylko tyle zostało w środku, bo bałam się, że będzie czuć tylko marmoladę, a tu niespodzianka - nie ma jej :) 
  • Nie umiem robić polewy z czekolady, dlatego to co mój piernik ma na wierzchu wygląda jak wygląda. Grunt, że smakuje ok :)
Polecam gorąco :)

niedziela, 27 listopada 2011

B-party: przekąski z ciasta francuskiego


Po daniu głównym, które pewnie ukaże się wkrótce i tarcie musem czekoladowym na moich gości czekały przekąski z ciasta francuskiego. Czekały, czekały i czekały. Nikt ich nie ruszał, leżały sobie z boku takie smutne i opuszczone, dopóki Olka nie zjadła jednej. A potem... no cóż, 3 minuty później nie było niczego :) O powodzeniu świadczy fakt, że mój sąsiad złożył zamówienie na 100 takowych ;)

Przekąski były  dwojakiego rodzaju:
  • minipizza
  • parówa w cieście
Do minipizzy potrzebujemy:
  • arkusz ciasta francuskiego
  • 2-3 pomidory
  • kilka plasterków szynki
  • mozzarella w małych kulkach
  • kilka oliwek
Z ciasta szklanką wykrajamy spody. Ja użyłam szklanki sześciokątnej - okrągłe są nudne, kwadratowe takie trywialne :) Na ciasto kładziemy wędlinę, plasterek pomidora, plasterki mozzarelli i oliwki. Ogólnie nie można nałożyć zbyt dużo składników, żeby ciasto zdołało urosnąć - gdy wierzch będzie za ciężki otrzymamy surowy, spalony placek. Posypujemy ziołami prowansalskimi i wkładamy do piekarnika na 25-30 minut. Rewelacyjne na ciepło, u mnie pochłonięte na zimno z zachwytem :)

Parówka w cieście:
  • parówki
  • arkusz ciasta francuskiego
Parówki dzielimy na mniejsze części - moje berlinki dzieliłam na 3. Takie mniejsze kawałki są w sam raz jako przekąski, dużo wygodniejsze niż w całości. Parówkę dokładnie oklejamy kawałkiem ciasta francuskiego i lekko je nacinamy z jednej strony. Możemy posypać ziołami i posmarować jajkiem (wtedy będą pięknie złote), można nie - będą trochę bledsze, ale równie pyszne. Pieczemy 25 minut.

Ilości nie podaję - z 1 arkusza wyszło mi ok. 12 minipizz (wszystko zależy od wielkości szklanki). I jakby nie patrzeć, nie martwcie się, że nie zejdą. Będziecie żałować, że tylko tyle zrobiliście. Robi się szybko i bezproblemowo a goście są zachwyceni :)

P.S - przyjmuję hurtowe zamówienia na minipizze :)
Miłej niedzieli!

sobota, 26 listopada 2011

B-party. Tarta z musem z białej czekolady.

Z okazji mych wczorajszych imienin/urodzin zorganizowałam małe b-party. Miało być kilka osób, wyszło ciut więcej. Mam dziwne wrażenie, że zrobiłam za mało jedzenia :) Mimo wszystko D. miała problem z zasuwaniem kurtki, a Iza z poruszaniem :) Dlatego teraz będzie kilka przepisów imprezowych. Zacznę od ciasta.

Tarta z musem z białej czekolady wczoraj okazała się hitem. Tak strasznie z nią walczyłam, tak bardzo nie chciała wyjść, a poszła w całości od razu. Iza pokochała ją całym swym wielkim serduszkiem :)
Co lepsze - rozpadała się strasznie, nie dało jej się wyłożyć na talerze w wersji kulturalnej, a nie zostały nawet okruszki :) Czyli chyba jednak nie udawali, że dobra

Ciasto najprostsze z możliwych:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 żółtka
  • 1 kostka masła
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1/2 opakowania cukru waniliowego
 Mąkę przesiać z cukrem. Mieszamy z pociętym, zimnym masłem do uzyskania "mokrego piasku". Dodajemy żółtka i mieszamy do uzyskania gładkiego ciasta. Wrzucamy na godzinę do lodówki lub na 20 minut do zamrażalki (ja wolę lodówkę, ale jak czasu brak...) W międzyczasie nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Rozwałkowanym ciastem wykładamy formę, nakłuwamy ciasto i pieczemy 20-25 minut - do zezłocenia. Po wyjęciu zostawiamy do ostudzenia.

W tym czasie możemy przygotować mus. Pomysł zapożyczyłam z od Viridianki.
  • 330 g śmietanki kremówki
  • 2 białe czekolady (200 g)
Do garnuszka wlewamy ok. 50 ml śmietanki i wrzucamy pokruszoną czekoladę. Rozpuszczamy i ostudzamy.
Pozostałą kremówkę ubijamy na sztywno (dodałam śmietanfix). Wlewamy czekoladę i miksujemy. Mi się mój mus rozpłynął... Ale po dobrym schłodzeniu zgęstniał (czytaj 10 minutach w zamrażalniku). Wylałam go na tartę i do lodówki na kilka godzin - masa powinna być dość sztywna. Moja nie miała aż tyle czasu, dlatego trochę była płynna na talerzykach, co zupełnie nie zaszkodziło w jej smaku.

Wierzch udekorowałam płatkami migdałowymi i bitą śmietaną. Mmmm :)

środa, 9 listopada 2011

Drożdżówki z serem


Zdecydowanie moje ulubione drożdżówki. Ja od siebie dodałabym jeszcze tonę bakalii, ale wciąż próbuję zrozumieć ludzi, którzy ich nie lubią. Świeże przez kilka dni, choć długo nie wytrzymują niezjedzone :) Chyba, że wypieka się ich tyle, co przez dwa dni w piekarni...

Przepis na ciasto identyczny jak przy odrywańcu z cynamonem i orzechami - 5/6 ciasta poszło na drożdżówki.

Masa serowa:
  • 1 kg sera
  • 1 jajko
  • cukier do smaku - ok. szklanka
Ser zmieliłam, myślę, że można użyć gotowego sera mielonego (do serników). Ja nigdy go nie używałam, ale nie wszyscy mają maszynki. Do sera dodajemy jajko i cukier i mieszamy.


Od wyrośniętego ciasta odrywamy spory kawałek i odstawiamy ciasto do ciepła. Formujemy ciasto - rozszerzamy na prostokąt. Obficie smarujemy masą serową i zwijamy jak roladę.
 Taki wałek ciasta kroimy na grube plastry, które lekko rozpłaszczamy palcami.



Każdą drożdżówkę smarujemy roztrzepanym jajkiem i pieczemy ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Powtarzamy aż do wykończenia ciasta.

Jeśli chodzi o nadzienie, to polecam również jabłka z cynamonem, ale wtedy formujemy bułeczki :)

Czekamy chociaż pięć minut. Podobno ciasto gorące jest niezdrowe. Ale tak bardzo ciągnie :) Do tego szklanka zimnego mleka - pycha!

poniedziałek, 7 listopada 2011

Le petit déjeuner 10 - odrywaniec z orzechami i cynamonem

Przepyszny, cynamonowy, prawie świąteczny. Odrywaniec czyli ciasto do odrywania. Powstały z resztek ciasta drożdżowego, które było potrzebne do upieczenia drożdzówek z serem. Idealny na ciepło, pyszny po ostygnięciu. Ze szklanką mleka śniadanie doskonałe :)
Z tej proporcji wyjdzie nam 6 takich odrywańców (u mnie 1 + mnóstwo drożdżówek z serem):
  • 2 kg mąki (+0,5 kg w zapasie do podsypywania)
  • 10 żółtek, 2 całe jajka (łącznie 10 żółtek)
  • 2,5 szklanki cukru
  • 10-15 dag świeżych drożdży
  • 1 l mleka
  • 1,5 kostki masła
  • aromat waniliowy (opcjonalnie)
Mleko gotujemy, po ugotowaniu wrzucamy masło i studzimy. Drożdże rozkruszamy, posypujemy dwoma łyżeczkami cukru i 1-2 łyżkami ciepłego mleka. Zostawiamy w cieple, aż trochę urosną (zapienią się).
 Jajka ucieramy z cukrem (moja mama uznaje trzepaczkę do jajek, ja wzięłam mikser i utarłam na puch. Potem mąka, letnie mleko i drożdże. Wyrabiamy, w razie czego dosypujemy mąkę. Generalnie wyrobione ciasto ma się odklejać od rąk (ugniatamy ok. 300 razy). Odstawiamy do wyrośnięcia -objętość musi się podwoić co najmniej 2 razy (ok. 1 godzina).

Z ciasta odrywamy kawałek i wałkujemy go na prostokąt o wymiarach 30 x 45cm. Posypujemy namiętnie cynamonem, cukrem i orzechami laskowymi.

 Rozcinamy je na 6 równych pasków  (przyrządy do mierzenia dowolne - oko, metrówka, linijka, metr krawiecki - co znajdzie się pod ręką).

Paski składamy jeden na drugi. Możemy je trochę ponaciągać, żeby wszystkie były mniej więcej podobne.

I znowu kroimy na 6 równych kawałków :)

Każdy kawałek obracamy i wkładamy do foremki. Ja miałam za dużą formę, dlatego dorobiłam dodatkowe 4 kawałki ciasta. Smarujemy roztrzepanym jajkiem. Pieczemy 45-50 minut lub nawet dłużej w 180 stopniach. Gdyby się przypiekało za mocno przykrywamy folią aluminiową.

W sumie warto poczekać, żeby choć trochę przystygło. Ale zapach po wyjęciu tak kusi...
Miłego dnia!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...