wtorek, 1 listopada 2011

Gruszkowe cupcakes z najlepszym kremem świata

Muffinki z gruszkami chodziły za mną w czwartek późnym wieczorem. Nawet zadzwoniłam po kogoś do pomocy i zero odzewu. A ochota jak była tak została. Została do soboty, gdy zrobiłam je w domu. Trochę pokombinowałam z przepisem i wyszły zupełnie inne. Trochę oklapnięte (ale to chyba wina formy, przyzwyczaiłam się do moich nowych), ale w smaku rewelacyjne. Smakowały zupełnie jak biszkopt z gruszkami. Teraz to będzie mój ulubiony przepis, gdy tylko będę miała pod ręką mikser...
  • 125 g masła
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka mleka
  • 1 jajko
  • 0,5 łyżeczki sody
  • 0,5 szklanki cukru pudru
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Masło ucieramy na gładką masę, po chwili dodajemy przesiany cukier puder, miksujemy, aż wszystko będzie puszyste. Wbijamy jajko i dalej miksujemy. Wsypujemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą. Chwilę ucieramy, do połączenia składników, wlewamy mleko i miksujemy. Możemy dodać kilka kropel aromatu lub esencji waniliowej (moja nareszcie się tworzy).
Do ciasta możemy dodać kawałki gruszek albo możemy wkładać je prosto do papilotek. Pieczemy ok. 20 minut w 180 stopniach. Mniam mniam :)

A żeby było jeszcze bardziej rozpustnie zrobiłam krem.
  • 330 g śmietany kremówki
  • 250 g serka mascarpone
  • 1,5 łyżki cukru pudru
  • ziarenka z jednej laski wanilii
Śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno. Mój nowy patent - 20 minut w zamrażalniku przed ubijaniem. Można też dodać śmietanfix lub inne cudo, któro pomoże w utrzymaniu piany. Do kremówki dodajemy cukier puder, miksujemy, dodajemy mascarpone, miksujemy. Na koniec dodałam wanilię. Masy wychodzi dużo, co raczej problemem nie jest. Jest przepyszna :)

W dowolny sposób dekorujemy muffinki - albo wyciskaczką do masy, albo łyżką :) obie metody są jak najbardziej słuszne, druga wydaje się u mnie w domu skuteczniejsza. Każdy i tak dokładał kremu :)

poniedziałek, 31 października 2011

Le petit déjeuner 9 - skorupki na gorąco


Zaczynam pisać od śniadania do śniadania... Trochę mnie to martwi, dlatego w tym tygodniu postaram się dodać kilka nowych przepisów, na których wstawienie nie miałam czasu. Trochę też dobija mnie ta jesień - nawet jeśli zrobię coś dobrego, to przecież jest szaro, brzydko i ciemno, co skutkuje beznadziejnymi zdjęciami...
Dlatego na poprawę nastroju polecam skorupki na gorąco. Czyli co zrobić, gdy mamy duuuużo czasu na przygotowanie śniadania ;)

  • przesłynne foremnki Vafini
  • 5 jajek
  • kilka plastrów szynki
  • pół puszki groszku
  • pół puszki kukurydzy
  • garść startego sera
  • 2 kiszone ogórki
  • majonez, jogurt, przyprawy
  • bułka tarta
Jajka gotujemy na twardo. Szynkę, ogórki i jajka kroimy w kostki. Dodajemy groszek, kukurydzę i starty ser. Całość łączymy z majonezem, jogurtem i przyprawiamy. W ten sposób otrzymaliśmy najbardziej klasyczną sałatkę :) Pakujemy ją do foremek vafini, górę obtaczamy w bułce tartej i wkładamy na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju. Dobre na gorąco, na zimno (bez podsmażania) będą ciekawą formą podania sałatki na imprezie :)

Polecam gorąco!

środa, 26 października 2011

Prawdziwe bolognese. Pomidory i mięso.

Chyba nie ma prostszej potrawy. Wszystkie składniki to mięso, pomidory i makaron. Do tego ewentualnie jakieś przyprawy, jakieś zioła, trochę oleju do smażenia mięsa i woda do ugotowania makaronu. Żadnych zagęszczaczy, żadnych gotowców. Takie najbardziej klasyczne bolognese. Takie chciała Mama i takie dostała :) Cały czas narzekając, że dodałaby trochę śmietany (tak dla przyzwoitości), zjadała drugą dokładkę. W sumie wielki gar poszedł dziwnie szybko.

Proporcje są jakie są. Cóż... Moja rodzina miewa apetyt :)
  • 1kg mięsa mielonego -  u mnie szynka
  • 4 kg pomidorów
Mięso podsmażamy na patelni. Pomidory nacinamy na krzyż i wrzucamy na kilka sekund do wrzątku. Obdzieramy ze skóry i kroimy w kostkę. Smażymy... I teraz jak kto woli, można w garnku, można na patelni. Ja pierwsze 2 kg gotowałam, potem dodałam mięso, potem stwierdziłam, że pomidorów jest za mało, więc pobiegłam do sklepu po kolejne 2 kg, które wylądowały na patelni. Pomidory smażymy/gotujemy długo. Aż wyparuje nadmiar wody i dostatecznie zgęstnieją. Wszystko dzieje się na niezbyt dużym ogniu, dlatego całość rozciąga się trochę w czasie. Pod koniec gotowania dorzucamy mięsko i kilka przeciśniętych ząbków czosnku. Dodajemy zioła i gotowe :) Gotujemy makaron i spokojnie... wystarczy dla wszystkich :)

Dodaję do Akcji Viva Italia! w kategorii primi piatti - makarony.

poniedziałek, 24 października 2011

Le petit déjeuner 8 - homemade panini

Mam taki plan zajęć, że zupełnie nie mam na nic czasu. Ani na blogowanie, ani na gotowanie... Zwykle jem coś prostego i szybkiego. I zapominam o zdjęciach. Motywuje mnie tylko śniadanie poniedziałkowe - dlatego wczoraj w nocy zmusiłam Rafała do myślenia - co dziś będzie na blogu. Chciał oliwek, ja bułek. On sera, ja wędliny. Wyszły panini. Czyli po polsku - bułka z opiekacza :)

Do środka pakujemy co nam się podoba - ser, wędlina, kiełbaska, oliwki, papryka. Fajny zestaw to feta, oliwki i suszone pomidory. Teoretycznie do panini potrzebne są bułki ciabatki i zgrzewarka, ale opiekacz i kajzerki też działają - przecież liczy się smak :)

Miłego tygodnia!

Dodaję do akcji Viva Italia! w kategorii antipasti, bo taka mała kanapka na danie główne zupełnie nie podchodzi :)


piątek, 21 października 2011

Zagadkowa tarta z jabłkami

Mam zagadkę. Robiłam tartę z jabłkami, dodałam do niej gruszki i w momencie włożenia jej do piekarnika zaczęłam się zastanawiać. Czym się różni tarta od szarlotki??? Ja rozumiem, tarta jest okrągła, szarlotka prostokątna (tłumaczenie mojej Mamy), ale przecież wszystko zależy od tego jakie mamy blaszki...

Moje ciasto na tarte różni się od ciasta Mamy na szarlotkę. Ale to kruche i to kruche. Jabłka inaczej pokrojone, ale to też kwestia jak kto umie... Więc czym? Pomysły?

A na osłodę i pomoc w myśleniu wysyłam Wam tartę z jabłkami i gruszkami (bo okrągła - to tarta):

ciasto - klasyczne


  • 2 szklanki mąki (+0,5 na podsypywanie)
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • pół opakowania cukru waniliowego
  • 2 łyżeczki gorzkiego kakao
  • pół szklanki cukru pudru
  • 200 g masła
  • 2 żółtka

 2 jabłka
1 duża gruszka

Ciasto zrobiłam z lekko powiększonej porcji - koniecznie chciałam spróbować zrobić plecionkę. Jabłka i gruszkę obrałam i pokroiłam na cienkie plasterki. Na podpieczonym spodzie ułożyłam warstwę jabłek, potem gruszek, potem znów jabłek. Posypałam lekko cukrem i zaczęłam układać plecionkę. Zabawa jest świetna, zwłaszcza, że pracujemy z kruchym ciastem ;) Czyli "podnieś mnie a i tak się rozerwę". Mimo wszystko plecionkę robi się bardzo łatwo - polecam filmiki na youtube, a efekt wynagrodzi pracę :) Całość piekła się 40 minut w 180 stopniach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...