środa, 7 września 2011

Sos pieczarkowy


To zdecydowanie jeden z moich ulubionych. Dobry z mięchem, jak i bez. Fajnie pasuje do kopytek (czy klusek leniwych? - dla mnie kopytka to to, co dla innych kluski leniwe). Tym razem w wersji najprostszej - z makaronem.


  • 70 dag pieczarek
  • mąka
  • śmietana 
  • ew. sos pieczarkowy w proszku
  • jarzynko, warzywko, itp
Pieczarki obieramy, kroimy na plasterki, myjemy i podsmażamy. Gdy odparuje z nich cała woda, przerzucamy do garnka. Zalewamy wodą (ilość zależna od potrzeb) i gotujemy. Mieszamy sos, śmietanę i mąkę z gorącym wywarem z sosu w oddzielnej miseczce. Wlewamy i mieszamy dokładnie, żeby nie było grudek. Gotujemy chwilę i sos gotowy. Możemy doprawić warzywkiem, możemy dorzucić kostkę rosołową na poziomie wlewania wody. Ja dodałam jeszcze słuszną ilość koperku :)

wtorek, 6 września 2011

Burżujskie kanapki ;)



Kanapki proste i pyszne:

  • bagietka
  • serek kremowy - Almette czy coś podobnego
  • łosoś wędzony w plastrach
  • szczypiorek
Bagietkę smarujemy serkiem - u mnie jeden był kozi, jeden z czosnkiem i ziołami. Na wierzch kładziemy plasterki łososia, posypujemy szczypiorkiem :) Pycha!
Podobnie zrobiłam wczoraj crostini, później się podzielę wrażeniami.

A kanapkę dodaję do Akcji Kanapka na Durszlaku :)

poniedziałek, 5 września 2011

Le petit déjeuner 1 - croissaint i kawa

Podziwiam wszystkie osoby, które prowadzą blogi śniadaniowe. Dla mnie śniadanie to najczęściej jogurt w biegu, kanapka na szybko albo drożdżówka po drodze. Fascynuje mnie skąd tyle pomysłów na śniadania i czasu, żeby je jeść ;) Hm, nie to drugie akurat wiem - nie wszyscy wstają o 7.40 mając na 8.15 zajęcia i w perspektywie 15 minut drogi na dojście. Może spróbuję wstawać 10 minut wcześniej? Albo nie chodzić na pierwszy wykład... :D Mimo wszystko chcę spróbować raz w tygodniu dodawać coś śniadaniowego - rozpoczynam typowo francuskim (a jak!), dlatego cykl poniedziałkowych śniadań nazwałam po prostu "Le petit déjeuner".

Croissaint
Są dwie szkoły robienia croissantów. Pierwsza, której jestem zwolennikiem: wstań z łóżka, ubierz się, włącz ekspres do kawy, wyjdź, idź do piekarni, w której robią najlepsze croissanty na świecie (na moje szczęście, to ta najbliższa - nie wiem, co zrobię, jak wrócę do Warszawy), kup croissanty, wróć. Do gotowej kawy dodaj mleka. Śniadanie gotowe :)

Druga metoda: dzień wcześniej kup ciasto francuskie.Wstań z łóżka i włącz piekarnik. Po umyciu zębów, ale przed makijażem, pokrój je na trójkąty, zwiń rogaliki (możesz dodać nadzienie - czekoladę lub owoce i trochę masła), posmaruj je jajkiem. Włóż do piekarnika i idź walczyć z włosami. Po 15-20 minutach będą gotowe.

Jest też trzecia opcja, ale to droga mistrzów. Zrób samemu ciasto francuskie. Sama jeszcze nie doszłam do tego levelu, ale wiem, że to już niedługo (ciasto francuskie ze sklepu a Ciasto Francuskie...). Jak się nauczę to się pochwalę. A póki co, trzymajcie kciuki za poniedziałkowe śniadania (ach, ten mój zapał).

niedziela, 4 września 2011

Co masz w lodówce?




Szybkie danie z czyszczenia lodówki:

  • 10 ugotowanych ziemniaków
  • 3 średnie cebule
  • suszone pomidory
  • zielone oliwki
  • kiełbaska
Kiełbaskę (ilość zależna od upodobań) kroimy w krążki i wrzucamy na patelnię. Skrajamy w kostkę cebulkę. Gdy kiełbaska się lekko podsmaży dorzucamy cebulę. Smażymy aż zmięknie. W tym czasie kroimy w plastry ziemniaki oraz oliwki i pomidory. Łączymy wszystkie składniki na patelni i dokładnie mieszamy. Trzymamy na gazie jeszcze chwilkę i podajemy. Polecam z ogórkiem konserwowym lub/i ketchupem. 

sobota, 3 września 2011

Galettes

Galettes czyli bretońskie naleśniki gryczane. Jest we Francji takie malutkie miasteczko - Saint Genis - Pouilly. Miasteczko samo w sobie jest cudowne. Czemu? Bo robią tu najlepsze croissanty na świecie (poważnie, w życiu nie jadłam lepszych i zaczynam cierpieć, że od poniedziałku przez dwa tygodnie owa piekarnia będzie zamknięta). Bo jest piękne, schowane u podnóża Jury, malutkie, malownicze. Takie spokojne. Lubię tu mieszkać ;)

Wczoraj poszliśmy na naleśniki. Niby nic specjalnego, skoro crepes można dostać tu dosłownie wszędzie, a w Genewie jest więcej budek z naleśnikami niż w Warszawie kebabów. Jednak... Knajpka z jedzeniem bretońskim, a na pierwszym miejscu galettes. Zupełnie inne w smaku niż nasze naleśniki, zupełne inne w podaniu, ale! Komu śnił się naleśnik z stekiem i smażonymi ziemniakami? Właśnie... Coś, co zdecydowanie trzeba zobaczyć na własne oczy ;)



Takich naleśników z nadzieniem... ciekawym jest 12 - każdy charakterystyczny dla danego regionu Bretonii. Do tego Kir Breton czyli cydr z creme de cassis - pycha. Koniecznie odwiedźcie, jeśli kiedyś tu zajrzycie :)

Przepisu na galettes nie podam,  chyba, że następnym razem pomolestuję pana kucharza (nie wykluczam), tylko muszę się nauczyć mówić :) Zawsze zostaje google, gdyby się nie zgodził...

Mój naleśnik był z sosem pomidorowym, cebulką, szpinakiem i pieczarkami, drugi ze stekiem, sosem pomidorowym, cebulką i ziemniakami :D Zaciekawionych innymi nadzieniami odsyłam na stronę knajpki:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...