Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lipca 2015

Pizza

Nasza ulubiona :) idealne ciasto, które nie jest za grube, ale za to pyszne, chrupiące i łatwe w przygotowaniu.  Do tego ziołowy sos i ulubione dodatki i pyszna ouzza gotowa!

Ciasto - 3 placki:

• 4 szklanki mąki
• duża szczypta soli
• ok. 100 - 150 ml oliwy
• ok. 500 ml cieplej wody
• 1 żółtko
• 50 g świeżych drożdży
• łyżka cukru
• ok. 1/3 szklanki mleka

Drożdże rozkrusz w kubeczku, posyp cukrem i zalej ciepłym  (ale nie gorącym!) mlekiem. Przykryj i odstaw na 10 minut, żeby zaczęły pracować.
Mąkę przesiej, dodaj sól, żółtko,  oliwę, stopniowo wlewaj wodę. Wyrabiaj ciasto,  aż samo będzie odklejać się od palców - mniej więcej 10 minut. Ciasto po wyrobieniu powinno być gładkie i zwarte. Jeśli klei się za mocno, dodaj więcej mąki. Jeśli jest zbyt zbite - dolej więcej wody i oliwy. Po wyrobieniu odstaw pod przykryciem na godzinę w ciepłe miejsce. Powinno podwoić swoją objętość

Wyrośnięte ciasto podziel na 3 części.  Rozwałkuj cienko, nadając odpowiedni kształt. Ja swoje placki wałkuję od razu na papierze do pieczenia,  który ma format blachy z piekarnika. Później tylko smaruję sosem, układam dodatki i przesuwam papier na blachę. Super wygodne rozwiązanie ;)

Sos pomidorowo - ziołowy:

• paczka/puszka zmiksowanych pomidorów  (ok. pół litra)
• mnóstwo ziół: oregano, bazylia, zioła prowansalskie - idealnie świeże,  ale suszone też się dobrze sprawdzą; )

Jeśli używasz świeżych ziół - zmiksuj dokladnie umyte listki razem z pomidorami. Suszone tylko wymieszaj. Wlej mieszankę do garnka i gotuj chwilę,  żeby uzyskaj gęstszą strukturę sosu.

Smaruj sosem rozwałkowane placki. Ja układam nasze ulubione dodatki: ser żółty na spód,  szynkę, pieczarki, oliwki, rukolę i kawałki mozzarelli na wierzch.  Piekę ok. 25 minut w 200 stopniach. Przed wyjęciem z pieca sprawdzam czy spód pizzy nabrał złotego koloru.

Smacznego!

czwartek, 16 lutego 2012

Festiwal Pizzy w Pizza Hut

Dzieje się dużo.

 Po pierwsze - od piątku jestem inżynierem. Brzmi dumnie :)
W związku z moją obroną inżynierską i magisterską D. wybraliśmy się na Festiwal Pizzy w Pizza Hut. Jakoś tak się składa, że zawsze czyjąś obronę tam celebrujemy :) Pizzy chciało mi się bardzo, zwłaszcza, że dzień wcześniej był światowy dzień pizzy i ze wszystkich blogów się do mnie uśmiechała :) No ale, trzeba było zacisnąć zęby i się uczyć... W Pizza Hut za to poszaleliśmy.

Festiwal jest cudowny. Podobnie jak w ubiegłym roku - płacisz raz, jesz ile chcesz. A zjedliśmy dużo. Było pysznie. Czy coś mnie zaskoczyło? Chyba nie. Nie wiele nowego w tegorocznej edycji, w tamtym roku byłam 2 razy i prawdopodobnie przetestowałam wszystkie smaki. A nie - panowie kelnerzy :) Byli cudowni :) Mamy swoje stałe miejsce w pizzerii, zawsze trafiamy na ten sam stolik. Pan roznoszący pizzę ćwiczył piruety i obroty przed nami. Wytrzymał wrzaski D. na pół restauracji, że to jej ulubiona i ma przyjść do nas, a nie karmić innych (więcej z nią nie wychodzę :P).

Czy warto?
Tak! 22 zł za dużo kawałków pizza + 5 zł za napój = super wieczór. Zabierzcie przyjaciół i ruszajcie na testowanie smaków. Może ktoś odkryje swoją ulubioną kombinację? Zupełnie inną niż ta, którą lubił zawsze. Ja polecam Makaresz - suszone pomidory, różne sery i rukola. Pizza Korona z kremową końcówką - super pomysł. Alpejska. Supreme. Przetestujcie, popróbujcie, pochwalcie się, którą z nich pokochaliście.


A w najbliższych dniach - moja pizza :) i relacja z dzisiejszych warsztatów w kuchni Knorr. Buziaki dla uczestniczek i kucharzy! Było bajecznie :)

piątek, 2 grudnia 2011

Pizza?

Z mojego ulubionego listopada zupełnie niepostrzeżenie zrobił się grudzień. Może trochę postrzeżenie, bo wszystkie sklepy już od kilku tygodni przypominają, że czas najwyższy zrobić zakupy świąteczne. A pogoda? Śniegu nie ma, to co to za grudzień :) Swoją drogą, pamiętam, że moje urodziny bez śniegu to się rzadko zdarzały. W tym roku, jak zaczarowane. R. się cieszy, bo nie mogę go nacierać śniegiem. Ja w sumie też jeszcze nie płaczę, bo notoryczny brak czasu odczuwam w braku adekwatnej odzieży zimowej :) Chociaż dorobiłam się już szalika. Wydziergałam w poprzedni weekend olbrzymi, 1.80 cm szalik. Do czapki z poprzedniego roku :) Czapkę i tak trzeba nową zrobić, bo jakaś taka dziurawa się mi zrobiła i wiatru w niej dużo. A szalik lubię.

Lubię też pizzę. Lubię to ciasto -nieciasto. Z białego sera i otrębów. Nie smakuje jak klasyczna pizza, ale jest naprawdę dobra. R. początkowo niechętny, jak usłyszał, że to dietowa, a gdy kazałam mu spróbować i przełykał z zamkniętymi oczami pierwszy kę, wielki kawałek pochłonął ze smakiem :) A jednak :)
Przepis jest na dni białkowe, ale nic nie szkodzi na przeszkodzie, żeby dodać mu warzyw. Na obiad, na kolację. Bez pieczenia robiłam ją wczoraj w 20 minut.

Spód:
  • kostka sera białego - wg diety powinien być chudy, no ale bez przesady ;)
  • 3/4 szklanki otrębów
  • 1 jajko
  • 2-3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2-3 łyżeczki mleka w proszku
  • szczypta soli
Wszystkie składniki wymieszać ręką. Wyłożyć na blaszce. Można też dodać ulubione zioła. Wrzucić do piekarnika na ok. 20 minut - do podpieczenia.

Farsz:
  • pełna dowolność
  • wędlinka
  • chuda kiełbaska
  • cebula
Kiełbaskę, wędlinę podsmażam na patelni. Kroję w kostkę cebulę i dokładam na patelnię. Doprawiam warzywkiem. Czekam aż zmięknie. Gotowe.
Taka wersja minimalistyczna całkowicie mnie zaspokaja. Prosta, sycąca, dobra. Przecież nie trzeba dużo kombinować, żeby było smaczne?

Wierzch:
  • opakowanie serka wiejskiego
Niespodzianka. Nie wolno sera żółtego. Ale pizza bez sera? Nie ma mowy. Rozpuszczamy serek wiejski, możemy go lekko zagęścić. Polewamy nim dodatki wyłożone na podpieczonym spodzie. U mnie jeszcze garść koperku. I do piekarnika na kolejne 20 minut. Spróbujcie.

Pomysł na taką pizzę wpadł mi do głowy po długim przeglądaniu bloga "Z kotem w kuchni". Trochę zapożyczyłam, nawet pozapisywałam na karteczkach składniki, a jak przyszło co do czego, to poszłam do kuchni i losowo mieszałam to, co było pod ręką :)


A w sobotę robię dziczyznę! Cieszę się jak małe dziecko i boję strasznie, bo nigdy nie robiłam nic innego poza wieprzowiną i kurczakiem. Na pewno wyjdę na zieloną i głupią, ale i tak się cieszę :)

niedziela, 27 listopada 2011

B-party: przekąski z ciasta francuskiego


Po daniu głównym, które pewnie ukaże się wkrótce i tarcie musem czekoladowym na moich gości czekały przekąski z ciasta francuskiego. Czekały, czekały i czekały. Nikt ich nie ruszał, leżały sobie z boku takie smutne i opuszczone, dopóki Olka nie zjadła jednej. A potem... no cóż, 3 minuty później nie było niczego :) O powodzeniu świadczy fakt, że mój sąsiad złożył zamówienie na 100 takowych ;)

Przekąski były  dwojakiego rodzaju:
  • minipizza
  • parówa w cieście
Do minipizzy potrzebujemy:
  • arkusz ciasta francuskiego
  • 2-3 pomidory
  • kilka plasterków szynki
  • mozzarella w małych kulkach
  • kilka oliwek
Z ciasta szklanką wykrajamy spody. Ja użyłam szklanki sześciokątnej - okrągłe są nudne, kwadratowe takie trywialne :) Na ciasto kładziemy wędlinę, plasterek pomidora, plasterki mozzarelli i oliwki. Ogólnie nie można nałożyć zbyt dużo składników, żeby ciasto zdołało urosnąć - gdy wierzch będzie za ciężki otrzymamy surowy, spalony placek. Posypujemy ziołami prowansalskimi i wkładamy do piekarnika na 25-30 minut. Rewelacyjne na ciepło, u mnie pochłonięte na zimno z zachwytem :)

Parówka w cieście:
  • parówki
  • arkusz ciasta francuskiego
Parówki dzielimy na mniejsze części - moje berlinki dzieliłam na 3. Takie mniejsze kawałki są w sam raz jako przekąski, dużo wygodniejsze niż w całości. Parówkę dokładnie oklejamy kawałkiem ciasta francuskiego i lekko je nacinamy z jednej strony. Możemy posypać ziołami i posmarować jajkiem (wtedy będą pięknie złote), można nie - będą trochę bledsze, ale równie pyszne. Pieczemy 25 minut.

Ilości nie podaję - z 1 arkusza wyszło mi ok. 12 minipizz (wszystko zależy od wielkości szklanki). I jakby nie patrzeć, nie martwcie się, że nie zejdą. Będziecie żałować, że tylko tyle zrobiliście. Robi się szybko i bezproblemowo a goście są zachwyceni :)

P.S - przyjmuję hurtowe zamówienia na minipizze :)
Miłej niedzieli!

sobota, 14 maja 2011

Pizza by Domi :)

Wczoraj cały dzień gotowałam z Domi - najpierw McCroissanty, później sernik z rosą, na koniec pizza.

Ja mówiłam, żeby najpierw podpiec ciasto, no ale...

Pizza ultracienka ;P
0,5 kg mąki
3 łyżki oleju
2 łyżeczk cukru
szczypta soli

Wyrobić ciasto drożdżowe. Tym razem spróbowałyśmy użyć miksera - super pomysł, ciasto było naprawdę dobrze wyrobione, wyrosło pięknie, a oszczędza się czas i energię :)

Na wierzchu tym razem gościł brokuł, kurczak, wędlinka, ser żółty, oscypek, bazylia, koncentratem posmarowałyśmy ciasto, i na wierzch - mnóstwo kukurydzy.

Pieczona 0,5 godziny w 180 stopniach. Jak mówię, ja bym podpiekła ciasto najpierw, wtedy by ładnie wyrosło.

niedziela, 8 maja 2011

Pizza Janeczki

Przepis od wieków sprawdzony, rozdawany, uwielbiany.
Ciasto:
  • 10 dag drożdży
  • 0,5 l mleka
  • 0,5 łyż. soli
  • 0,5 łyż. cukru
  • 1 kg mąki
  • 3/4 kostki masła
  • 1 jajko +3 żółtka
 Drożdże zasypać lekko cukrem, dodać 2-3 łyżki ciepłego mleka, pozostawić do wyrośnięcia. Zagotować mleko, dodać masło, ostudzić. Jajka ubić. Dodać mleko, drożdże, mąkę, sól, cukier. Zagnieść ciasto 300 razy. Podzielić na 3 części i rozprowadzić na blachach. Posmarować keczupem lub sosem do pizzy. Podpiec ok. 5-10 minut.




Farsz:
pieczarki (albo podsmażone albo ze słoika), groszek zielony, cebula podsmażona, szynka, salami, kukurydza, oliwki, ogórek octowy - co kto lubi :) ser żółty w ilości hurtowej. A jako, że pizza góralska, to pojawia się na niej oscypek ;) - wszystko nałożyć na ciasto w dowolnej ilości i kombinacji, zapiec.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...